Leżałam wygodnie w łóżku czekając na sen, kiedy nagle rozległo się pukanie. Postanowiłam udawać, że śpię. Jutro czeka mnie ciężki dzień w szkole.
- Kochanie mogę wejść? - uchyliła drzwi moja mama, Lydia. - Nie próbuj mnie oszukać, dochodzi dopiero dwunasta w nocy. Ty o tej porze zwykle zaczynasz dopiero żyć. - przysiadła na skraju łóżka i delikatnie potrząsała moim ramieniem. - Musisz się spakować, niezapowiedziany wyjazd czeka na Ciebie i twój bagaż.
- Słucham? - podniosłam się w ułamku sekundy, przez co zaskoczona rodzicielka oberwała delikatnie w brodę. - Co wy znów zrobiliście?
- Nie martw się o nic, spodoba Ci się tam! Zaufaj mi. - pomasowała swoją szczękę i wyciągnęła z szafy największą walizkę. - Masz mało czasu, dlatego to ja spakuję twoje rzeczy, a ty się odśwież.
- Gdzie i na ile jadę? - żadna siła nie wyciągnie mnie z ciepłego posłania bez celu.
- To niespodzianka, a ile tam spędzisz czasu będzie zależało od.. - zagrała na swoich udach melodię podobną do tych, którą tworzą werble. - Ciebie! Więc ruszaj się, wszystko jest załatwione.
- Sama się spakuję, możesz już iść. - nienawidzę niespodzianek, to najgorszy sposób podarowania mi czegokolwiek. Nigdy nie zrozumiem całego szału na 'imprezy niespodzianki' lub prezenty. Może przez to, że najczęściej są nietrafione.
- Okej, masz czas do drugiej więc śpiesz się. Wszystko masz czyste i wyprasowane. Zabierz wygodne spodnie, blu..
- Poradzę sobie, nie mam dwunastu lat. - wstałam i pomogłam jej opuścić pokój.
Zamknęłam masywne miodowe drzwi na klucz i włożyłam walizkę tam gdzie była. Jeżeli data powrotu zależy ode mnie, to ja już wróciłam. Ległam na łóżko i przykryłam się jeszcze cieplutką pościelą. Zasnęłam szybciej niż mogłam przypuszczać.
- Mel? Meliso Wotr otwieraj natychmiast drzwi! - usłyszałam krzyk ojca. Był wściekły, co nie zrobiło na mnie żadnego wrażenia. Często się wzajemnie denerwujemy.
- Skarbie za godzinę masz wyjazd, jeśli zaraz nie pokażesz mi spakowanej walizki to nie dostaniesz nowego laptopa i nici z koncertu! Daję Ci dziesięć minut. - usłyszałam jak odchodzą od moich drzwi.
Laptop mogą sobie wsadzić, takie sprzęty można kupić zawsze. Niestety koncert Metallicy jest moją piętą Achillesa. Nikt nie ma prawa zabrać mi przyjemności słuchania na żywo jednego z najlepszych zespołów na świecie. Za kilka miesięcy kończę 18 lat, wtedy będą mogli mi nastukać.
Zerwałam się na nogi i jak najszybciej pakowałam kolejno rzeczy. Zauważyłam, że mama nieźle to wymyśliła. Wszystko miałam poskładane i praktycznie gotowe do zabrania. Koszulki, bluzy, spodnie i spodenki. Wymieniałam w głowie części garderoby i rzucałam niedbale do walizki, przyda się jakiś ręcznik, nawet dwa. Kosmetyki, prostownica, suszarka..
Po kilku minutach byłam już w pełni spakowana, mam nadzieję że niczego nie zapomniałam. Zabrałam wszelkie ubrania, elektronikę, kosmetyki i ulubiony nóż-zapalniczkę. Nie wiem nawet na ile tam się wybieram, nie wiem nic o tym wyjeździe!
- Melisa, nie zapomnij ubrać się jakoś na tą podróż! - usłyszałam krzyk matki. - Zajmie ona jakieś osiem godzin.
Uwielbiam jazdę samochodem więc to jakiś plus. Chwyciłam jeszcze za słuchawki i prawie zapomniałabym o najważniejszej rzeczy; zestawie do szkicowania. Jestem amatorką w tym co robię, ale przynajmniej mam pasję i zapychacz czasu wolnego. Zapięłam walizkę, z której wyjęłam ubrania na podróż i dołożyłam swoją piżamę. Najwygodniejszy strój na świecie.
YOU ARE READING
nine weeks
Teen FictionStojąc na peronie czekamy na swój pociąg. Czasami jednak przez nasze roztrzepanie wsiadamy do niewłaściwego. W takiej chwili powinniśmy skasować bilet i ponieść konsekwencje. Czy opuszczenie go wyjściem ewakuacyjnym będzie zbyt niebezpieczne? Przec...
