Biuro Mycrofta 8:30
Mycroft jak zwykle siedział przy swoim biurku. Zastanawiał się nad ostatnimi wydarzeniami i ich wpływem na teraźniejszość oraz przyszłość. Musiał powiedzieć o nich swojemu braciszkowi. W tej samej chwili do biura wszedł Sherlock.
- Mój młodszy braciszek! A co cię tu sprowadza? - powitał ciepło swojego brata, wyciągając rękę, ale nie wstając z fotela.
- Przecież sam mnie tutaj przysłałeś. Domyślam się, że chodzi o brytyjski rząd? Ostatnio dużo o tym mówiłeś. A wnioskując z twojego stroju i czerwonej szminki na szyi byłeś na... bardzo ważnym spotkaniu. Zwykle starasz się ukrywać przede mną co robiłeś wcześniej.
Mycroft szybkim ruchem wziął chusteczkę i starł z szyi znak.
- Wracając do sprawy, w której cię wezwałem. Masz rację braciszku. Ale tylko w połowie. - uśmiechnął się na widok zdziwionej miny Sherlock'a. - On powrócił.
Mycroft dał znak, żeby do niego podszedł. Sherlock zgodnie z poleceniem podszedł do jego biurka, a on podał mu kopertę, na której było napisane: Tęskniłeś? Sherlock stał w osłupieniu. Moriarty odezwał się:
- Twój kolega, jak mniemam.
- Moriarty... Znowu coś planuje...
- Yhm. Ostatnio zarejestrowano liczne włamania hakerskie do rządowych baz danych. Jedna trzecia z nich już została zhakowana, więc trzeba szybko działać.
- Ale skąd wiadomo, że Moriarty maczał w tym palce? Komputery to nie jego styl.
- Tak jak mówiłem: włamania do rządowych baz danych przez hakerów. A co może cię zainteresować to to, że zamiast danych pojawia się plik z napisem takim jak na kopercie. To chyba wyjaśnia sprawę. A teraz lepiej ją otwórz.
Sherlock wziął kopertę w ręce i popatrzył na umieszczony na niej napis.
- "Charakterystyczny styl pisma 35-latka... Pochyłe litery... Najprawdopodobniej pisane piórem... Czarne, cienkie pióro... Pisane w pośpiechu, ale starannie... To słynne pióro pomysłu Jamesa Williama... Jest produkowane tylko we wschodniej Anglii... Tam wychowywał się Moriarty..." - otworzył ostrożnie kopertę za pomocą specjalnego nożyka. Nie chciał jej zbytnio uszkodzić, więc przeciął tylko jedną z jej krawędzi. Wyjął ze środka zwinięty papierek po cukierku. Zwykłym, nie markowym.
- Myślisz, że co to może oznaczać Sherlocku?
- Jeszcze nie wiem. Ale się przekonam. - schował papierek do kieszeni i zaczął wychodzić z biura, ale stanął, gdy usłyszał za sobą głos Mycrofta:
- Wszystkiego najlepszego z okazji urodzin, braciszku! - pomachał Sherlockowi na pożegnanie, ale Sherlock tylko odwrócił się na pięcie i wyszedł.
- Pewnie pomyślał, że mu robię na złość, składając życzenia. Nie lubi urodzin. Ale kiedy zobaczy co dla niego przygotowałem to je natychmiast pokocha! - uśmiechnął się Mycroft.
Baker Street 221B 9:00
Sherlock wszedł do domu i trzasnął za sobą drzwiami. Minął przestraszoną hukiem Panią Hudson i wkroczył do swojego laboratorium, siadł na krześle, wyjął papierek po cukierku z kieszeni i zaczął go oglądać pod mikroskopem.
YOU ARE READING
Sherlock Holmes - ZŁAMAĆ KOD
AdventureMoriarty zatrudnił cyberprzestępców chcących shakować dostęp do rządowych aktów Wielkiej Brytanii. Do powstrzymania Moriartiego jest potrzebny kod. Tylko Sherlock Holmes umie go odkryć.
