Dawno przestałem zastanawiać się nad rzeczami, które dzieją się wokół mnie. Przestało mnie interesować, dlaczego jest tak, a nie inaczej. Dlaczego policjanci spędzają wieczory, chodząc po lesie w poszukiwaniu osoby, która może nie istnieć?
Przestałem myśleć nad zbrodniami, które gubią racjonalne myślenie. Przestałem myśleć, dlaczego wszyscy nie przesiadują nocami na dworze. Przestałem myśleć, dlaczego wszyscy oglądają się za siebie, wracając do domu.
Przestałem interesować się wszystkim oprócz jednej rzeczy. Prawdopodobieństwo, że ta rzecz jest prawdziwa, jest równe zeru, ale mimo to wciąż chodzi mi po głowię. Otóż w moim miasteczku mieszka pewna dziewczyna. Widzę ją praktycznie codziennie przez pięć dni w tygodniu na korytarzu szkolnym i w klasie. Wydaję się zwykłą nastolatką. Jest ładna, bystra i jak na prawdziwą gwiazdkę przystało, spotyka się z przyszłym kapitanem naszej szkolnej drużyny. Ignoruję wszystkie osoby podobne do mnie, ale to nie jest najistotniejsze. Dziewczyna zrobiła ostatnio coś dziwnego. Dziwniejszego od wszystkich rzeczy, które wymieniłem powyżej. Wybiegła z klasy, krzycząc niezrozumiałe słowa, a gdy wróciła, zignorowała wszystkie ciekawskie spojrzenia (w tym i moje) i wróciła na miejsce.
Od tamtego momentu wydaję się jeszcze bardziej chłodna, arogancka i bystra. Nie uśmiecha się. Nawet nie sprawia wrażenia miłej. Jest bez uczuć. Neutralna. Chociaż wiem, że wymyśliłem sobie dziwną teorię i z pewnością uznacie mnie za typowego szaleńca, to uważam, że ta dziewczyna nie posiada już żadnych uczuć. Straciła je wszystkie. Jest bez serca. Jest dziewczyną bez serca. Czy to możliwe? Nie wiem, ale z całą pewnością chcę rozwikłać zagadkę Lydii Martin.
YOU ARE READING
Bez Serca
FanfictionMałe miasteczko, jakim jest Beacon Hills skrywa wiele tajemnic. Pokazuję je swoim mieszkańcom coraz częściej, jednak to wcale im się nie podoba. Stiles, nastolatek, którego kiedyś fascynowały zagadki, sądzi, że nic nie jest w stanie go zaskoczyć. Ws...
