Hayley Lipton
Siedziałam w gabinecie, pełnym lamp, świecących na ponure, zapadające się ściany. Na licznych stolikach, kłębiły się tony papierów, powoli wypadając z idealnych stosów. Obracałam się powoli, na czerwonym, miękkim krześle na kółkach. Miałam wrażenie, że tańczę z krzesłem, lekko bujając się na nim, jak w balecie. Lecz do smutnej, ponurej rzeczywistości, przywołał mnie psychiatra. Siedział przy swoim zapchanym papierami biurku, załamując ręce, nad moimi chorymi przemyśleniami. Był to łysy mężczyzna. Już tylko po bokach, świecącej pustkami, głowy, były kępki siwych włosów. Na twarzy, odbijają się oznaki wieku, w postaci dowolnie rozrzuconych zgłębień w skórze.
Biały fartuch, jak u rzeźnika, zgłębia mój nie pokój. Nie swojo się czułam, wiedząc że za drzwiami czeka na mnie, mój mistrz: Obi-Wan Kenobii. Z załamanymi rękami, zaraz po misji posłał mnie do psychiatry. Naprawdę, nie wiem co takiego zrobiłam! Ja tylko... Prawie wysadziłam całą planetę! Po tej misji, przynajmniej będę pamiętać, którym przyciskiem należy zmniejszać promień lasera...
Psychiatra, wziął do ręki swój wielki, notes wypchany papierami, i podreptał w kierunku wyjścia. Nie miałam ochoty, podsłuchiwać o czym mówi do mojego mistrza, ponieważ wiedziałam, że to nie będzie nic przyjemnego. Ale cóż, jestem szalona, i dobrze mi z tym!
Gdy tylko drzwi się za mną zatrzasnęły, wstałam gwałtownie z obrotowego krzesła, i używając mocy, wybiłam się z metalowej, ciężkiej podłogi, i poleciałam do sufitu. Chwyciłam się wyrafinowanego, szerokiego żyrandola i strącając kilka lampek, zawisłam na nim, robiąc tak zwanego, nietoperza. Moje dwa, brązowe kucyki, zwisały bez władnie, kiwając się na wszystkie strony, ciągnąc za sobą głowę. Wtem, niespodziewanie, do gabinetu weszli mój mistrz oraz psychiatra. Z krzykiem, spadłam z żyrandola, lecz w ostatniej chwili, Stanęłam na rękach i wylądowałam spokojnie na ziemi.
- Cześć, chłopcy!- Krzyknęłam, machając życzliwie. Oboje to zignorowali.
- Hayley- Zaczął Obi - Twoje ostatnie zachowanie na misji, było karygodne.
- Aha... I co, w związku z tym?
- Uznaliśmy, że musisz się wyciszyć. Chcemy cię zaznajomić z pewną osobą...
- Ależ ja tego nie potrzebuję!- Mruknęłam, z głupkowatym uśmieszkiem. Ale i to, zostało zignorowane i popadło w niepamięć. Kenobii, bez słowa wyciągnął mnie z gabinetu, rzucając psychiatrze, przelotne "dziękuję". Poszliśmy jasnym, korytarzem świątyni. Otaczający nas marmur, świecił odbijając światło, powoli wdzierające się do świątyni. W ciszy, szliśmy przez tę samą przestrzeń, która nie wiele się zmieniała. Na końcu korytarza, zauważyłam dwie sylwetki, które podświetlało światło słoneczne. Jedną z nich, rozpoznałam natychmiast. To był słynny, wybraniec mocy, Anakin Skywalker. Druga, była, niższą, młodą dziewczyną. Mniej więcej, w moim wieku, 14 lat. Jej brązowe włosy, powiewały na wietrze, odsłaniając niebieskie końcówki. Ubrana, na przyciągający uwagę granatowy. Wiedziałam, ŹE to właśnie TA.
Amanda
Widziałam na korytarzu dwie osoby. Jedną z nich był mistrz Obi Wan Kenobi. Drugą była dziewczyna w moim wieku. Miała śliczne brązowe oczy i włosy tego samego koloru spięte w dwa kucyki. Jej strój był bardzo kolorowy. Wyglądała na bardzo miłą osobę. W pewnym momencie te dwie osoby stanęły naprzeciwko nas. Tak, był ze mną mój mistrz, najpotężniejszy Jedi w historii, Anakin Skywalker. Po chwili usłyszałam głos mojego mistrza.
- Dzień dobry Obi Wanie-powiedział.
- Dzień dobry...-przywitałam się niepewnie.
- Witaj Anakinie, dzień dobry Amando-odpowiedział.
