Księga I

145 16 6
                                        

Na polskiej bramce pan Fabiański stanął dziś.

Na trybunach siedział Przemuś, jego słodki miś.

Tytoń pomachał mu swoją rączką ochoczo.

Był rad, że Łukaszek gra, choć chciał wypocząć.

Wojtuś zjawił się wtem zazdrością pałający.

Myśli Szczęsny, jakby go uderzyć niechcący.

Fabiański nie zauważył piłki lecącej

W jego stronę prawie jak orzeł szybującej.

Nagle rzucił się łysy Pazdan na bramkarza

Tak brutalnie jak wściekły Turek na Husarza.

Przemysław za głowę się złapał zaskoczony.

Czyżby to on rozproszył te wrogie szwadrony?

Na boisku zjawił się ich mentor, Nawałka.

(Smudę uderzyła w głowę ogromna pałka

Doznał złej kontuzji więc trenować nie mógł)

Tyłek go boli, na dodatek cały przemókł,

Deszcz leje jak z cebra, a stadion niezakryty,

Dziury są w budżecie, a chodnik nieumyty.


Piłkarze po porażce do szatni wracają,

Pielęgnują swe ciała i się przebierają.

Wtem wchodzi ich dziecko - najmłodszy, Kapustka -

Niewinny młodzieniec o malinowych ustkach.

W jego pięknych oczach Lewy utonął.

Obrońca oblał go wodą, by ten ochłonął

Lecz niestety to wszystko na nic się mu zdało

Bo idealnie wyrzeźbione młode ciało

Za archetyp Dawida Michała Anioła

Bez wątpliwości mogłoby posłużyć zgoła.

Dla Roberta Lewego było tak wspaniałe...

(Nie musicie się domyślać, co było dalej)


Gdy tylko nius trafił do druku,

Zahuczało donośnie o nich na Facebooku.

Hamletyzuje Pudelek, co się zaczyna?

Czy to dla świata tak niesłychana nowina,

Że Lewandowskiego Bartuś Kapustka kręci

I go swoją anielską niewinnością nęci?

Tatuś Nawałka drużynę ratować chciał,

Ale na szczęście głowę pełną pomysłów miał,

A żeby nie było wielkiej dramy w klubie

Musiała się szybciutko rozejść wieść o ślubie.


Koniec Księgi Pierwszej

You've reached the end of published parts.

⏰ Last updated: Nov 04, 2016 ⏰

Add this story to your Library to get notified about new parts!

Before. Trawa pod moim butem.Where stories live. Discover now