One-Shot ChanBaek

555 37 5
                                        


Subtelny, niewinny dotyk. Delikatny, a jednak sugestywny. Jego duża dłoń powoli muskała skórę mojego odsłoniętego ramienia. Każde zetknięcie naszych rąk sprawiało, że dreszcz przebiegał mi po plecach, wywołując podniecenie i ekscytację. Skupiłem się na obserwacji jego oczu. Świeciły bardzo jasno, stąd mój wniosek, że i on odczuwał tę wiszącą w powietrzu, elektryzującą aurę. Oblizał mimowolnie suche wargi, prawdopodobnie nie zdając sobie sobie sprawy z mojej chęci, by zrobić to za niego. Wsunął kolano między moje nogi, naciskając przez ułamek sekundy na krocze, choć ten krótki moment wystarczył, by z moich ust uciekł pojedynczy jęk. Przegryzłem wargę w zawstydzeniu, uciekając wzrokiem w bok.

- Baek, spójrz na mnie - szepnął, zmniejszając dystans dzielący nasze rozpalone twarze.

Musnął ustami mój policzek, od razu jednak wycofując się do wcześniejszej pozycji. Wstrzymałem oddech, próbując choć trochę ochłonąć. Poczułem jego dłoń łapiącą mnie za podbródek, a następnie sprawiającą, że nasze spojrzenia ponownie się skrzyżowały, ale tylko na krótką chwilę. Wbiłem wzrok w jego wilgotne usta, przełykając ślinę. Zrozumiał aluzję, bo pochylił się nade mną i złączył nasze wargi w krótkim, ale pełnym pożądania pocałunku. W następnej kolejności zaczął składać je w linii prostej od moich ust do szczęki.

- Pragnę Cię - wyszeptał między kolejnymi pocałunkami, zostawiając ogniste ślady na mojej szyi. Odchyliłem głowę do tyłu, umożliwając mu do niej łatwiejszy dostęp. Westchnąłem cicho, odczuwając niemałą przyjemność z jego pieszczot.

- Ja Ciebie też, Channie - zachichotałem, czując, jak na mojej skórze powstaje pokaźna malinka. Cieżko będzie ją zakryć...

Guziki mojej koszuli, rozerwanej przez Park'a, rozsypały się po podłodze, wydając odgłos przypominający bębnienie kropli deszczu o dach. Pomogłem mu zdjąć jego T-Shirt, unosząc go w górę, a następnie delikatnie muskając brzuch Chanyeol'a opuszkami palców. Był umieśniony. Uśmiechnął się, czując mój dotyk. Odpowiedziałem mu tym samym, podczas gdy on skupił się na zdejmowaniu moich i jego spodni. Zsunął moje dżinsy powoli, bez pośpiechu, drażniąc mnie przy tyn niemiłosiernie. Miałem na niego ochotę, a on perfidnie przedłużał tak trywialne czynności, jak rozbieranie się...

Chłopak z wolna zsunął własne bokserki, rzucając je niedbale w kąt pokoju, robiąc to samo z moją bielizną.

- Stoi Ci? Już? - zaśmiał się.

- P-p-podnieciłeś mnie... - Spuściłem wzrok. - Co poradzę...?

- Nie zrozum mnie źle - Umieścił dłoń na moim kroczu. Jęknąłem cicho w odpowiedzi. - to tylko ułatwia mi zadanie.

- Zadanie? - pisnąłem, czując jego dłonie, dotykające wewnętrznej strony moich ud.

- Mhm - mruknął cicho, pochylając się nad moim członkiem. Popatrzył mi w oczy, a następnie obślinił jego główkę. Znów jęknąłem, nie mogąc powstrzymać dźwięków nasuwających się mimowolnie na mrowiące usta. - Uwielbiam słuchać Twoich jęków.

- C-Chanyeol? N-nie musisz... - przerwałem, gdy zaczął gładzić mojego przyjaciela, wciąż patrząc mi w oczy.

- Ale chcę - Uśmiechnął się, po czym znów włożył sobie go do ust. Zakryłem twarz ramieniem, mając nadzieję na powstrzymanie odgłosów, które wydawałem.

Chłopak nie sprawiał mi przyjemności długo - wolał znów mnie drażnić. Wyprostował się i zaczął dotykać mojej klatki piersiowej, specjalnie zahaczając o moje sutki. Posłałem mu piorunujące spojrzenie, ale tylko zaśmiał się na ten widok.

- Widzisz, Baek... - zaczął. - Dla mnie zawsze będziesz uroczy, nieważne jak bardzo byś się starał, by to zmienić.

- Za to Ty zawsze będziesz mi przypominał zielonego i pomarszczonego mistrza Yodę - odparsknąłem złośliwie, przełknąwszy ślinę. Zdawałem sobie sprawę z faktu, że docinka ta była w istocie żałosna, ale tylko ona przyszła mi wówczas do głowy.

Oneshot ChanBaekWhere stories live. Discover now