Prolog

83 2 3
                                        

Wyszedłem z pokoju przesłuchań i ruszyłem w stronę kuchni. Kolejna akcja zakończona sukcesem. FBI uwielbiało używać nas w swoich sprawach, powiedziałbym nawet, że wykonujemy cała robotę za nich. Pieprzeni lenie, jedyne co by chcieli to picie kawy przy swoich biurkach. Dlatego też większość nie potrafi podnieść się z fotela. Po prostu maja za grubą dupę. Więc jak maja uganiać się za podejrzanymi. Dlatego najlepiej każdą sprawę nazwać tajna i zatrudnić nas. 

- Gratulacje Jonas, kolejna mafia ma ciebie na celniku za przymknięcie ich przywódcy. - Paul uśmiechnął się do mnie upijając łyk kawy. Nie musiałem się przechwalać, ale po prostu byłem dobry w tym co robiłem. Wziąłem swoją ulubioną filiżankę i zająłem się przygotowywaniem kawy. 

- I tak większość ma nowych. Te gówno namnaża się jak króliki z ADHD. Nim się obejrzysz wokół ciebie jest pełno tego świństwa, a kicając wokół ciebie jedynie proszą o kulkę w łeb. - powiedziałem biorąc łyka kawy i spojrzałem w ekran swojego telefonu.  Przejrzałem Sms i uśmiechnąłem się na widok jednej wiadomości od Tess. Była to chyba pierwsza dziewczyna z którą pozwoliłem sobie na dłuższą relacje niż jednorazowy sex. 

- Im więcej akcji zaliczymy, tym więcej kasy dostaniesz. Na początku mówiłem ci dlaczego ta robota jest lepsza niż u federalnych. Tak naprawdę to my robimy za nich wszystko. Zgarniamy większość kasy, oni jedynie zyskują w oczach państwa. Do nas przynajmniej na ulicy gówniarze nie szczekają. - odpowiedział i spojrzał na mnie uważnie. Pokiwał głową z rozbawieniem, zauważając, że pisze sms.  - Tess musi umieć dobrze obciągać, że ciebie usidliła. 

- Nie usidliła, jedynie dobrze się bawimy. - odpowiedziałem i przeczesałem swoje włosy. W końcu miały dobry dzień i nie latały w każdą stronę mojej głowy. - Dobrze wiesz, że nie bawię się w związki. 

Praca jako agent uniemożliwiała mi zaangażowanie się w jakikolwiek poważny związek. Nocne znikanie, fakt iż nie mogę powiedzieć z czego się utrzymuje. Wszystko by tylko źle wpływało na relację. Zresztą, miałem 25 lat, a nie 35, że musiałem myśleć o związkach, ślubach, dzieciach i zmianach pieluch. Miałem całe życie przed sobą i z tego korzystałem. Oczywiście pomiędzy misjami. Czasami w czasie. Szczególnie, gdy chodziło o Rosjanki, których aż żal było nie wykorzystać. 

- Obskubie cię z forsy jak Ben'a i będziesz miał zabawę. - powiedział Paul i poklepał mnie po plecach. Wiele osób znało Tess. Szczególnie z mojej paczki. Poznaliśmy się na studiach, a ona szybko związała się z naszym kumplem Ben'em, który zawsze chwalił nam jej poczynania w łóżku. Oczywiście pobrali się szybko, jak na super zakochaną parę przystało. Aż w końcu rozstali, na czym ucierpiał portfel naszego przyjaciela, który nie podpisał intercyzy. Przez większość mojej relacji z Tess, nie chciałem przyznawać się Ben'owi, ale on także nie był głupi. Przeszliśmy poważna męską rozmowę, tak naprawdę daliśmy sobie w mordę. On stwierdził, że ucierpię na tym i wrócę do niego z podkulonym ogonem. Ale stop. Nie jestem tak głupi jak on. Ucierpiała na tym nasza przyjaźń, jednak jakiś miesiąc temu poszliśmy z chłopakami na piwo i się pogodziliśmy. W końcu nie jesteśmy laskami, nie będziemy się kłócić całe życie. 

- Nie jestem Ben'em, nie ożenię się z nią. Jeszcze kilka tygodni seksu i skończę tą relacje. - powiedziałem jedynie i wyszedłem z kuchni, ówcześnie zostawiając kubek w zlewie. Czekał mnie kolejny dzień wrażeń, a potem miła noc z blondynka w moim łóżku. Jak ja kocham swoje życie. 

***
Proszę, oto prolog. Który tak naprawdę nic nie wprowadza do fabuły, ale pokazuje trochę postać Joe. Mam nadzieję, że wam się podoba. Proszę o komentarze i głosy :)

You've reached the end of published parts.

⏰ Last updated: Aug 02, 2016 ⏰

Add this story to your Library to get notified about new parts!

Between The Lies Where stories live. Discover now