- Ja pierdolę.. Znowu ona - westchnęli uczniowie klasy drugiej "B" , widząc znienawidzoną koleżankę z klasy. Destiny weszła do szatni cicho, bo nie chciała nikomu przeszkadzać w ważnych sprawach. Usiadła obok wieszaka i powiesiła na nim płaszcz. Położyła torbę z książkami na kolanach i wyciągnęła telefon, żeby napisać do swojej internetowej przyjaciółki. Niestety, jak zwykle, pojawiła się osoba, która nie lubiła szatynki znacznie bardziej niż inni.
- Ooo, kogo ja widzę. Czyżby nasza ulubiona szpetna świnia się stęskniła? - zapytał głośno James, patrząc na smutną Des. - Czemu się nie odzywasz? A no tak, szmaty i ryby głosu nie mają - zaśmiał się, a z nim wszyscy w pomieszczeniu.
- James, p..proszę.. Daj mi spokój - wyszeptała dziewczyna patrząc szklącymi się oczyma w ekran.
- Bo co, zrobisz mi coś? Nie dałabyś rady, bo przecież ci się podobam - wytrącił szatynce telefon z ręki. Pech chciał, żeby spadł prosto na wyświetlacz. Załamana podniosła go i wybiegła z szatni. W jej głowie pojawiało się wiele myśli, a przede wszystkim jedna: dlaczego oni to robią z powodu jej wyglądu i dobrych ocen?
wieczorem
Leżała na łóżku płacząc przez fatalną sytuację, w jakiej się znajduje. Jeszcze raz spojrzała na popękany ekran iPhone'a i wiedziała, że czeka ją jeszcze większy problem, kiedy matka dowie się o incydencie. Cholernie się jej bała, jak wszystkich ludzi.
Nie miała nikogo poza dwoma przyjaciółkami. Matka i ojciec w pracy od rana do nocy, ciągle niezadowoleni z sukcesów i ocen Destiny, które były naprawdę świetne. Ukochana babcia zmarła na raka, kiedy ta miała dziesięć lat. Niby tak dawno się to stało, ale ona nadal o tym pamiętała. Kolejne łzy poleciały po jej policzkach, bo skierowała wzrok na swoje uda. Według niej, tłuste, ochydne i do niczego. Nigdy nie miała prawidłowej wagi, zawsze kilka kilogramów ponad normą. Nienawidziła tego, jak wygląda. Żadna dieta czy też ćwiczenia nie dawały efektów. W końcu sięgnęła do książki z szafki nocnej. W jej okładce chowała żyletki. Obróciła jedną z nich kilka razy w palcach.
- Już niedługo... - szepnęła do siebie ze smutnym uśmiechem na twarzy. Odłożyła kawałek metalu z wielką niechęcią. Nie chciała się budzić następnego dnia z myślą, że znowu crush znajdzie powód do upokorzenia jej. A jeszcze tak niedawno się przyjaźnili, lecz pewnie tylko dlatego, że on wykorzystywał jej uczucia. Cieszyła się z każdej chwili razem, z tego, że mogła przez chwilę dotknąć jego dłoni, kiedy on po prostu chciał odpisać pracę domową z biologii. Nagle po prostu zaczął być niemiły. Raniło ją to, ale on się nie przejmował, z czasem było coraz gorzej. W końcu została jej tylko przyjaciółka, no a przynajmniej tak myślała. Po krótkim czasie nie miała życia w szkole. Nie miała do kogo się zwrócić. Rękawy jej bluz i swetrów stopniowo zsuwały się w dół, bo nie chciała, żeby jeszcze zaczęli się śmiać z powodu blizn i ran na rękach.
Siedziała na łóżku słuchając ulubionej piosenki i patrząc się zapłakanymi oczami w drzwi. Uważała, że tak już będzie zawsze.
comeback?
witajcie kochani. wrocilam do watt, sama nie wiem na jak dlugo. ta historia jest oparta na faktach, zmienione jest niewiele wydarzen/rzeczy. do moich pozostalych opowiadan na pewno wroce, ale czas jest nieokreslony.
mam nadzieje, ze spodobal wam sie prolog. nastepne czesci beda dluzsze ☺️
xx Lau
YOU ARE READING
breathe
Teen FictionSprawiłeś, że kwiaty wyrosły w moich płucach; są piękne, lecz nie mogę przez nie oddychać.
