2

242 32 9
                                        

-[Imię-san]?! Co ty tutaj robisz?!
-Prawdopodobnie mieszkam.- odparłaś beznamiętnie. Była to Kashima- najpopularniejsza dziewczyna w szkole z klubu teatralnego. W sumie to większość dziewczyn ugania się za nią, jakby była ich wybrankiem serca, ale niewiele się na to poradzi. Klamka juz dawno zapadła.
-Gdzie Mikoshiba?- spytała się ciebie- przecież to jego kawalerka.
-No właśnie... Oddał mi to mieszkanie na jakiś czas...- zamiast kontynuować, pokazałaś przyjaciółce swojego palca i zarazem swój bandaż na ręku- Nie wiedziałaś?- spytałaś dociekliwie.
-A... No tak... Przepraszam, zapomniałam o tym... Ale o tym, że tu mieszkasz to mi już nic nie mówił.
-Kashima-Kuuuun!- usłyszałaś zza okna jakby krzyk setki dziewczyn, które zaciekle szukały niebieskowłosej.
-Uprzedzam pytanie, jest ich około osiemdziesięciu.
Rozejrzałaś się dookoła, gdzie tu by dziewczynę ukryć, by zaznała choć odrobiny spokoju. Po dłuższej chwili poszukiwania znalazłaś takie miejsce. Między komodą a łóżkiem nie powinny jej dojrzeć, biorąc pod uwagę, że mieszkasz obecnie na parterze. Szybko zdjęła buty, a ty zakryłaś ją jeszcze kocem. Po chwili podreptałaś do okna, by zobaczyć tajfun który przechodził ulicą.
-[Imię-senpai] widziałaś może Kashime?!- odezwał się ktoś z tego tłumu.
Na chwile się zawachałaś, ale jednak zaprzeczyłaś pewnie. Wrociłaś do dziewczyny by móc spokojnie porozmawiać.
-No to jak w szkole?- powiedziałaś, sadowiąc się na łóżku- Jak Mikoto?
Dziewczyna chwile się zadumała, jednak po chwili rozglądania się po pomieszczeniu odparła:
-Szczerze to w poniedziałek nie przyszedł, ale kiedy dawałam mu lekcje był dość roztrzęsiony. W następnych dniach już był i nie było tego po nim widać. No i dopiero wczoraj miał mundurek, bo wcześniej go nie miał, nawet nie wiem czemu...
-Był cały zakrwawiony. Jak mój zresztą.- odpowiedziałaś dziewczynie, wędrując wzrokiem w stronę paczki z nowym mundurkiem- możesz mu powiedzieć, że w przyszłym tygodniu już będę, zapewne się ucieszy- lekko się uśmiechnęłaś.-A właśnie Kashima, pomożesz mi za parę tygodni odebrać resztę rzeczy od ojca? Chcę pójść tam za sporą grupą ludzi dla bezpieczeństwa. Wiesz... On nie jest do końca poczytalny od śmierci matki... Nie chce ryzykować.
-Wiesz... Jak zbierze się tłum, to to szybko pójdzie.
-Nie pójdzie.- sapnęłaś ciężko- ani ty, ani one nie będą nic robić.
-Hehehe... Ale to moje kwiatuszki~- twoja mina mówiła sama za siebie: Nope.-No dobra...- dziewczyna lekko zawiesiła głowę, ale po chwili zadała ci jedno pytanie- Jak sobie radzisz? No wiesz, ze skróconym palcem?
-Nie jest aż tak źle.- odpowiedziałaś- Nadal mam problem z chwytnością rzeczy, typu długopis, czy ołówek, ale mogło być gorzej. Poza tym, jeszcze oszczędzam tą rękę, bo muszę...- na tym skończyłaś wypowiedź.
-Rozumiem. To ja już się zbiorę. Pewnie tędy nie będą wracać...- powiedziała dziewczyna, po czym wstała i udała się do wyjścia.
-Kashima!-krzyknęłaś i udałaś się za nią- wiem, że to czysty przypadek, ale dziękuje ze mnie odwiedziłaś.- powiedziałaś, po czym pożegnałyście się.
Poszłaś do łazienki z zamiarem umycia się. Zdjęłaś opatrunek i dokładnie obejrzałaś palec. Rana już powoli się zasklepiała ,a po paznokciu ni widu ni słychu. Jak to wspominał lekarz, jeśli nie pojawi się przy zasklepianiu rany zalążek paznokcia, to nie masz na co liczyć... Westchnęłaś krótko i weszłaś pod prysznic, umyłaś się szybko i wytarłaś dokładnie, tylko po to, by wskoczyć znów w kigurumi pandy. Nic specjalnego nie miałaś dziś do roboty, więc od razu poszłaś spać.

~*~
Mam nadzieję że rozdziały nie są za krótkie *^* Jednak to optymalna długość do pisania w szkole ;w; Prz okazji! WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO I WESOŁYCH ŚWIĄT <3

Gwiazdka? Komentarz?

MikoshibaxReader [Gekkan shoujo Nozaki-kun]Stories to obsess over. Discover now