Centralne Maine. Od pewnego czasu dzieje się tu coś złego. Mieszkańców ubywa, a znalezienie powodu nie należy do najłatwiejszych rzeczy. Szeryf hrabstwa Spruce Town zniknął w niewyjaśnionych okolicznościach. Słuch po nim zaginął, gdy podjął ostatni w swoim życiu osąd skazując na karę pozbawienia wolności miejscowego pożyczkodawcę Billa Falla. Facet to typowy przekręciaż. Udzielał ludziom pożyczek na niski procent, a potem bezpardonowo go podwyższał. Chodzą słuchy, że się pokłócili w ubiegły weekend, ale ta wersja to prawdopodobnie zwykły kłam. Najstarsza osoba w mieście - stara i apodyktyczna kobieta - podsumowała to jednym sarkastycznym tupnięciem i słowami - ,,Gówno mnie to obchodzi". Niedawno przekroczyła 95 lat, a niecenzuralne słownictwo jeszcze jej nie ubyło. ,,Ma baba tupet" - powiedziałby niejeden mieszkaniec.
Nie należał jednak do takich Mike Hudson. Skromny, konkretny, ale zbyt skryty. Jego zachowanie podkreślało samotność z jaką wiedzie go życie. Chyba nigdy nie spotkał jeszcze odpowiedniej kobiety. Mawiano, że to jego skrytość jest powodem. Najprawdopodobniej jednak jest to sprawka starej Wilmy - najstarszego mieszkańca miasteczka. Zawsze była głównym podejrzanym, gdy jakaś sprawa nie była w pełni wyjaśniona. Dostawała wysoką rentę, najwyższą w mieście. Nikt jej dzięki temu należycie nie szanował.
Hudson był fizycznym pracownikiem zakładu mięsnego mieszcącego się przy Stone Street, gdzie zatrudnienie znajdowało większość przeciętnych umysłowo mężczyzn. Można jednak spokojnie stwierdzić, że Mike wyróżniał się swoją niezwykłą inteligencją. Jednym z jego utrapień był brak śmiałości. Kto wie, może znalazłby lepiej płatną pracę. Koledzy z, którymi pracował nie wyrazali szczerze swoich uczuć wobec niego, ale kilku patrzyło na niego spode łba. Mike zawsze się zastanawiał, co jest tego powodem.
Z czasem zaczęły go dręczyć myśli samobójcze. Do pracy chodził jak na szubienicę. Zaczął widzieć świat w czarno - białych barwach. Gnębienie go było dla Nicka Bolta i Harry'ego Johnsona - jego najbliższych współpracowników - na porządku dziennym. Wciąż miał przeczucie, że się przeciwko niemu w jakiś nikczemny sposób zgadali. W celu skupienia się w czasie pracy podśpiewywał klasyki rock'n'rolla. Jednak nawet to wzniecało diabła w tych walniętych murzynach.
Nick Bolt był typowym fagasem z sąsiedztwa. Umięśniony, ale w mózgu pustka - dlatego skończył w Meat Makers - ich zakładzie. Niedawno stuknęła mu trzydziestka, ale z fryzury przypominał typowego zakonnika - po bokach dziewiczo przylizane włosy, na środku łysina. No cóż, mając mało pieniędzy część ludzi ucieka się do alkoholu. Co niedzielę wraz z Harrym wybierał się do kasyna na mieście. Wiadomo - hazard, whisky (w szczególnych okazjach Jack Daniels) ,a przy wystarczających środkach kobiety.
Jego przyjaciel - Harry Johnson wiódł niespokojne, pełne wzlotów i upadków życie obieżyświata. Urodził się w Kanadzie i jeszcze przed II wojną światową znalazł się w USA. Ale nie byle gdzie, bo na florydzie. W dzieciństwie rozpieszczany przed ojczyma ( według matki ojciec został zabity w efekcie rasistowskich działań na terenie Kanady). Ojczym w celu wynagrodzenia zaproponował jego matce Francesce powrót w tamte tereny, ale dopiero gdy okazało się, że ukończenie szkoły było dla Harry'ego zbyt trudne. Po długich i ekscesowych negocjacjach mała rodzinka wyjechała do Spruce Town w środkowym Maine. Gdy to nastąpiło Harry miał już siedemnaście lat. Minęło przeszło trzydzieści lat od feralnych wydarzeń. Harry jakoś się uchował ale dzieciństwo odcisnęło na nim ogromne piętno, które ukazuje zachowaniem wobec Mike'a. Przynajmniej był wiernym baptystą, ale nie oszalał, nie dostał bzika na tym punkcie.
Ich życie, ale i wielu mieszkańców miasta miało się niebawem zmienić w niewyjaśniony koszmar. Odczują mentalne trzęsienie Ziemi, a ich losy zaczną zmierzać w odległe zakątki ludzkiej psychoanalizy.
ESTÁS LEYENDO
Konflikt
AcciónW Spruce Town dzieją się dziwne rzeczy. Szeryf hrabstwa zniknął bez śladu, a Mike Hudson ma problemy psychiczne. Zagadka wydaje się niewarta uwagi, ale czy aby na pewno?
