2 . Przeszkody

49 4 0
                                        

Przede mną stała Casia z założonymi rękami po bokach . Można było powiedzieć, że kiedy by mnie tak uścisnęła jak swoje biodra, coś by mi się stało.
Chyba rzeczywiście się od tego powstrzymywała.

Kuzynki siedziały w skromnie urządzonym pokoju . Jedynyni atrakcjami były książki, fiolki, rośliny i może stary kot.

- Nie możesz jechać na zawody ! - krzyknęła po dłuższej chwili ciszy biało-włosa . Jej niebiesko - fioletowe oczy rzucały w moim kierunku pioruny . Strach było na nią patrzeć kiedy otaczała ją ta aura ... Ciemności? Śmierci i różnych pierdół, przez które moje plecy przechodziły, bardziej niż dreszcze, jakieś irytujące robaki .

Adara nie mogła tego inaczej nazwać. Nawet jej czarny kot siedział cicho, bo wiedział doskonale żeby Casii bardziej nie denerwować.
A bardzo jej nienawidził i za każdym razem robił jej psikusy. Od podartych koszul po zniszczone książki. Adara była połączona z kotem specjalną wiezią . Czuła jego emocje, lecz - na szczęście - ich nie podzielała.

Szczerze powiedziawszy Adara nie wiedziała, że Casia tak zareaguję na wiadomość o mistrzostwach . Zazwyczaj gratulowała jej sukcesów.

- Casia, to otwiera przede mną nowe możliwości. - hardo stałam prosto by nie dać się podejść. Mój Kot zaczął się o mnie ocierać. Wiedział, że zaczynam się denerwować, a chciał mnie teraz pocieszyć, więc więź musiała na niego oddziaływać .

- Nie dasz rady . Jesteś za słaba. - warknęła jak rasowy belfer . Wiedziałam, że ona tak wcale nie myślała. Martwiła się o mnie. Byłam jej jedyną rodziną.

A jej gadanie, to była po prostu jej taktyka .
Najpierw nakrzyczeć, powyzywać aby twoja samoocena trochę osłabła . Kiedy po tym zabiegu wiedziała, że to zadziałało i ty czułaś się jak śmieć, podchodziła do ciebie i mówiła że jest jej przykro i nie chciała tego mówić .
Coraz to będzie namawiała cię do swojej racji, abyś i ty była do niej przekonana .
I tak w końcu cię przekonuje.

Chyba, że to nie ona, tylko ta ciemność.

I cała jej cholerna taktyka stosowana w stosunku do mnie .

Jako że Casia jest spokojną dziewczyną i zazwyczaj nic nie mówi, ta taktyka jest cholernie dobrą taktyką.

- Przestań. Dam sobie radę. - nadal stałam wyprostowana jak struna, a mój głos się ani trochę nie zmienił. Jestem pewna, że sobie dam radę. Dwa lata młodsza od swoich rówieśników, a radzę sobie lepiej niż oni wszyscy razem wzięci .

- Dasz radę?! - jej tęczówki się zmieniały, przez emocje jakie w niej wywołałam
- Czy ty siebie słyszysz ? Widzisz jak bardzo żałośnie wyglądasz w porównaniu do innych uczniów?- uśmiechnęła się bardzo wrednie .

Pomimo jej zdenerwowania i przyśpieszonego oddechu, nadal była blada jak ściana.

- Nawet nie urosłaś . - poruszyła sugestywnie brwią i popatrzyła na moją dosyć płaską klatkę piersiową.
Twierdziłabym nawet, że jest wklęsła.
- Wyśmieją cię tam . - kontynuowała i spoglądała teraz na całe moje ciało. Śmiała się w niebo głosy . Mimo wszystko to mnie lekko zraniło, jednak czułam że coś się stało.

Oho .

To nie Casia .

Moja kuzynka posiada ludzkie rozdwojenie jaźni, które pod wpływem emocji pokazuje się. Ciemność, która ją otacza, to też kawałek jej duszy .

I tylko ja o tym wiem .

Casia zazwyczaj nie okazuję swoich emocji, jest cichą myszką.

- Jak się uspokoisz, to dopiero przyjdę. - kucnęłam i pogłaskałam mojego kota po głowie. Casia nadal się uśmiechała wrednie a to naprawdę nie było jej normalne zachowanie.
- Pilnuj ją. - szepnęłam kotu na ucho, na co jedynie miałknął, przytakując.

Wyszłam w końcu z pokoju, w akompaniamencie szaleńczych śmiechów mojej jedynej i najlepszej przyjaciółki.

Gdy już byłam w połowie korytarza, usłyszałam huk, wywołany w naszym pokoju . Nawet się nie zatrzymałam by chociażby się odwrócić .
Mimo iż serce, z niewidomych mi przyczyn, mnie rozbolało.

Yey.
Witam bohaterke ,, Nekromantki."

Okładke zrobiła JPetrova6

Oops! This image does not follow our content guidelines. To continue publishing, please remove it or upload a different image.

Okładke zrobiła JPetrova6 .

Black LoveStories to obsess over. Discover now