Promienie słońca sączące się przez roletę obudziły Oswalda. Ed jeszcze spał, rozwalony na prawie całym łóżku. Cobblepot rozejrzał się po pokoju i zatrzymał swoj wzrok na długim szlafroku. Nie lubił jego koloru. Był blado żółty. Wstał powoli, by nie obudzić śpiącego i podreptał do kuchni. Ściągnął karteczkę samoprzylepną z lodowki na której pisało, by pingwinek pamiętał, że pan zagadka słodzi trzy łyżeczki. Oswald stwierdził, że to dziecinne, ale przesłodkie. Nastawił wodę na kawe i wyjrzał przez okno. Zobaczył jedynie wielki zielony neon, wiszący nad oknem. Ale nawet to nie mogło mu dzisiaj zepsuć humoru. Pierwszy raz od wielu miesięcy. W miedzy czasie czajnik zaczął piszczeć. Gdy Oswald nalewał wody do kubków, Ed się przebudził. Jego zwykle nienaganne włosy, dzis wyglądały źle. Oswold posłodził według wskazówki trzy i podał kubek Nygmie. Ten pociągnął długi łyk i odstawił naczynie na szafkę nocną. Przetarł oczy i powiedział:
-Dzień dobry. Super pobudka, ale będę musiał się zbierać. Mam dziś bardzo ważne spotkanie. Nie mogę się spóźnić, ale gdy tylko wrócę gdzieś razem wyjdziemy okej?- Ed wyszczerzył białe zęby i wstał by się ubrać. Po piętnastu minutach wyszedł z miszkania, zostawiając Oswalda samego sobie. Ten nie był do końca przekonany, co do uczuć Eda, ale postanowił dać mu czas oswoić się z nową sytuacją. Oswald skierował się w stronę barku i wyciągnął whisky. Wiedział, że nie powinien zaczynać pić od samego rana, jednak możliwość siedzenia przed telewizorem z szklanką alkoholu w ręku była kusząca. Wziął butelkę i usiadł z nią na kanapie. Chwycił za pilot i włączył urządzenie. Ostatnimi czasy dużo oglądał telewizji. Więcej niż przedtem, zanim zostal królem podziemia. Zaczął przełączać kanały. Zatrzymał się na kreskówce o pingwinach. Uśmiechnął się pod nosem i wzi2al długi łyk napoju. Uznał, że nie potrzeba brudzić naczyń, wie2c nie wziął szklanki. Nagle rozległ się dzwonek do drzwi.
Przed drzwiami stał jeden z pachołków Oswalda. Był ubrany w starą obdartą kurtkę. Jego buty były całe obłacone a w jednym brakowało sznurówki. Przywitał się skinieniem głowy.
- Szefie, mamy problem. Gliny zaczynają węszyć.- Na jego twarzy było widać stres związany z odwiedzinami Oswalda. Za złe sprawowanie mógł skończyć z parasolką w gardle.
-Ale jakim sposobem? Przecież handlarze mieli być anonimowi. Ktoś, kto to kupił, doniósł na nas?-Oswald zmarszczył brwi. Nie pojmował dlaczego wszystko się skomplikowało. Jednak nie mógł tego po sobie pokazać. Był zbyt dumny. Pracownik Oswalda teraz był jeszcze bardziej zdenerwowany. Kropelki potu spływały po jego czole.
-Okej później się tym zajmę. Jak wróci Ed to coś wymyślimy. - Oswald chciał spławić mężczyznę, lecz ten był wyraźnie przygnębiony. Nie ruszyl się z miejsca, więc pingwin się zmieszał.- Coś się stało?
-Dzwonił James Gordon. Chciał z panem rozmawiać, ale pana nie było. Stwierdził więc, że przyjdzie jutro do lokalu o 19.00. Mówił, że lepiej będzie dla pana jeśli się pan zjawi.-Oswald pobladł i przetarł nos, który zrobił się różowy. Przekonał się, że jest jednak coś co może zepsuć mu dziś humor.
-Cholera...
ESTÁS LEYENDO
Nygmobblepot: I am your friend.
FanfictionKiedys napisze opis. Teraz mi się nie chce.🐧🐧🐧🐧🐧🐧🐧
