Impreza, którą chcę zapomnieć

2.4K 63 9
                                        

AUTOR: Igor :3

Obudziłem się z bólem głowy. I tyłka. Pierwszą rzeczą po obudzeniu jaką usłyszałem był płacz dziewczyny. Co robi jakaś płacząca dziewczyna w moim domu? Dopiero wtedy uświadomiłem sobie, że nie jestem w swoim domu. A obok mnie leży jakiś typek.

-Kim ty jesteś?! - wrzasnąłem wyskakując z łóżka i kopiąc chłopaka w plecy. Uwaga, kolejne zaskoczenie. Byłem całkowicie nagi. Ściągnąłem kołdrę z nieznajomego. Znowu wrzasnąłem. On też był goły. Co tu się odjaniepawla? Płacz dziewczyny ustał. Z pokoju obok dobiegł mnie cichy dziewczęcy głos:

-Aku... Akutagawa...?

Z innego pokoju usłyszałem ciężkie człapanie. Zza ściany wyszedł rudy chłopak. On nie był nagi. Uff...

-Chuuya, nie krzycz!- wyciągnął ręce powstrzymując mnie- Zaraz ci wszystko wytłumaczę!

-Kim t y jesteś? Gdzie ja jestem?

-Nie pamiętasz mnie?- zapytał chłopak z lekkim uśmiechem- O, chłopie... Za dużo wypiłeś. Usiądź, wszystko ci opowiem.

Usiadłem. Znaczy spróbowałem. Gdy tylko  dotknąłem pupą łóżka, przeszył mnie piekący ból.

-Może lepiej postoję...

-Tachihara- powiedział rudy wyciągając do mnie rękę. Uścisnąłem ją. Śpiący wciąż brunet coś jęknął. Nagle żołądek przewrócił mi się do góry nogami. Upuściłem kołdrę kryjącą moją nagość, łapiąc się jedną ręką za usta drugą za brzuch. Tachihara, wiedząc co się kroi odsunął mi się z drogi i wskazał drzwi po prawej stronie pokoju. Pognałem do kibla, tak szybko, jak tylko mogłem. Gdy dopadłem toalety poziom mdłości osiągnął zenit. Wstrząsnęły mną konwulsje i zwymiotowałem. Rzygając miałem w głowie tylko jedną myśl. Serio za dużo wypiłem.

Po krótkim czasie mdłości ustały.

Poczułem, że ktoś poklepuje mnie po plecach. Odwróciłem się i zobaczyłem naprawdę śliczną dziewczynę. Oczy miała zaczerwienione. Blondynka trzymała w ręku czarny, prosty szlafrok. Wziąłem go od niej, zaczerwieniony i ubrałem się w niego.

-Wszystko ok?- zapytała. Pokiwałem głową

-Dzięki. Czemu płakałaś?

-Szkoda gadać- powiedziała, lecz podjęła opowieść zrezygnowanym tonem- był to wczoraj pewnien chłopak. Myślałam, że do czegoś dojdzie, ale...- zaszlochała- Wieczorem powiedział, że idzie po czipsy... nie wrócił! -znowu szloch. Objąłem ją ramieniem i wróciliśmy razem do pokoju. Tachihara siedział na łóżku obok nieznajomego bruneta. Kiedy nasze spojrzenia się spotkały zarumienił się i uśmiechnął. Na szczęście był ubrany w bokserki.

-Czy ty... ze mną?- było to pierwsze pytanie jakie mi przyszło do głowy

-Sam nie wiem- odpowiedział wciąż usmiechnięty młodzieniec. Dopiero w tym momencie uświadomiłem sobie, że jest on n a p r a w d ę przystojny. Musiałem się na niego gapić, bo zarumienił się jeszcze bardziej. Teraz to ja spaliłem buraka.

-Okej, widocznie ja i Higuchi jedyni coś pamiętamy. A więc była impreza... Ludzi w pizdu. Ty, Chuuya, przyszedłeś z takim dziwnym jegomościem z zamkniętymi oczami. Poszedłeś razem z Dazaiem do tego pokoju koło północy. Ogólnie to wszystko spoczi, ale...

