1.

181 12 6
                                        

Mała Sofia miała 11 lat, gdy rozwiedli się jej rodzice. Jedyna osoba, której ufała to jej rówieśnik Tom. Chłopak był wysokim blondynem o niebieskich oczach, a ona dość niskiego wzrostu, brązowooką szatynką. Lubiła z nim rozmawiać. W przeciwieństwie do chłopaka była jedynaczką. On natomiast miał starszego brata, o którym zawsze marzyła. Byli jak dwa różne światy- optymista i pesymistka, ona uczyła się świetnie mimo swojej sytuacji w domu, on natomiast musiałby brać u niej korepetycje. W jednym jednak byli tacy sami: oboje nienawidzili krzywdy wywołanej uczuciem zwanym "miłość". To ich łączyło. Mimo bez granicznego zaufania i bliskości jak dotąd nigdy nie byli razem. Oboje woleli wspierać się po utracie złudndej osoby, która wydawała się całym światem. Byli jak rodzeństwo. Czasem zdarzały się kłótnie, ale nie były one duże. Żadne z nich nigdy nie myślało o tym, że kiedyś dorosną, zwłaszcza w takich chwilach jak ta, od której zaczyna się nasza opowieść. Naszą przygodę zaczynamy na łące, tak właśnie na takiej, o jakiej myślisz. Tom i Sofia leżeli właśnie na trawie, zwróceni w innych kierunkach w ten sposób, że tylko ich głowy znajdowały się obok siebie.
-Co myślisz o naszej przyszłej nauczycielce niemieckiego?-zapytał chłopak
-Na lekcjach powstrzymujesz się od śmiechu- odpowiedziała bez zawahania. Wiedziała, że on ją zrozumie
-Czyli, że Ciebie też rozśmieszy-zaśmiał się Tom, a Sofia położyła się w ten sposób, że patrzeli sobie w oczy.
Ich rozmowy zawsze były długie. Były długie i w większości o niczym. Po prostu rozmawiali. Tak było i teraz. Podczas, gdy Tom opowiadał o historyku, który sam do historii powinien należeć, ale uciekł, bo ktoś dowiedział by się o tym, że wisi Justynianowi pieniądze, Do Sofii zadzwonił telefon.
-Przepraszam na chwilę-powiedziała dziewczyna i odeszła kilka metrów od Toma.
Zdziwiło go to trochę, ponieważ zwykle każdą rozmowę przeprowadzała obok niego. Wróciła po pięciu minutach. Przeprosiła, że tak długo musiał czekać, ale on bardziej skupił się na jej oczach. Były opuchnięte tak, jakby płakała. Nie pytał jej, bo wiedział, że mu nie odpowie. Minęły dwa lata od rozwodu jej rodziców i dziewczyna bardzo się w sobie skryła. Nawet przed nim miała swoje tajemnice. On w sumie też. Nie umiał jej powiedzieć jednej rzeczy. Może, jeżeli by wyznał jej to teraz, dalsze losy historii potoczyły by się inaczej. Może tak, a może nie. Starał się o tym nie myśleć, zwłaszcza, że dziewczyna miała dzisiaj u niego nocować. Dla młodych i ich rodziców była to rzecz normalna, że jedno nowowało u drugiego. Znali się od dawna, od wczesnego dzieciństwa, a do swoich rodziców zwracali się ciocia i wuja. Dzisiejsza noc nie miała być więc niczym dziwnym.
-Wiesz co, robi się chłodno.-powiedziała dziewczyna-Może pójdziemy już do domu?
-Jasne, jeśli chcesz-zgodził się z nią
I rzeczywiście poszli do niego do domu. Drzwi otworzyła im pani Marta-mama Toma.
-Witam młodzieży, co tak szybko?-zapytała usuwając im się z przejścia- Sofi twój tata przywiózł już twoje rzeczy. Są w pokoju Toma na łóżku.
-Cześć ciociu, dziękuję-grzecznie odpowiedziała dziewczyna
-Mamo, my idziemy do pokoju, będziemy oglądać film.-wtrącił Tom poczym udał się z koleżanką do swojego pokoju.
Gdy zaszli na miejsce Sofia odłożyła swoją torbę w kąt pokoju, a chłopak przygotował miejsce do wspólnego seansu. Położył poduszki, dużo poduszek, koce oraz wyciągnął paczkę chipsów.
-No, gotowe siadaj-powiedział dumny z siebie po skończonych przygotowaniach
Sofia grzecznie usiadła i poczekała, aż chłopak włączy film. Oglądali horror. Tak, horror, bo oboje nienawidzili miłosnych filmów, tu przynajmniej widzieli strach "zakochanych". Podczas filmu Sofia przysunęła się do Toma, a on objął ją ramieniem. Wiedział, że się boi chociaż sama tego nie przyzna. Jej natomiast było wygodnie i miło, gdy chłopak ją przytulał. Wyglądali jak para, a w głowach obojga krążyła myśl "to tylko przyjaźń...". Było dość późno, gdy film się skończył. Sofia spała na kanapie w pokoju Toma. Oboje się widzieli. Tom jak zwykle obrócił się tyłem do niej. Wiedział, że ona nie lubi, gdy na nią patrzy przed snem, dlatego jak zawsze chciał poczekać, aż uśnie, by potem móc rozkoszować się jej widokiem. Uważał, że jest piękna. Gdy odwrócił się do niej tym razem, zobaczył, że nie śpi. Wręcz przeciwnie. Leżała skulona, a głowę chowała pod poduszką. Oczy miała szeroko otwarte.
-Hej, co jest? Boisz się zasnąć po horrorze?- zapytał Tom
-Nie, nie dlatego. Boję się, że przyśni mi się Adam, pamiętasz, chodziłam z nim. Ja nadal coś do niego czuję i nie chcę go widzieć nawet w snach, nie chcę, by bardziej bolało.-odpowiedziała Sofia.
Wtedy Tom podszedł do niej, uklęknął przy jej łóżku, złapał ją za rękę i powiedział:
-Zostanę tu, dopóki nie zaśniesz, ok? Nie, nie obchodzi mnie Twoja odpowiedź, ja i tak tu zostanę.
Mówiąc to pogłaskał ją po głowie. I rzeczywiście, został z nią dopuki nie usnęła, a nawet dłużej, ponieważ rano, gdy pani ciocia Marta przyszła ich obudzić zastała syna opartego klatką piersiową o kanapę i trzymającego rękę Sofii.

