Muzyka grała tak głośno, że ledwo słyszałam co mówiła do mnie Lucy, tańcząca tuż koło mnie razem ze swoim chłopakiem Johnem. Zaduch spowodowany przybywaniem tak dużej ilości osób w jednym pomieszczeniu sprawiło, że postanowiłam pójść do kuchni i chwilę odetchnąć. Wyciągnęłam z lodówki piwo i już po pierwszym łyku poczułam przyjemne, orzeźwiające uczucie chłodnego napoju. Zamknęłam na chwilę oczy i rozkoszowałam się chwilą spokoju, która szybko została przerwana kiedy ktoś złapał mnie w tali.
- Już nie tańczysz, Emily?- zapytał wyższy ode mnie o głowę brunet.
-Spostrzegawczy jesteś- dodałam wskazując na zimny napój w mojej ręce.
-Od razu zauważyłem, kiedy wyszłaś z pokoju - powiedział powoli przybliżając w moją stronę.
-A co, już beze mnie nie potrafisz się bawić?
-Tylko po co, jeśli już cię tu ze mną zabrałem- oznajmił chłopak uśmiechając się i robiąc kolejny krok blokując mi każdą możliwą drogę ucieczki. Oparłam się dłońmi o kuchenny blat, który miała tuż za plecami. Przez chwilę staliśmy nie odzywając się do siebie, a jedynie patrzyliśmy się w swoje oczy. Chłopak jednak nie wytrzymał zbyt długo i już po chwili nasze usta połączyły się w miłosnym tańcu. Szybko odstawiłam piwo na bok, a następnie wplotłam swoje dłonie we włosy chłopka. Nasze pocałunki robiły się coraz bardziej agresywne w końcu Luck odsunął swoją głowę parę centymetrów do tyłu.
- Coś się stało? - zapytałam czując ogromny niedosyt.
- Może pójdziemy na górę? - szepnął mi do ucha, po czym złożył czuły pocałunek na szyi, który doprowadził mnie do szaleństwa. Złapałam dłoń chłopaka i szybko ruszyliśmy w stronę schodów. Minęłam się z Lucy, która posłała mi tylko porozumiewawcze spojrzenie. Weszliśmy chyba do sypialni gospodarza całej imprezy. Luck położył mnie na łóżku i zaczął rozpinać guziki mojej koszuli. Ten widok sprawiał, że pragnęłam go jeszcze bardziej. - Zaczekaj chwilę.
-Dobrze - powiedziałam, jednak nie spodziewałam się, że chłopak wyjdzie z pokoju. Powrót nie zajął mu długo, ale ku mojemu zaskoczeniu nie był sam.
- O co chodzi Luck?
- Widzisz Emily, John jest naszym dzisiejszym jubilatem.
- Wiem, w końcu to jego impreza urodzinowa.
- Może mogłabyś mu dać jakiś PREZENT, wiesz pokazać trochę ciała... specjalnie dla niego. - powiedział chłopak dotykając mojej talii.
- John ma dziewczynę, a ja nie jestem jakąś dziwką, żeby rozbierać się na twoje zawołanie dla kogo tylko chcesz. Za kogo ty mnie masz?! - odsunęłam się na bok łóżka i szybko zaczęłam zapinać koszulę.
- Nie bądź taka, Emily.... - dodał powoli zbliżając się w moją stronę.
- Odsuń się Luck!
- Sorry stary, nie dzisiaj. - dodał chłopak, patrząc na swojego przyjaciela. Zaczekał tylko, aż drzwi znowu się zamkną, a następnie odwrócił się w moją stronę - Emily, a ty dokąd idziesz? On już sobie poszedł, możemy skończyć to co zaczęliśmy.
- Wszystko popsułeś. Możesz mnie teraz przepuścić?
- Emilyyy... - To mówiąc przyciągnął mnie do siebie i mocno pocałował w usta.
- Przestań! Nie rozumiesz?! Powiedziałam nie, Luck! - odepchnęłam go od siebie z całej siły.
- A więc taka jesteś! - naglę dostałam cios w policzek, był na tyle silny, że upadłam na łóżko. Zazwyczaj kończyło się na kłótni, ale nigdy mnie jeszcze nie uderzył. - To koniec! Z nami koniec!
YOU ARE READING
Summer camp
Teen FictionŻycie Emily zdawało się dla niej idealne. Jedna impreza, jeden chłopak zniszczył jej dotychczasowe życie. Oszukana i zdradzona dziewczyna postanawia wyjechać do swojego wujka na obóz podczas wakacji, żeby zapomnieć o wszelkich problemach. Czy jej lo...