-Ale?- odezwał się Dazai. Ładny głos, szczerze mówiąc

-To jest mieszkanie moich rodziców, powinni niedługo wrócić- kontynuował rudzielec- A tu jest bajzel i to niezły

Dopiero teraz zauważyłem wszechobecny bałagan. Papierki po słodyczach walały się po ziemi razem z kawałkami czipsów. Stoły zawalone były butelkami po różnych alkoholach.

-No to mamy problem- podsumowała trafnie śliczna blondynka.

-Pomożemy- odpowiedziałem, choć niechętnie- tylko najpierw znajdźmy moje ubranie, proszę

                                 * * *

Moje ubranie (całe) nie wiem jakim cudem, znalazło się w salonie na żyrandolu. Gdy się ubrałem (nareszcie) wzięliśmy się za sprzątanie. Wszystko szło gładko, póki Higuchi nie dostała napadu niespełnionej miłości. Zaczęła płakać i położyła się na kanapie. Próbowaliśmy ją uspokoić, gdy usłyszeliśmy dźwięk otwieranych drzwi. Do mieszkania weszła parka w średnim wieku.

Rozejrzeli się po mieszkaniu, które ciągle wyglądało jak po przejściu huraganu. Dość silnego huraganu. Kobieta złapała się za głowę. Otworzyła usta, jakby chciała coś powiedzieć, lecz Tachihara ją uprzedził:

-Mamusiu! Bez nerwów! -krzyczał zdesperowany- Zaraz ci wszystko wytłumaczę!

-Zejdź mi z oczu!- krzyknął mężczyzna- Póki nie ochłonę!

Zrobiło się niezręcznie. Pomyślałem, że gorzej być nie mogło. A tu proszę. Stojący po mojej prawej Dazai, nadal w samych tylko bokserkach, złapał się za brzuch i pognał w stronę toalety. Wszyscy umilkli, słychać było tylko rzygającego bruneta. A tu niespodzianka! Mogło być jeszcze gorzej.

Dopadła mnie druga fala mdłości i upadłem na podłogę. Niezłe synchro z tym rzyganiem. Tarzając się po ziemi próbowałem powstrzymać wymiociny cisnące mi się do ust. A tu nie. Oczywiście oplułem żółcią buty taty Tachihary. I tak były brzydkie, dlatego nie rozumiałem jego napadu agresji. Zaczął wykrzykiwać coś, chyba po hiszpańsku, gdy wrócił Dazai. Ojciec Tachihary podniósł mnie z ziemi za ucho i w ten sam sposób złapał bruneta, i wytaszczył nas za drzwi. Po chwili dołączył do nas Tachihara wypchnięty z domu przez swoją matkę. Gdy ojciec zatrzaskiwał drzwi, udało mi się jeszcze dostrzec jak mama Tachihary mówi coś do Higuchi.

A więc zostaliśmy sami na dworze. Dwóch ubranych rudzielców i jeden półnagi brunet. Staliśmy przez chwilę w milczeniu. Nagle odezwał się Tachihara:

-Sorki za bezpośredniość- zaczął niepewnie- Czy mogę u któregoś z was przenocować?- uśmiechnął się słodko.

Rozejrzałem się po okolicy. Nie rozpoznawałem niczego.

-Nie wiem nawet jak trafić do domu-westchnąłem.

-Mam podobnie- dodał Dazai. Tachihara jeszcze coś mówił, ale moją uwagę przykuło coś innego. Po drugiej stronie ulicy szedł z torbą słodyczy "dziwny jegomość z zamkniętymi oczami". Wszystko mi się przypomniało: Ranpo zapraszający mnie na imprezę. Ranpo zostawiający mnie, gdy byłem pijany. Zagotowało się we mnie.

-Ej, Edogawa!- wrzasnąłem do niego- Musimy pogadać!

Ranpo "spojrzał" na mnie i zaczął iść szybciej.

-Och, witaj Chuuya-san- powiedział przestraszony- Naprawdę przepraszam!

-Przeprosiny, hm... nieprzyjęte!- odkrzyknąłem i rzuciłem się za nim w pogoń.

One-shoty z Bungou Stray DogsStories to obsess over. Discover now