michael
luke i ja już długo byliśmy razem. właściwie nasz związek rozpoczął się już kiedy zakładaliśmy zespół. po prostu czuliśmy do siebie coś więcej i od tamtego czasu nie uległo to wielkiej zmianie. teraz może kochałem go troszkę bardziej. ale zaczęło się to całe gówno z modestem. nie mogłem trzymać za rękę i całować mojego chłopaka. nie mogłem szeptać mu, że kocham, kiedy ktokolwiek był z nami. nie mogłem mieszkać z nim w naszym uroczym małym domku i spać z nim w jednym łóżku w hotelu. tylko czasem udawało nam się uciec od tego wszystkiego i w tajemnicy spędzać ze sobą czas. tak było teraz.
- chcę, żeby ta cała umowa z modestem się skończyła. pragnę chodzić po ulicach i mówić ludziom, że jesteś najbardziej uroczym chłopakiem na świecie. chcę robić ci malinki, a potem trzymać cię za rękę, żeby pokazać ludziom, że jesteś tylko mój – luke przerwał milczenie, które trwało od dobrych piętnastu minut. nie potrzebowaliśmy słów. po prostu siedzieliśmy wtuleni w siebie i delektowaliśmy się swoją obecnością.
- jeszcze 3 lata, lulu. nie wiem czy wytrzymam ukrywanie przed światem, że jesteś tylko moim cholernie gorącym chłopakiem i tylko ja mogę całować te twoje słodkie usta – odpowiedziałem, patrząc mu w oczy. lubiłem momenty jak ten. snuliśmy plany na przyszłość, kiedy tak naprawdę nie wiedzieliśmy, czy nie rozstaniemy się do tego czasu. to nie tak, że chciałem zerwać z lukiem. kocham go. ale po prostu on łatwo mógłby znaleźć kogoś lepszego niż ja, nie ma co się oszukiwać. nie wiedziałem tylko, kiedy mnie zostawi.
- gwarantuję ci, że kiedy tylko będę mógł, to ogłoszę światu, że jesteś moim najukochańszym chłopakiem na świecie i nikomu cię nie oddam. musimy tylko wytrzymać.
- teraz tak mówisz, a potem po prostu będę patrzył na twoje szczęście z kimś innym i zastanawiał się, dlaczego wybrałeś jego zamiast mnie. a potem uświadomię sobie, że ja też wybrałbym kogokolwiek, byle nie mnie.
- mike, nie zaczynaj znowu. doskonale wiesz, że cholernie cię kocham i nie zamieniłbym cię na nikogo innego. jesteś po prostu idealny.
nie odpowiedziałem. złożyłem pocałunek na jego ustach i może nie planowałem, żeby był tak namiętny, ale nie mówię, że mi to przeszkadzało.
- michael? – hemmings zwrócił się do mnie, przerywając nasz słodki moment.
- tak? – zapytałem, spoglądając w te jego piękne oczy i zatraciłem się w nich na moment.
- wyjedźmy gdzieś – stwierdził chłopak, a ja się cicho zaśmiałem.
- a co, jeśli się zgodzę? – zapytałem, pewny że jego wcześniejsze słowa to żart.
- wtedy za chwilę się spakujemy – odparł jak gdyby nigdy nic.
- będą konsekwencje, nie stać nas na to - mruknąłem.
- co jeśli uciekniemy? nie znajdą nas – powiedział – wrócę tu za pół godziny, bądź spakowany.
sama w to nie wierzę, ale witam was na nowym ff o muke'u, które będzie beznadziejne, ale kocham tę piosenkę, więc musiałam. właściwie w wersjach roboczych mam to już długo i po prostu nadszedł ten moment. nie będę obiecywała regularności, ale się postaram.
julia.
YOU ARE READING
youth [muke]
Fanfiction- michael? - hemmings zwrócił się do mnie, przerywając nasz słodki moment. - tak? - zapytałem, spoglądając w te jego piękne oczy i zatraciłem się w nich na moment. - wyjedźmy gdzieś - stwierdził chłopak, a ja się cicho zaśmiałem. - a co, jeśli się z...
![youth [muke]](https://img.wattpad.com/cover/112239172-64-k101597.jpg)