Blondynka jak zawsze leżała na niewygodnym łóżku i czytała swoją ulubioną książkę. Przez ostatnie lata nic nie robiła jak tylko to. W wieku 11 lat wykryto u niej raka wątroby. Osiemnastolatka walczyła z nim 4 lata i przez ostatnie 3 lata było już dużo lepiej. Niestety wszystko co dobre szybko się kończy i 3 miesiące temu zdiagnozowano u niej nawrót. Ten okazał się niestety bardziej niebezpieczny. Dziewczyna powoli nie dawała sobie z tym rady psychicznie. Nie rozumiała dlaczego spotkało to akurat ją. Jedyne co podtrzymywało ją na duchu to jej brat i piosenki jej ulubionego wykonawcy - Shawn'a Mendes'a. Rodzice szarookiej nie przejmowali się zbytnio jej stanem zdrowia. Opłacali jej leczenie i tylko dzięki temu wiedzą, że jeszcze żyje. Od kiedy zachorowała straciła w ich oczach, a cała ich miłość do niej została przelana na jej starszego o dwa lata brata. Na początku było jej przykro i po nocach płakała, jednak z biegiem czasu stali się dla niej tylko osobami, którzy wydali ją na świat. Codziennie odwiedzał ją William. Mimo jej protestów chłopak zawsze siedział z nią zamiast spędzać czas ze swoją teraz już narzeczoną. Dla Will'a siostra zawsze była na pierwszym miejscu. Jego miłość wszystko rozumiała i nie miała mu tego za złe. Sama nawet polubiła Issabell. Zawsze kiedy ją odwiedzała mogła poskarżyć się na jej brata. Niestety przez ostatnie kilka dni blondynka straciła już wszelakie nadzieję na wyzdrowienie. Jej i tak już mały blask w oczach zniknął, a uśmiech już w ogóle nie pojawiał się na jej bladej twarzy. Wiliam nie mógł patrzeć jak jego siostra się męczy, więc postanowił uruchomić swoje kontakty. Nie wiedział, jednak że jego niby genialny pomysł z biegiem czasu może pogorszyć tylko sytuacje i doprowadzić do tragedii...
YOU ARE READING
Nadzieja umarła ostatnia || SM
FanfictionJest to historia, która opowiada o dziewczynie, która jest ciężko chora. Straciła wszelaką nadzieję na powrót do zdrowia. Brat, który nie może już patrzeć jak jego ukochana siostrzyczka mizernieje wpada na genialny pomysł. Niestety nie wszystko idzi...
