Koniec sierpnia to jeden z najbardziej znienawidzonych okresów w życiu każdego ucznia. Początek przygotowań do szkoły, powrót z beztroskich wakacji, często pożegnanie z osobami, które zdążyło się polubić w czasie wyjazdów. Tak właśnie wyglądały ostatnie dni wakacji dla Pawła. Dodatkowo jego nastrój pogarszała konieczność powrotu do Domu Dziecka, w którym przebywał na co dzień. Ponadto o kończącym się pobycie u ciotki oraz konieczności dalszej kontynuacji nauki przypominała mu ona sama.
Gdy drobnej budowy ciała, ze średniej długości, ciemnymi o pofalowanymi włosami chłopiec siedział wraz z ciotką przy śniadaniu, jego myśli zaprzątała konieczność powrotu do Domu Dziecka.
- To już piąta klasa, więc musisz się trochę postarać o wyniki w nauce, od tego będzie później zależał wybór gimnazjum. – usłyszał już podczas śniadania.
- Tak wiem, mówiłaś to już sto razy, a poza tym nie będzie już gimnazjów – odparł tonem dającym do zrozumienia, że temat szkoły jest ostatnim, na który w tym momencie ma ochotę rozmawiać. Jego oczy skierowane były w dół, na widelec, którym od niechcenia poruszał po talerzu. Wzrok jasnowłosej kobiety średniego wzrostu, która siedziała naprzeciwko chłopca, był skierowany wprost w jego twarz. Chłopak nadal chylił głowę, wpatrując się w talerz z jajecznicą, jak gdyby nie chciał prowadzić z nią dyskusji. W głębi serca miał do niej żal, że po raz kolejny odwozi go po wakacjach do Domu Dziecka, ale zdawał sobie też sprawę z tego, że to nie jej wina, a ona sama w tym momencie nie ma wpływu na jego sytuację.
- Wiem, że to dla ciebie trudne, że nie chcesz tam wracać, ale nie mamy na razie innego wyjścia. - Tłumaczyła głosem wzbudzającym zaufanie. - Jednak obiecuje ci, że gdy tylko załatwię swoje sprawy, wystąpię do sądu o opiekę nad tobą, będziesz mógł zamieszkać ze mną i z wujkiem – dodała uspokajającym i pocieszającym głosem, trochę tak, jakby odczytywała jego myśli.
- Tak, wiem, wiem, jak tylko załatwisz swoje sprawy – odparł, nie pozostawiając złudzeń, że powoli przestaje mieć nadzieję na realizację tej obietnicy, o której słyszy za każdym razem, gdy u niej przebywa. A przecież upłynęły już trzy lata, od momentu, gdy trafił do domu dziecka.
- Wiem, co myślisz, ale to nie jest łatwe, sprawy majątkowe ciągną się latami. Wiesz, że twoja matka wyjechała bez słowa, na dziś nie mam nawet prawa do tego domu. Żaden sąd nie przyzna mi opieki nad dzieckiem, gdy nie będę mogła przedstawić stałego miejsca zamieszkania. - W głosie kobiety było słychać smutek i złość na swoją siostrę.
- Nie obwiniam cię – oparł chłopak jakby ktoś w magiczny sposób, pozbawił go jakichkolwiek emocji. To sprawiało, że znaczenie słów, które wypowiedział, zdawał się podważać ton ich wypowiadania.
- To może być jutro, a może być za jakiś czas – kontynuowała ciotka, sam czując się winna.– A wszystko przez ten cholerny papierek. Czy ona nie mogła podpisać tego aktu notarialnego? Dobrze wiedziała, że bez tego sprawa spadkowa będzie ciągnęła się latami. - Kobieta jeszcze raz spojrzała na chłopca, po czym dodała z nadzieją w głosie, tak jakby właśnie obwieszczała mu dobre wieści. - Może wujek ją znajdzie i skłoni do złożenia tego jednego głupiego podpisu.
- Zaraz, zaraz! – Poruszył się Paweł. – To on pojechał jej szukać?!
Jego słowa wywołały niezręczną cisza, ale po chwili Marta uśmiechnęła się i potwierdziła domysły chłopca.
- Tak, ale nie chciałam ci tego mówić, nie chciałam robić ci fałszywej nadziei, zresztą dobrze wiesz, że sami nie wiemy, gdzie jest, mamy tylko domysły. Dość już przez nią wycierpiałeś. - tłumaczyła mu z troską.
- Chwila – odparł nieco podniesionym głosem chłopak – sama twierdzisz, że jestem już dość duży, żebym zrozumiał, co się dzieje! Więc zacznij mnie w końcu traktować normalnie i mówić mi o takich rzeczach! - W chłopcu najwyraźniej się zagotowało, o mało nie rozbił talerza widelcem, który rzucił z siłą w na stół.