- Hejo wszystkim! Heyley Lipton , miło poznać- mówiła padawanka Obi Wana śmiejąc się.
- Cześć Heyley. Nazywam się Amanda Light. Mnie również jest miło.
Wtedy mistrz Kenobi spojrzał na mnie wzrokiem typu "współczuję". Nie rozumiem tego, Heyley wydaje się być bardzo miła, a to, że jest cały czas uśmiechnięta nie jest niczym złym, ale już mniejsza o to.
- Do końca dnia macie wolne, żebyście się lepiej poznały, bo za pewien czas będziemy mieli wspólne misje-powiedział Anakin.
- Dobrze, dziękujemy i do widzenia-odpowiedziałam.
**Chwilę później **
- No dobra, to gdzie idziemy? -zapytałam
- Amanda, ty się pytasz, gdzie my mamy iść? Przecież to oczywista oczywistość. Idziemy na zakupy!- mówiła szybko Heyley
Galeria handlowa była bardzo blisko świątyni więc szybko się tam dostałyśmy...pieszo.
**Galeria Handlowa**
Budynek był ogromny. W środku znajdowało się mnóstwo sklepów. My jednak wybrałyśmy na sam początek Galaxy Fashion. Ściany sklepu były beżowe. Wśród wielu sukienek zobaczyłam czarną,koronkową kreację bez rękawów,na ramiączkach zakrywających moje ramiona.
- Podoba Ci się?-zwróciłam się do nowo poznanej koleżanki pokazując ubranie
- Tak! Raz do przymierzalni, musisz ją jak najszybciej przymierzyć!- powiedziała.
**Chwilę potem**
- Heyley, pomożesz mi? Zamek jest z tyłu i nie mam jak zapiąć. Proszę- zwróciłam się do dziewczyny. Postałam kilka sekund, aż się zorientowałam, że Hayley stoi za mną, ze skrzyżowanymi ramionami. Głowę, miała wydartą do góry, niczym mała, obrażona dziewczynka.
- Co jest?- Zapytałam nie pewnie. To mała, psycholka. Nic nie wiadomo.
- Ty mnie nie lubisz!- Wydarła się, oskarzycielsko. Zdezorientowana, zaczęłam się w panice rozglądać, w poszukiwaniu pomocy.
- Ja... Bardzo cie lubię!- Powiedziałam w końcu, nie pokojąc się, jaka będzie reakcja dziewczyny. Ta, spojrzała na mnie, ostrożnie.
- Jak tak, to mnie przytul!- Mruknęła, rozluźniając ręce. Nie zrozumiałam zachowania, więc się odruchowo przytuliłam. Postałyśmy tak trochę, a ja, poczułam że wariatka się uśmiecha. Dopięła mi zamek, i poszłyśmy szybciutko do kasy. Hayley, jeszcze skoczyła po jakąś ładną sukienkę. Chwilę później, dumna z siebie, wróciła, dzierżąc w ręce, niebieską sukienkę, z czarnymi paskami na rękawkach i końcówce sukienki. Zastanawiałam się, jak ona może nie zwracać uwagi, na regały pełne ubrań, walące się za nią, na podłogę. Nawet nie przymierzyła, tylko jak petarda, popędziła do kasy, pociągając mnie za rękę.
- Mistrzowie nas zabiją!- Powiedziała, rozbawionym głosem.
- Czemu tak uważasz?
- Bo zachowujemy się jak nastolatki!
- A my nimi nie jesteśmy?
- Wiesz... Według Obi-Wan'a, nie powinnam chodzić na zakupy. - Tu, psychopatka się roześmiała. Mając mieszane uczucia, podeszłyśmy do kasy, by zapłacić. Właśnie, miałyśmy wychodzić ze sklepu, gdy za nami, rozległy się ogłaszające krzyki, a w ich ślad, zatrąbił alarm sklepowy.
- Co do...?- Mruknęłam.
- Separatyści atakują!- Krzyknął jeden z przebiegających. Spojrzałyśmy na siebie.
Hejo, Jedi i Sithowie! To nasza pierwsza książka na WSPÓLNYM profilu! A to takie... Przedstawienie postaci, haha xD
PO
ZD
RA
WIA
MY
!!!
Oliwia2323 and mania2308 !!!!wymień użytkownika
YOU ARE READING
Dziewczyny nie walczą || Star Wars
FanfictionPrzeznaczenie, to rzecz nie obliczalna. Nie przewidywalna i tajemnicza. Ludzie, boją się swojej przyszłości. W końcu, nie wiadomo do czego wybrał nas los... Dwie, nastoletnie padawanki- Hayley Lipton I Amanda. Chwilę po rozpoczęciu szkolenia na Jed...
