Rozdział 1

62.7K 1.6K 2.4K
                                        







Muzyka grała tak głośno, że ledwo słyszałam co mówiła do mnie Lucy, tańcząca tuż koło mnie razem ze swoim chłopakiem Johnem. Zaduch spowodowany przybywaniem tak dużej ilości osób w jednym pomieszczeniu sprawiło, że postanowiłam pójść do kuchni i chwilę odetchnąć. Wyciągnęłam z lodówki piwo i już po pierwszym łyku poczułam przyjemne, orzeźwiające uczucie chłodnego napoju. Zamknęłam na chwilę oczy i rozkoszowałam się chwilą spokoju, która szybko została przerwana kiedy ktoś złapał mnie w tali.

- Już nie tańczysz, Emily?- zapytał wyższy ode mnie o głowę brunet.

-Spostrzegawczy jesteś- dodałam wskazując na zimny napój w mojej ręce.

-Od razu zauważyłem, kiedy wyszłaś z pokoju - powiedział powoli przybliżając w moją stronę.

-A co, już beze mnie nie potrafisz się bawić?

-Tylko po co, jeśli już cię tu ze mną zabrałem- oznajmił chłopak uśmiechając się i robiąc kolejny krok blokując mi każdą możliwą drogę ucieczki. Oparłam się dłońmi o kuchenny blat, który miała tuż za plecami. Przez chwilę staliśmy nie odzywając się do siebie, a jedynie patrzyliśmy się w swoje oczy. Chłopak jednak nie wytrzymał zbyt długo i już po chwili nasze usta połączyły się w miłosnym tańcu. Szybko odstawiłam piwo na bok, a następnie wplotłam swoje dłonie we włosy chłopka. Nasze pocałunki robiły się coraz bardziej agresywne w końcu Luck odsunął swoją głowę parę centymetrów do tyłu.

- Coś się stało? - zapytałam czując ogromny niedosyt.

- Może pójdziemy na górę? - szepnął mi do ucha, po czym złożył czuły pocałunek na szyi, który doprowadził mnie do szaleństwa. Złapałam dłoń chłopaka i szybko ruszyliśmy w stronę schodów. Minęłam się z Lucy, która posłała mi tylko porozumiewawcze spojrzenie. Weszliśmy chyba do sypialni gospodarza całej imprezy. Luck położył mnie na łóżku i zaczął rozpinać guziki mojej koszuli. Ten widok sprawiał, że pragnęłam go jeszcze bardziej. - Zaczekaj chwilę.

-Dobrze - powiedziałam, jednak nie spodziewałam się, że chłopak wyjdzie z pokoju. Powrót nie zajął mu długo, ale ku mojemu zaskoczeniu nie był sam.

- O co chodzi Luck?

- Widzisz Emily, John jest naszym dzisiejszym jubilatem.

- Wiem, w końcu to jego impreza urodzinowa.

- Może mogłabyś mu dać jakiś PREZENT, wiesz pokazać trochę ciała... specjalnie dla niego. - powiedział chłopak dotykając mojej talii.

- John ma dziewczynę, a ja nie jestem jakąś dziwką, żeby rozbierać się na twoje zawołanie dla kogo tylko chcesz. Za kogo ty mnie masz?! - odsunęłam się na bok łóżka i szybko zaczęłam zapinać koszulę.

- Nie bądź taka, Emily.... - dodał powoli zbliżając się w moją stronę.

- Odsuń się Luck!

- Sorry stary, nie dzisiaj. - dodał chłopak, patrząc na swojego przyjaciela. Zaczekał tylko, aż drzwi znowu się zamkną, a następnie odwrócił się w moją stronę - Emily, a ty dokąd idziesz? On już sobie poszedł, możemy skończyć to co zaczęliśmy.

- Wszystko popsułeś. Możesz mnie teraz przepuścić?

- Emilyyy... - To mówiąc przyciągnął mnie do siebie i mocno pocałował w usta.

- Przestań! Nie rozumiesz?! Powiedziałam nie, Luck! - odepchnęłam go od siebie z całej siły.

- A więc taka jesteś! - naglę dostałam cios w policzek, był na tyle silny, że upadłam na łóżko. Zazwyczaj kończyło się na kłótni, ale nigdy mnie jeszcze nie uderzył. - To koniec! Z nami koniec!

Summer campWhere stories live. Discover now