- Masz rację – odparła nieco speszona, uznając swój błąd. – Chodzi mi tylko o to, że wiem, że za nią tęsknisz, że gdyby była szansa natychmiast byś jej wybaczył i rzucił się w jej ramiona. Boje się, że gdy dowiesz się, że ją odnaleźliśmy, a mimo to ona nie będzie chciała do ciebie przyjechać, załamiesz się po raz kolejny. - Starała się spokojnie tłumaczyć chłopcu motywy swojego postępowania.
- Nie ma takiej możliwości! Ona dla mnie nie istnieje! - Chłopiec wstał od stołu i szybkim krokiem udał się do pokoju. Mimo chęci pójścia za nim kobieta została w kuchni, czując, że najlepszym rozwiązaniem będzie dać mu chwilę na przemyślenia.
Chłopiec położył się na łóżku, a z jego oczu poleciały łzy. Uświadomił sobie, jak bardzo ciotka ma rację. Że mimo wszystko kocha matkę i tęskni za nią. Nie raz w myślach wyobrażał sobie, jakby wyglądało ich spotkanie po latach. O tym, jak w pierwszej chwili zwyzywałby ją, po to, by następnie wybaczyć. Był zły sam na siebie, że nie potrafi jej zapomnieć. Nie jeden wieczór spędził na rozmyślaniach o niej i o tym, co zrobiła. Wspominał dzień, w którym przyszła pijana po raz ostatni, przepijając sporą sumę z konta swojego zmarłego ojca i o tym, dlaczego wyjechała przed wizytą u notariusza związaną z uregulowaniem własności domu, w którym teraz zamieszkuje ciotka. Tak jakby zupełnie nie interesowały ją sprawy syna i siostry. Tylko czy one ją kiedykolwiek interesowały? Gdyby nie Marta, chłopak byłby skazany na użeranie się z nią i jej kolegami. To właśnie do ciotki uciekał zawsze, gdy ona przyprowadzała swoich amantów. To u niej zawsze miał oparcie, mógł liczyć na ciepły posiłek i pomoc w nauce. Niestety mieszkanie ciotki, mała kawalerka na wrocławskim blokowisku, w której mieszkała z mężem, było za małe, aby mógł tam zamieszkać. Dopiero po śmierci dziadka zdecydowali się przeprowadzić do Brzegu i wyremontować stary dom. Wówczas jednak Paweł już był w placówce opiekuńczej, a matka rozpłynęła się jak we mgle.
Gdy Paweł rozmyślał o sobie, matce i wszystkim, co się wokół niego działo, zdał sobie sprawę, że nie jest w stanie tego wszystkiego poukładać. Zrozumiał, że to właśnie życie ciągłą nadzieją sprawia mu najwięcej bólu. Niespełniająca się nadzieja na spotkanie z matką, na zamieszkanie u ciotki, na to, że będzie kiedyś normalnie, wydawała się dla niego w tej chwili największym przekleństwem. Do tego, chłopak coraz bardziej obawiał się, że ciotka go okłamuje, teraz miał kolejny argument pozwalający mu tak sądzić. Skąd ciotka z wujkiem wiedzą gdzie może przebywać jego matka? Dlaczego dowiaduje się o działaniach wujka dopiero teraz?
Spojrzał na kalendarz ścienny, na którym była zaznaczona data 25-08-2016. Wyjął z kieszeni telefon, kilkoma dotknięciami wybrał numer i niecierpliwie czekał, aż osoba, do której dzwoni, odbierze połączenie. Osoba, do której próbował się dodzwonić, to terapeuta z Domu Dziecka, Krzysztof Matura. Jeden z trzech opiekunów, do których Paweł ma zaufanie i które lubi. W jakimś sensie on i jego wychowawca, pan Igor z pomocą pani Magda sprawiają, że w placówce panuje dobra atmosfera, dająca szanse, aby trudne chwile. Zawsze, gdy zmagał się z problemami lub zwyczajnie chciał z kimś pogadać, mógł na nich liczyć. Reszta wychowawców, którzy nie zawsze są sympatyczni i lubiani, dla wychowanków niezbyt często bywają pomocni. Liczył, że również tym razem Krzysztof będzie w stanie podzielić się ciepłym słowem, rozwiać jego wątpliwości.
Niestety zamiast tego usłyszał standardowy komunikat poczty głosowej.
- Jasne, jak zwykle, gdy kogoś potrzeba – szepnął do siebie.
ESTÁS LEYENDO
Być sobą i przetrwać
Historia CortaPaweł, 11 letni chłopak z Domu Dziecka marzy o zamieszkaniu z ciotką. Jednak od trzech lat jego marzenia rozbijają się o rzeczywistość. Wraz z rok starszym przyjacielem odkrywa sekrety pracowników placówki opiekuńczej. Za jego namową postanawia równ...
