Wszystko zaczęło się od jednego, małego, wieczornego, z pozoru nic nieznaczacego spaceru. Gdyby nie on, Lauren dalej prowadziłaby życie pełne bólu i cierpienia. To spotkanie miało odmienić jej los.
Lauren POV
"Kolejny koszmar... widze kogoś i wiem tylko, że bardzo zależy mi na tej osobie. Czuję jak kolejne wydarzenia łamią mi serce. Ale kto to jest i co tak dokładnie się tam dzieje... tego nie wiem." Jak zwykle zeskakuje z mojego balkonu i idę na spacer do małego parku... lubię spędzać tu czas. Szczególnie wieczorem kiedy nikogo nie ma, mogę być sama i na spokojnie poukładać swoje myśli.. Nadal czuję że czyjeś dłonie zaciskaja się na mojej szyi. Są tak masywne i silne ze z pewnością należą do mężczyzny, ale nie wiem czy to człowiek. Czuję jak krew pulsuje w żyłach, a ja powoli tracę oddech.. Widzę jak jakaś postać zamachuje się drewnianym kijem i uderza mojego napastnika w głowę. Ten pada, straciwszy przytomność. Uciekam.. Nie wiem co dzieje się później.
- Czemu do jasnej cholery nie wiem kim jest osoba która mnie ratuje.. I czemu mnie to tak zastanawia..- szepcze sama do siebie aby zacząć kontaktować z rzeczywistością.
Nagle słyszę jakiś odgłos za moimi plecami i ktoś łapie mnie za ramię.. Znam ją. Widzę w jej oczach, ze tez miała ciężką noc. I to nie pierwszą.
___________________________________
Hej to moje pierwsze opowiadanie. Jak ktoś bedzie zainteresowany dodam nowe rozdziały. Mam nadzieję ze akcja się rozwinie. Piszcie wszystkie uwagi itd 😂
