Rozdział VII

307 16 5

Nie dogoniłam Alana,było mi bardzo przykro.W końcu zauważyłam,że zależy mi na Alanie.Inni chłopcy?Dlaczego?Po co zniszczyłam coś co dawało mi tyle szczęścia?-Zadawałam sobie pytania w drodze do domu.

Po otwrciu głównych drzwi,wbiłam szybko na lapka by napisać do Alana.Nie myślałam o Danielu...Bo jak on mógł publicznie nazwać mnie szmatom?!Pastanowiłam się do niego nie odzywać.Na facebooku Alana nie było,czekałam około 2h i nic.Nie odbierał ode mnie telefonów i nie dopisywał na sms-y.Znów wszystko spieprzyłam! -Krzyczałam sama na siebie.Leżąc na łóżku długo zastanawiałam się nad naszym dawnym związkiem z Alanem.Gdyby nie Kamila pewnie bylibyśmy jeszcze razem.Na początku myslałam,że jest spoko,miła,ładna dziewczyna.A potem?Potem hmmm wyzywałam ją od dziwek.Tak,tak miła ja,ale nie ma co użalać się nad swoim życiem....Alan zawsze mi powtarzał:''Dlaczego przejmujesz się przeszłością?Jak już chcesz się czymś przejmować to na pewno nie tym co już minęło,żyj teraźniejszością!'' Potych słowach zawsze miałam chęć do życia!Próbowania nowych rzeczy i zabaw!

Nagle okienko facebooka się miga,szybko sprawdzam czy to Alan.Moje marzenia szybko się kończą...Daniel Lavargee napisał wiadomość.Po zobaczeniu tego imienia i nazwiska mam już dość!Oooo przeprosiny!Jak miło...Facebookowe przeprosiny!Hahah śmiałam się z kpiną.Nie stać go na to,żeby przynajmniej zadzwonił jak nie chce przychodzić?A z resztą....przecież chce o nim zapomnieć!

Do mojego pokoju wchodzi mama.

-Karina ktoś do ciebie-Mówi podając mi słuchawkę telefonu stacjonarnego,a potem wychodzi zamykając drzwi pokoju.

-Dzień dobry,przy telefonie Karina Woźniak?

-Tak,zgadza się,a z kim mam przyjemność rozmawiać?

-Tutaj dr.Adam ze szpitala na Daszyńskiego 1.Trafił do nas chłopak imieniem Alan,jest w bardzo ciężkim stanie,powiedział nam tylko,że chce zobaczyć się z panią.

-O mój Boże!Alan?!Co mu się stało?!Zaraz tam będę! Dziękuję!

Rozłączyłam się i biegnąc po schodach krzyczałam w stronę mamy,że wychodzę i nie wiem kiedy wrócę.Zadzwonię! 

Niemożliwe? A jednak...Przeczytaj tę opowieść za DARMO!