Rozdział 2

18 0 0
                                        

-On jest boski! Krzyknęła Lily
-Ta bardzo! Typowy model wokół którego lata tysiące lasek.
-Nie znasz się Amber.
-Może na chłopakach nie ale na ludziach tak.
Lily była bardzo towarzyska. Kilka razy w tygodniu chodziła na imprezy i co tydzień zmieniała chłopaka.
-O tu jesteście!
Podbiegł do nas i głośno krzyknął Zack.
-Co jest?
Razem się go zapytałyśmy.
-O 19 czyli za pół godziny na górnym pokładzie jest impreza. Idziemy?
-Ja idę a ty Amber?
-No nie wiem. Nie mam ochoty.
-Ty nigdy nie masz na nic ochoty. No weź raz możesz zrobić wyjątek.
Powiedziała przekonująco Lily.
-Ok ale tylko raz. Nie lubię imprez.

Miałyśmy mało czasu, więc po przyjściu do pokoju od razu zaczęłyśmy się przygotowywać. Lily strasznie się wystroiła, ale to u niej normalne. Założyła czarną obcisłą sukienkę i 12cm  czarne szpilki. Zrobiła sobie loki, co na jej długich blond włosach wyglądało ślicznie. Podkreśliła oczy i brwi i zrobiła  konturowanie twarzy na mokro.
-Wow Lily wyglądasz super jak zawsze! Krzyknęłam z zachwytem
-Ty też! Pierwszy raz się tak wystroiłaś. Odpowiedziała.
Ja założyłam białą sukienkę w stylu boho i sznurowane czarne sandały na obcasie. Włosy związałam z loków w luźnego niskiego koczka. Lily zrobiła mi konturowanie na mokro i podkreśliła usta matową pomadką w kolorze nude.
-Za 5 minut się zaczyna. Idziemy? Zapytałam.
-Pewnie chodźmy!
-A Zack gdzie?
-Miał na nas czekać przy barze.
Oznajmiła.
-A no ok.
Na górnym pokładzie było strasznie dużo osób. Sala tętniła aż od nadmiaru ludzi. Nie mój klimat. Przy barze czekał na nas nasz przyjaciel.
-Co tam laski? Łał Amber wyglądasz... Inaczej.
Powiedział ze zdziwieniem.
-Czyli ładnie?
Zaśmiałam się.
-Nie o to chodzi.

W kącie obok miejsc dla vipów spostrzegłam Xaviera i jego znajomych. 

-Lily widziałaś?
Zapytałam.
-Tak widziałam? Fajnie by było z nim zatańczyć.
-Jak mowa o tańcu...
Wtrącił się Zack.
-To możemy iść na parkiet.
Dodał.
Tańczyliśmy ponad godzinę. Potem nam się znudziło i Lily uznała, że spirali nam drinki. Zgodziliśmy się ale pod warunkiem, że następnym razem to my stawiamy.
-Mojito poproszę. Trzy razy!
Dodała
-Amber Xavier się tu zbliża! Popraw włosy.
-Znowu on...
Odpowiedziałam z niechęcią.

Model ustał przy barze. Przez cały czas spoglądał na nas z uśmiechem.

-Poproszę kolejkę. Dla mnie i dla tych pań.
Wskazał na nas.
Czego on od nas chce?
Podszedł do nas.
-Napijecie się?
Zapytał.
-Tak!
Lily nie pytając mnie odpowiedziała.
-Przy okazji jestem Xavier.
-My wiemy. Ja jestem Lily, a to moja przyjaciółka Amber.
-Pijemy na 3!
Krzyknął.
-1... 2... 3...
Nie lubię wódki.
Wypiliśmy tak 5 kolejek.
Potem poszliśmy tańczyć. Zack kręcił się obok jakiś lasek.
-Amber zatańczysz?
Zapytał Xavier.
-Z tobą? Nigdy.
Chłopak się zaśmiał.
-No dobra jeden taniec.
Zgodziłam się.
Chłopak złapał mnie za rękę i szybkim ruchem przyciągnął mnie do siebie.
Tańczyło się fajnie. O dziwo.
Po kilkunastu minutach zrobiło mi się niedobrze. Pewnie od tego alkoholu.
-Muszę iść. Niedobrze mi.
Oznajmiłam.
-Pójdę z tobą.
Chłopak pobiegł za mną.
Podeszłam do barierek i zwymiotowałam.
Model zaczął się śmiać.
-Od kiedy taka silna kobieta jak ty nie może wypić 5 kieliszków wódki? Mocna w słowach, ale nie w ciele.
-Od kiedy chłopak który interesuje się swoim wyglądem zapomniał, że nie ma zegarka na ręce?
-Co jak? Oddaj go.
Zaczął się śmiać.
-Najpierw mi go zabierz.
Podszedł do mnie. Objął mnie i próbował mi go zabrać.
Nagle statek się przekrzywił. Złapałam Xaviera za rękę ale to nic nie dało bo obaj wpadliśmy do oceanu. Na szczęście zdążyłam złapać ponton.
..........
Reszta jutro.

WyspiarzeWhere stories live. Discover now