Walentynki

119 14 12
                                        


Nie jestem do końca zadowolona, ale ostatnie komentarze SuzuAzumi zmotywowały mnie troszkę do pisania :) Dziękuję Ci bardzo za wyrażenie swojego zdania w tak wielu komentarzach! Ma to dla mnie ogromne znaczenie~

Enjoy!

***

Zmęczony, zdjął buty i od razu skierował się do pokoju. Już nawet nie myślał o tym, czy Youngjae śpi, czy jeszcze nie, tylko wszedł do sypialni i rzucił torbę na półkę. Nie wiedział czy na szczęście, czy nieszczęście, jednak brunet leżał na swoim łóżku z wciąż otwartymi oczami. Spojrzał na przyjaciela znad oświetlającego jego twarz tableta i zaraz się rozpromienił, podnosząc do siadu.

- Nie za dużo ostatnio ćwiczysz? – zapytał odkładając urządzenie na pościel i spuszczając nogi na podłogę.

Daehyun odwrócony do niego plecami, wyjął ręcznik z szafy.

- A coś w tym złego?

- Nie, nie o to chodzi. – zaprzeczył szybko Jae drapiąc się po głowie, po czym dodał – Po prostu mam wrażenie, że czegoś nam nie mówisz i uciekasz na siłownię.

Dae zamarł na chwilę i kątem oka zerknął na przyjaciela. Aż tak było widać? Do tej pory żaden z chłopaków nie zwrócił mu uwagi, że mniej mówi, mniej je, czy rzadziej przebywa w dormie. Ze względu na przygotowania do najbliższego koncertu nie miało prawa się to wydawać dziwne, ponieważ każdy z nich miał napięty grafik z indywidualnymi zadaniami, co jemu było oczywiście na rękę. Ale Youngjae, jego najlepszy przyjaciel, wiedział. Wiedział, że to ma związek zupełnie z czym innym niż koncert i nie zamierzał tego tak sobie zostawić. Tylko był jeden mały problem. Żeby pomóc, potrzebował też współpracy ze strony Daehyuna, a na to się niestety nie zapowiadało.

- Zdaje ci się. – odparł ściągając mokry od potu podkoszulek – Idę pod prysznic.

- Daehyun, czekaj... - zaczął zrywając się z łóżka, ale chłopak już zatrzasnął za sobą drzwi.

Jeszcze przez chwilę wpatrywał się w pusta przestrzeń, po czym z głębokim westchnięciem opadł z powrotem na pościel. Czasami nie mógł się nadziwić, jak bardzo ten chłopak potrafił być upierdliwy. Przecież świat by się nie zawalił gdyby po prostu powiedział Youngjae co mu leży na sercu. Z tego co mu było wiadomo, od tego są przyjaciele, a tacy z którymi mieszkasz i jesteś prawie jak rodzna szczególnie powinni zasługiwać na choćby skromne wyjaśnienia, jeśli nie chciał się zwierzać ze wszystkich problemów.

Odwrócił głowę w stronę szafki nocnej, na której leżał telefon Dae. Gdyby żarówki z kreskówek rzeczywiście istniały, nad jego głową pojawiła by się w tej chwili jedna z nich. Ale czy to był dobry pomysł? Kiedy Daehyun się dowie, Youngjae może tego pożałować. Z drugiej strony, jeżeli czegoś nie zrobi to będzie żałował, patrząc jak relacje między jego przyjaciółmi idą w coraz to gorszym kierunku. Zmarszczył brwi, wyobrażając sobie jak bardzo świat bez tej dwójki byłby beznadziejnie szary i... nudny! O nie. Na pewno tak tego nie zostawi. Jak oparzony zerwał się z łóżka i rzucił na srebrnego iPhone'a.

- Prysznic mówisz? – wymamrotał pod nosem z zawziętą miną wertując listę kontaktów. Kiedy w końcu znalazł ten, którego tak szukał, uśmiechnął się zawadiacko do świecącego ekranu. – Załatwię ci prysznic. Lodowaty.

***

Odkręcił kurek, a gorąca woda uderzyła o jego obolałe barki, żeby zaraz cienkimi stróżkami spłynąć po napiętej skórze pleców. Zamknął oczy i próbując o niczym nie myśleć, wsunął głowę pod strumień parującej wody. Niestety, jak na złość w jego głowie cały czas dudniło jedno słowo. Uciekasz. Naprawdę uciekał? Przez ostatnie trzy tygodnie ani razu nie postrzegał swojego zachowania jako ucieczki. Uważał to raczej za omijanie drażliwego (w jego mniemaniu) tematu dla dobra swojego i innych. Ale ucieczka? Nie, musiał się po prostu... przyzwyczaić? Tak, to słowo w jego głowie brzmiało o wiele lepiej. Przyzwyczaić do nowych okoliczności. Bo przecież nie często widzisz jak dziewczyna, którą myślałeś że znasz dość dobrze i lubisz trochę bardziej niż chyba powinieneś, nagle zaczyna spędzać stanowczo więcej czasu z twoim najlepszym przyjacielem niż z tobą. I na dodatek żadne z nich nie chce przyznać się do faktu, że gdziekolwiek razem byli. Teoretycznie powinien się cieszyć radością bliskich mu osób, ale jakoś dziwnym trafem czuł się zupełnie na odwrót. A jak dokładnie? Każdy zwykły obserwator w tej sytuacji pewnie od razu by powiedział, że to po prostu męska zazdrość. Ale przecież on nie mógł od tak tego przyznać, ani przed sobą, a już na pewno nie przed Youngjae, ani tym bardziej Lucy. A poza tym przecież nie mógł zmusić jej do zmiany uczuć. Dlatego wolał patrzeć na to z boku, a swoje ewentualne rozdrażnienie i zdenerwowanie usprawiedliwić nadchodzącym wielkimi krokami koncertem. I po prostu czekać.

Oneshot ~Daehyun~Stories to obsess over. Discover now