♥1♥

253 19 4
                                        

Wiedziałam, że to będzie zły pomysł...od jakiś dwóch godzin siedzę z moimi przyjaciółmi Mackenzie i Cameronem, oraz paroma innymi ludźmi ze szkoły, którzy się do nas przyłączyli. 

Wszyscy, prócz mnie są pod wpływem alkoholu, ludzie rozumiem pierwsza noc wakacji i w ogóle no, ale żeby, aż tak?

Mój najlepszy przyjaciel przytulał się z drzewem szepcząc do niego jakieś miłe słówka, a teraz tańczy na nim jak na rurze, seksownie się o niego ocierając...z kim ja się przyjaźnie?

Powiem wam prosto z mostu Cameron jest gejem, ale wiecie ma to bardzo dużo zalet... często doradza nam w babskich sprawach, jest naprawdę dobrą przyjaciółeczką...a o tym, że woli chłopców, dowiedział w drugiej gimnazjum, gdy przez przypadek pocałował swojego kolegę w męskim kiblu... 

On i Mackenzie są dla mnie jak druga rodzina na, którą zawsze mogę liczyć...skoro mówimy o Mack...przyjaźnimy się od szóstej klasy, odkąd przeniosła się tutaj do słonecznego Los Angeles. Zostałyśmy najlepszymi przyjaciółkami, gdy jakiś dzieciak wylał na nią zupę na stołówce i zaczął się śmiać, ja i Cameron nie pozwoliliśmy na to i wylaliśmy na niego nasze dwie porcję, dzięki czemu to on był pośmiewiskiem, przez jakiś kolejny miesiąc...

-Sky!! Chodź tu księżniczko! - krzyknął Cameron, siedzący na deskach, podbiegłam do chłopaka, a ten pociągnął mnie za rękę tak, że siedziałam obok niego - Mam taki problemik...ale też supi newsik! - zachichotał i zaczął nieudolnie odgarniać moje kosmyki włosów z jednego ucha - Jestem totalnie schlany, ale...dostałem numer od tamtego drzewa - zaśmiał się, pokazując na drzewo z, którym parę chwil wcześniej się przytulał... -Tylko nie mów nic Scarlett.

-Helą maj friends! - tuż obok nas, znalazła się Mackenzie, która bawiła się w najlepsze - Gracie z nami w prawdę czy wyzwanie? - wybełkotała.

-Pasuje - podniosłam ręce w geście poddania.

-Peszek idziesz grać, czy ci się to podoba czy nie!

-To po co się w ogóle pytałaś, skoro i tak nie dajesz mi żadnego wyboru? - prychnęłam.

-Z grzeczności. - posłała mi buziaczka w powietrzu, a ja złapała go w rękę i klepnęłam nim w policzek Camerona, na co ten zaczął wycierać swój policzek swoją koszulką, ukazując swój wyrzeźbiony brzuch.

-Gdybyś nie był gejem chętnie bym się z tobą pieprzyła. - zachichotała Mackenzie, co ona do cholery wygaduje ?! 

-Chodźmy już, za nim powiesz za dużo - zaśmiałam się, biorąc ich oboje pod pachę i prowadząc pod ognisko, gdzie siedziała grupka naszych znajomych, tych lubianych i tych trochę mniej...

-To ja zaczynam! - krzyknęła Mack.- Umm...ty! - pokazała palcem na Camerona. - Prawda czy wyzwanie?- chłopak zaczął się zastanawiać na co brunetka westchnęła. - Odpowiesz jeszcze dzisiaj?

-Daj pomyśleć. - Wood zaczął pocierać kciukiem i palcem wskazującym o swoją brodę.

-Wszyscy wiemy, że akurat tego to ty nie potrafisz, więc odpowiadaj! - zaśmiała się, a każdy razem z nią.

-Prawda. - fuknął udając oburzenie, ale zaraz na jego twarz wkradł się szeroki uśmiech.

-Jeśli miałbyś wybierać między pocałunkiem z seksowną lesbijką, a odrzucającym Rico kogo byś wybrał? - każdy z uwagą patrzył na Camerona i oczekiwał na jego odpowiedź.

-Biere co dajo! Wybieram Ricko! -zaśmiał się.- OK! To teraz ja! Kogo by tu...Madie! 

-Prawda. - fuknęła tleniona blondynka, czemu ona musiała tu przyleźć?! A już wiem, bo przydupia się do wszystkich i nie ma własnego życia...

-Z kim z wszystkich tutaj zgromadzonych najchętniej byś się przespała? - zapytał, popijając piwo z butelki.

-To proste z Chadem - tak...Chad Wild, według dziewczyn jeden z najprzystojniejszych chłopaków z liceum, obiekt tak wielu westchnień, mi osobiście nigdy się nie podobał...nadęty bufon myślący, że skoro jego rodzice są dziani, to wszystko może nie cierpiałam tego typu ludzi... - No więc Sky! 

-Wyzwanie. - powiedziałam dumnie się uśmiechając 

-Pocałuj Chada...w usta. - zaśmiała się krótko, a z mojej twarzy zniknął uśmiech i pojawił się grymas...moje usta jak dotąd nie dotykały niczyich innych i jak na razie nie mam zamiaru tego zmieniać.

-Nie dzięki, jeszcze się czymś zarażę, a to raczej należy do ciebie, więc z łaski swojej zmień wyzwanie. 

-Niech Ci będzie idź wskocz do oceanu i pływaj w nim pół godziny! 

-Poważnie? - zapytałam nie dowierzając w niektóre jej pomysły.

-Albo ocean, albo usta Chada - właśnie w tej chwili chłopak cmokną w powietrzu, a zjedzona wcześniej kiełbaska podeszła mi go gardła...dupek.

Wstałam z swojego miejsca i podążyłam w kierunku wody, zaraz za mną szła Mack.

-Sky wiesz, że nie musisz tego robić co nie? - wybełkotała brunetka.

-Wiem, ale nie dam jej tej satysfakcji i popływam w tym oceanie...zresztą, sama wiesz jak kocham wodę i gdyby nie to, że to ona mi każe do niej wejść to cieszyłabym się jeszcze bardziej. - zaśmiałam się 

-Ale jeśli ci się coś stanie...

-Nic mi nie będzie. - zapewniłam ją. - Woda to mój żywioł, jestem jak delfin...pamiętasz? - właśnie tak nazwała mnie, gdy pewnego dnia nie chciałam wyjść z wody nawet na kilka minut, przez jakieś dziewięć godzin.

-Pamiętam. - zachichotała - Powodzenia! - krzyknęła, a ja wbiegłam do wody.

***

Witam was moi drodzy!! ♥ Mam nadzieje, że spodoba wam się to fanfiction i często będziecie do niego wracać haha ♥ Wiem, że wakacje w praktyce się już kończą, ale nie tutaj...tutaj się dopiero się zaczynają! 



The Secret Of MermaidsStories to obsess over. Discover now