Zguba.

106 14 9
                                        

     Zmierzchało, kiedy Natalie odpaliła silnik samochodu. Ruszyła przez miasto, trzymając się ograniczenia prędkości. W chwili gdy opuszczała miejskie zabudowania, zadzwonił telefon. Spojrzała na wyświetlacz. Mama.

- Hej mamo.

- Cześć kochanie, chciałam  tylko zapytać, gdzie jesteś. Robi się ciemno i pomyślałam, że...

     Natalie szybko przestała słuchać i skupiła się na drodze. Głos w telefonie robił się coraz bardziej zrzędliwy.

- Yhy, tak. Mamo, prowadzę samochód. Nie mogę za długo rozmawiać. Pogadamy jak dotrę do domu.

- Tak, świetnie, świetnie. Tylko powiedz mi: co robiłaś przez cały dzień w mieście?

- Byłam w pracy. - Natalie przewróciła oczami.

- Ty się chyba przepracowujesz. Pamiętasz moją koleżankę, Georgię?

- Nie, niespecjalnie.

- No, to ta, co jej syn pracuje w urzędzie. Ona ma znajomą, która się przepracowuje, no mówię ci...

- Mamo, kończę, opowiesz mi jak wrócę.

- Ale...

- Pa, mamo.

     Odłożyła telefon na siedzenie i odetchnęła głęboko. Słońce już zaszło, a świat wydałał się dziewczynie ciemny i nieprzychylny. Jechała teraz przez las. Ogromne świerki pochylały się niebezpiecznie nad drogą.

     W pewnej chwili radio zaczęło szumieć. Dziewczyna przekręciła gałkę, szukając innej, działającek stacji. Bez skutku. Poszukała dłonią przycisku wyłaczającego urządzenie, ale nie mogła na niego trafić. Zaświeciła lampkę i sięgnęła ponownie, tym razem odnosząc sukces. Prędko wyłączyła światełko i lekko oślepiona spojrzała znów na drogę.

     Gwałtownie zahamowała. Rozległ się pisk opon. Samochód przejechał jeszcze pare metrów uderzając w coś twardego.

     Reflektory oświetlały drogę, z której chwiejnie podniosła się jakaś postać. Kobieta. Miała na sobie poplamioną na szkarłatno, kiedyś zapewne białą koszule nocną. Czarne, splątane włosy kleiły się jej do twarzy. Najwyraźniej nie mogąc ustać na nogach, upadła na kolana z głuchym odgłosem.

     Natalie siedziała jak sparaliżowana. Ze strachu nie mogła się poruszyć. Powinna pomóc tej kobiecie, ale cała scena wyglądała jak urywek z horroru. Po chwili odzyskała władanie w kończynach i z kliknięciem odpieła pas. Jakby słysząc ten dźwięk, zakrwawiona kobieta poderwała wzrok i wbiła go w Natalie. Przerażenie widniejące na jej ubrudzonej twarzy spowodowało dreszcz strachu u dziewczyny.

     Siedziały. Każda na swoim miejscu. I przeszywały się wzrokiem. Gdzieś w lesie rozległo się wycie wilka. Kobieta cała się wzdrygnęła i popatrzyła w kierunku, z którego dobiegł ów dźwięk. Z - jeśli to było możliwe - jeszcze większym przerażeniem, zaczęła czołgać się do tyłu, nie spuszczając wzroku z zarośli po drugiej stronie szosy.

     Natalie wreszcie zdecydowała się ruszyć. Otworzyła drzwi auta i wyszła na asfalt.

- Pro-proszę pani... - zaczęła. Kobieta tylko na nią popatrzyła, podniosła się na nogi i utykając pobiegła, wkrótce znikając za drzewami.

     Roztrzęsiona dziewczyna wsiadła spowrotem do samochodu. Zauważyła, że pojazd zgasł. Drżącą ręką przekręciła kluczyk w stacyjce. Nic się nie stało. Spróbowała ponownie. Znów bez rezultatu.

- Nie, tylko nie teraz. - Jękneła. Przejrzała torebkę w poszukiwaniu telefonu. Nie było go tam. Bez paniki, powiedziała sobie, musiał spaść, gdy hamowałam.

Zguba. (one-shot)Stories to obsess over. Discover now