Prolog

89 8 5
                                        


Właściwie nie potrafiłem wyjaśnić jakim cudem wybrałem numer swojego psychologa zamiast numeru najlepszego przyjaciela.

Po części wynikało to z tego, że ten drugi znał mnie zbyt dobrze i wręcz ze mnie czytał, a nie tego teraz potrzebowałem.

Odebrał po kilku sygnałach.

- Otwieramy oddział w Nowym Jorku.

- I dlatego przerywasz mi wolny wieczór?

- Freya właśnie...

- W twojej głowie, tak?

- Nie, powiedziała nie. Nie mogę tu zostać.

Zdecydowanie oddychałem zbyt szybko, nie wiem czy wyczuł to przez telefon, ale chyba tak, bo zaproponował nadprogramową wizytę.

Byłem w większej rozsypce niż kiedykolwiek i wszystko przez to, że znowu się przywiązałem.

Przywiązanie do ludzi jest złe, ludzie odchodzą i zabierają część ciebie, rozpadasz się na kawałki, a potem musisz się składać, ale niekoniecznie to wychodzi, bo czegoś brakuje.


Zdaje sobie sprawę, że prolog i opis niewiele mówią, ale... chyba mi się podoba. Pierwszy raz rzucam się na coś dużego, częściowego, co jest publikowane i po części od tego jak zostanie to przyjęte zależą tego dalsze losy.

Save me || ds & jtHikayelerin yaşadığı yer. Şimdi keşfedin