Ogień płonął wesoło na stosie drewna, oświecając delikatnym blaskiem wszystko dookoła. Alec siedział przy kominku ogrzewając zamarznięte ręce, od czasu do czasu je pocierając.
Po pewnym czasie, gdy jego ręce sie ogrzaly, wiec usiadl na kanapie niedaleko kominka i włączył telewizję. Zaczął przeszukiwać kanały z nadzieją, że uda mu sie znaleźć cos ciekawego, niestety jednak, leciały same nudne seriale, reklamy i jakieś romanse dla dziesięciolatek, co fangirlują wszystko co sie da. Westchnął więc tylko i włączył kanał muzyczny, zeby nie bylo przynajmniej tej głuchej, przytłaczającej ciszy w mieszkaniu. A dręczyła go ona dość często, to jest od czasu, kiedy mama wyjechała do Norwegii.
Była jedyną osobą, z którą najbardziej się dogadywał i na którą mógł zawsze liczyć. Ojciec zostawil ich dawno temu, taki typowy ruchacz, żeby zaliczyc i szukać kolejnych... To znaczy, był z mamą trzy lata, póki się nie dowiedział, że jego luba jest w ciąży. I wtedy wlasnie uciekł.
Cóż, Alec nigdy nie pragnął dowiedzieć sie kim jest jego ojciec. Moze to nawet lepiej.
Z zamyślenia chłopaka wyrwało tykanie zegara. Wskazówki pokazywały już pierwszą trzydzieści, co oznacza, że powinien iść spać co najmniej godzinę temu, jeżeli chciał być wypoczęty do szkoły. Z westchnieniem wstał z kanapy i udał się do sypialni, po czym padł na łóżko. Nie minęło pięć minut - a już spał kamiennym snem.
***
Rano obudził go chłód. No tak, nie okrył się kołdrą, na dodatek otworzył na noc okno i go nie zamknął. Zabawnie.
Odruchowo spojrzał na zegarek i natychmiast sie poderwał, widząc, ze jest tylko pół godziny do ósmej. Co prawda, nie zdąży na pierwszą lekcję, bo do szkoły jedzie aż godzine, ale przynajmniej wyrobi się na drugą.
Natychmiast się umył, ubrał i wybiegł do na autobus. Siedząc już w autobusie wyjął słuchawki z kieszeni i wetknął je w telefon. Włączył muzykę, przymknął oczy i utopił sie w myślach. Znowu przekroczy bramę szkoły i nagle z zewsząd pojawią się piszczące dziewczęta, mdlejące na jego widok. Był w szkole głownym obiektem zainteresowań płci przeciwnej. I to aż nadto. Denerwowalo go to, bo gdziekolwiek pokazal sie na korytarzu, nagle otaczała go chmara licealistek, ktore za zadne skarby nie chciały go odstąpić na krok.
Alec westchnął, przeskakując myślami na matkę. Kiedy wroci? Wciaz nic nie wiadomo, co prawda pieniedzy nie brak, ale brakuje mu czyjejś obecnosci w domu. W końcu otrząsnął się z krainy marzeń i myśli - gdyż trzeba bylo juz wysiadać - więc poderwał się, nacisnal przycisk otwierania i wyszedl z autobusu. Skierował swe kroki w stronę szkoły i już po chwili znalazl sie w niej. Trzeba było jeszcze wejsc na górę, skręcić w prawo i voilà - jest juz na lekcji.
***
Najpierw matma, przerwa, potem geografia, przerwa, biologia, przerwa, projektowanie i cała reszta tych bezsensownych lekcji, ktore czlowiek musi przezyc. No a potem droga do domu.
Jechał tak kolejną godzinę, w końcu wysiadł i skierował się do lasu, gdzie był skrot do jego domu. Zapatrzony w telefon zupelnie nie zauwazyl ze ktos idzie w przeciwnym kierunku. I nagle, poczuł mocne łupnięcie w ramię. Przerażony podniósł wzrok. Ale przed nim mignęły tylko jarzące się ze wściekłości ciemnoniebieskie oczy i fioletowe włosy.