Ciężko jest opisać, co wtedy poczuła pani ciocia Marta. Z jednej strony była zdziwiona, z drugiej nie wiadomo czemu była wściekła na syna, z kolejnej natomiast poczuła wzruszenie. Była dość emocjonalną kobietą. Wyszła więc z pokoju i "przypadkowo" puknęła w coś na korytarzu tak, aby obudzić młodych i dać im poczucie niezauważonych. Jej plan się powiódł. Tom obudziwszy się spojrzał na Sofoię. Dziewczyna jeszcze spała. Postanowił ją obudzić zanim przyjdzie jego mama.
-Sof-zwrócił się do dziewczyny. Często tak do niej mówił- Wstawaj!
-A co za to dostanę?-zapytała z uśmieszkiem nie otwierając oczu
-Sama chciałaś-odparł pocym odsunął się od łóżka.
Gdy dziewczyna myślała, że wyszedł z pokoju podbiegł i zaczął ją łaskotać.
-Dobra, wstaję!-powiedziała śmiejąc się
-A teraz zrobię coś, czego będę żałować...-odparł kończąc poranne łaskotkowe tortury-...idź pierwsza do łazienki
Sofia nie wysiliła się na odpowiedź. Wiedziała, że musi wykorzystać jego chwilę słabości. Szybko złapała swoją torbę i pobiegła do łazienki. Tom natomiast zaczął ścielić łóżko i złożył kanapę. Gdy dziewczyna wróciła po 30 minutach na jej widok zaniemówił. Miała na sobie krótkie, czarne spodenki i szarą bluzkę. Prawie czekoladowe, średniej długości włosy związała w dwa warkocze, a ciemne oczy lekko pomalowała. Jej urodę podkreślały piegi na twarzy. Była piękna.
-Może być?-zapytała go o zdanie
Tom po krótkiej chwili odzyskał mowę. Odpowiedział jej tak, jak na przyjaciela przystało:
-Jest ok! Teraz ja idę do łazienki.
-Chwila, chwila! Pamiętasz nasz zakład? Wygrany miał szykować ciuchy przegranemu. Dzisiaj jest odpowiedni dzień, abym odebrała moją nagrodę-powiedziała
Chłopak wiedział, że będzie tego mocno żałował, ale zgodził się. Wbrew jego oczekiwaniom-w sumie nawet się z tego ucieszył- Sofia uszykowała mu czarną bluzkę na krótki rękaw i krótkie spodenki.
-Gatki wybierz sobie sam-zaśmiała się
Dobrawszy bieliznę poszedł do łazienki. Gdy przewrócił bluzkę na prawą stronę, zorientował się, czemu wybieranie mu ciuchów sprawiło Sofii taką radość. Dała mu bluzkę z napisem "Poddany Sofii". Sama mu ją kiedyś zaprojektowała i dała w formie żartu, ale on nie umiał się jej pozbyć. Gdy wyszedł z łazienki zostali zawołani na śniadanie, a po nim wyszli na spacer.

****
No i mamy pierwszy rozdział. Jak się podoba? Ciekawi co będzie na spacerze?

Tomia, tylko "PRZYJACIELE" [Zakończone]Stories to obsess over. Discover now