Niepowodzenie i nepokoje

683 41 22
                                        

/fragment z perspektywy Ezry

Usłyszałem kolejne strzały z blastera.
- Chopper?! - krzyknąłem wsciekle. -Dłużej już nie dam rady! Musisz jak najszybciej zawiadomić Herę, bo będzie po nas!
- Łebep łebep. - odmamrotał Chop i zaczął jeździć w kółko, żeby znaleźć sygnał potrzebny do uruchomienia nadajnika.
- Ehhh no nie dam rady już! -krzyknąłem i upadłem na ziemię. Drzwi, które dzięki mocy powstrzymywałem przed otwarciem huknęły.
-Świetnie. To koniec Chopper. -Powiedziałem bez entuzjazmu. Do pomieszczenia wpadły granaty dymne. Ich zawartość zaczęła nas otaczać ze wszystkich stron. Poczułem się senny.
- No świetnie, jeszcze tego mi tu brakowa-a-ało - ziewnąłem. Zanim zamknąłem oczy na dobre zobaczyłem tylko jak ktoś ogłuszył Choppera prądem. Obawiałem się, że z tej misji nie wyjdziemy cało.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

/tymczasem na ,,duchu"

Kanan obudził się bardzo szybkim i nagłym wdechem. Miał przyśpieszone tętno. Gdy już się uspokoił zaczął słuchać. w głównym pomieszczeniu było niesamowicie cicho, na korytarzu również. -Ychh... To dziwne - powiedział do siebie wstając - jest cicho... Chyba aż za cicho. Otworzył drzwi swojej kabiny. -Gdzie Hera?! - pomyślał - I Zeb?! Ech, nie powinienem kłaść się tak wcześnie spać.
Szedł coraz szybszym krokiem. Przy drzwiach do kokpitu zatrzymał się. Wyjął dwie części miecza, złączył je i włączył ostrze. Korytarz oświetlił niebieski blask. zbliżył palec do włącznika drzwi. Dotknął go. Pustka - Kanan odetchnął. Nagle poczuł czyiś dotyk na swoim ramieniu.

-Kanan, wszystko w porządku?

-Tak, Hera - odpowiedział z ulgą. -Dlaczego nie śpisz? Po co ci miecz świetlny? Kanan, co się dzieje? - spytała zaniepokojona Hera.

-To tylko sen. - powiedział Kanan kładąc rękę na jej ramieniu. - Zły sen.
-Bardzo martwisz się o Ezrę. Spokojnie, nic mu nie będzie.
-Oby... To znaczy nie! nie martwię się aż tak bardzo. - zaprotestował.
-Nie ma w tym nic dziwnego Kanan. ja też się martwię, ale nie ma ich tylko kilka godzin. Ezra to silny chłopak, poradzi sobie. Przecież Chopper też z nim jest, nic im nie będzie. - powiedziała i dotknęła dłonią jego przedramienia. -Idź już spać, oni niedługo wrócą.
Powoli rozeszli się do swoich kabin. Jedi przystanął przed wejściem do swojej.

-Hera? - zawachał się -Dziękuje. - powiedział i zniknął w swojej kajucie.
-Nie ma za co... - wyszeptała Hera i poszła do siebie.




Ezra Bridger I Drużyna ,,Ducha" (PL)Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz