Przekląłem pod nosem kopiąc mały kamyk czubkiem swojego czarnego buta. Za każdym razem to samo : "Dziękujemy już panu", "Brakuje panu doświadczenia", "Nie przyjmujemy tu amatorów" nawet jeśli prosiłem o zwykłe, głupie praktyki !
Pieprzeni redaktorzy.. Myślą, że zajmują się jakimś podrzędnym brukowcem to od razu pozjadali wszystkie rozumy.
Byłem pewny, że gdyby dali mi szanse chociaż zaprezentować moje zdjęcia pobiły by o głowę tych idiotów pracujących u nich.
Brak mi doświadczenia? To gdzie niby mam je zdobyć skoro nikt nie chce mnie wziąć pod swoje skrzydła. Zaprzeczają sami sobie.
Poirytowany po raz kolejny wyżyłem się na kamieniu, wpychając dłonie do kieszeni eleganckich spodni. Stwierdziłem, że nawet nie mam po co już wracać do domu : matka poważnie nakręciła się na tą rozmowę o pracę, a ojciec wyraźnie zaznaczył swoje ultimatum ; albo zarobię w jakiś sposób pieniądze pod koniec miesiąca, albo nie mam już po co wracać.
Nie byłem zdziwiony tym faktem, sam nie wiem czy zająłbym się darmozjadem, który porzucił dalszą naukę na rzecz niemożliwych do spełnienia marzeń.. A może on miał rację i powinienem zająć się czymś innym? Powinienem się w końcu pogodzić z myślą, iż nie każde cele się spełniają.
Westchnąłem przeciągle, a moje nogi poniosły mnie pod najbliższy kiosk. Pora dorosnąć i zacząć szukać prawdziwej pracy. W momencie kiedy przekroczyłem próg małego pomieszczenia do mojego nosa dotarł swąd dymu papierosowego. To nie tak, że miałem coś przeciw : sam czasem zapaliłem z kumplami, ale tej klitce akurat przydałaby się wentylacja..
Wziąłem ze stojaka pierwszą lepszą gazetę z ogłoszeniami i podałem ją kasjerce. Była to tęga, pokaźna kobieta z trwałą na głowie na oko w wieku 50 lat. Między jej palcami zwisał luźno niedopalony papieros, a gdy w końcu zapłaciłem za gazetę odezwała się mocnym basem:
-Szukasz pracy?
Nie, przyszłedłem tu tylko po to by pobawić się w jednorożca.
-Najwyraźniej - mruknąłem pod nosem. Grzeczność nigdy nie była moją mocną stroną, szczególnie po tak nieudanym dniu jak ten.
-Słyszałam, że Old Granny's szuka pracownika - odpowiedziała niezrażona moim tonem. Podejrzewałem, że albo się nim nie przejęła, albo była po prostu już przyzwyczajona do humorzastych klientów.
Kojarzyłem to miejsce jednak dla upewnienia się spytałem:
-Ta cukiernia za rogiem?
-Ta.. Mają niezłe babeczki, ale osobiście współczuję trochę właścicielom.
Jestem z natury wścibską osobą więc momentalnie dopytałem się o szczegóły.
-Ojciec ciężko choruje więc biznes przejęła damska część rodziny.
-I w czym problem?
-Mało zarabiają, idą nawet pogłoski, że lokal w każdej chwili może zostać zamknięty. Szukają kogoś do rozkręcenia trochę tej rudery. Może skorzystasz?
-Skorzystałbym gdybym w ogóle znał się na wypiekach. Dowidzenia - uciąłem wychodząc na zewnątrz. Nie rozumiałem tylko jednej rzeczy. Skoro słabo im się powodzi, czemu szukają pracowników? Najprawdopodobniej w ogóle mogą nie mieć pieniędzy na wypłaty. Nie wierząc jednak do końca iż sytuacja może być aż tak badziewna postanowiłem to sprawdzić.
Tak jak podejrzewałem od kiosku do cukiernii nie było daleko. Mały, skromny biały szyld z różową babeczką jako logo firmy utwierdził mnie w przekonaniu, że dotarłem we właściwe miejsce.
Dzwoneczek cicho zadzwonił kiedy niepewnie otworzyłem jasne, drewniane drzwi. Pomieszczenie było średniej wielkości w kształcie prostokąta. Na samym środku naprzeciwko drzwi znajdowała się kasa obok której przez szklane szyby można było zobaczyć różne słodkości, a zarówno po prawej jak i lewej stronie obok pomalowanych na biało ścian z różowymi akcentami stały również tego samego koloru stoliki, oraz krzesła. Całość dopełniały drobne szczegóły jak np. stokrotki w wazonach, czy figurka babeczki na napiwki.
YOU ARE READING
Sugar
Teen FictionCo się stanie gdy na drodze młodego, początkującego fotografa stanie również dorównująca mu wiekiem cukierniczka? Adam to 18-letni chłopak, który po skończeniu liceum postanowił nie podążać dalej na studia, lecz zająć się tym co kocha : fotografią...
