To wszystko było zbyt zagmatwane, żeby tak młodzi ludzie mogli pomieścić to w swoich małych głowach. Na początku zawsze jesteśmy za młodzi, żeby coś zauważyć. Mamy tylko chwilę na zrozumienie takich sytuacji w swoim życiu, ale gdy przegapimy ten moment, gdzieś między wychodzeniem z niewinności, a gonieniem za pieniędzmi, później, niestety później jesteśmy tylko zbyt dumni, żeby się do tego przyznać. A bardzo mała część z nas doświadcza tego, o czym mówię.
Wszyscy to widzieli, oprócz nich samych, ale kto nie jest ślepy w tych czasach? Mamy lornetki w rękach, trzymamy je, twardo stąpając po ziemi. Widzimy okno sąsiadów w bloku na przeciwko, pożary lasów w Australii, ciotkę na wakacjach w Egipcie i epidemię wirusa rozrywającą Włochy na strzępy, ale nie widzimy, gdy ktoś koło nas wyciąga do nas rękę, a na niej swoje poharatane serce.
Kiedyś przyjdzie na każdego taki moment, w którym świat rzuci się na kolana i ofiaruje róg obfitości, kwestia tylko czy będziemy w stanie to przyjąć. Wokół naszych bohaterów szalało tornado i przeznaczenie rzuciło ich w sam środek tego bałaganu, zostawiając ich na pastwę losu i rąk osoby obok. Pomimo tego, co działo się wokół nich, byli jedynie zagubionymi dzieciakami i tak jak reszta naszego internetowego pokolenia, nie wiedzieli co chcą.
Byli zbyt świadomi, co może im przynieść życie i zbyt przestraszeni, by podjąć ryzyko. Przeznaczenie, którym nauczyli się manipulować, odgrywa tu ważną rolę, bo szacunek do niego wiele razy ich ratował, a rzadkie posłuszeństwo powalało na kolana kiedy trzeba. Samanta wierzyła w przeznaczenie, a Calum wierzył w posłuszeństwo. Może dlatego nie utonęli do końca, trzymając się wspólnej deski na morzu wspólnej udręki.
Na wszystkich przychodzi jednak czas i tak jak każdy z nas, musieli przełamać swoje bariery, dorosnąć i stać się kimś więcej niż tylko pionkiem w tej całej grze. Co znaczyło mniej więcej: utop się sam, zanurz głowę i daj się ponieść, bo dorosłe życie polega na powolnym samobójstwie. Ta książka nie jest pełna cierpienia, nie chcę wprowadzać was w błąd. Jest pełna doświadczania świata naokoło i przede wszystkim prób pogodzenia swojej osoby z zastaną rzeczywistością, której nie można zmienić.
Pytanie tylko brzmi, czy im się udało?
BẠN ĐANG ĐỌC
mało powiedziane (cth)
FanfictionIle trzeba mieć odwagi, by do niej podejść? Ile trzeba zebrać w sobie sił, by się do niej odezwać? Ile barier w głowie trzeba złamać, by rozkochać ją w sobie? I jak zdefiniować uczucie gdy rozmawiacie całe noce, ale słów nadal wypowiadacie zbyt mało...
