Między polowaniami, hordami demonów, obłąkanymi aniołami i ogólnym nadprzyrodzonym gównem, o którym większość ludzi nie miała bladego pojęcia, Dean Winchester zdał sobie sprawę z jednego. Kochał Castiela. Tego lekko antyspołecznego anioła, posiadającego dziwne, niekiedy niepokojące poczucie humoru oraz najbardziej niesamowite oczy, jakie łowca miał szczęście zobaczyć w trakcie swojego, intensywnego, lecz niejednokrotnie przerywanego życia. Przestał liczyć, ile razy przyłapał się na gapieniu w te niezwykłe tęczówki, poszukując w głowie rzetelnego odzwierciedlenia koloru. Posunął się nawet do skorzystania z internetu, w nadziei, że może odnajdzie coś równie pięknego i czystego jak one. Ostatecznie jednak stwierdził, że jedynie podróż w kosmos mogłaby przynieść jakiekolwiek skutki. Nie wiedzieć czemu, w jego głowie pojawiło się irracjonalne przekonanie, iż tylko błękit oceanów, mórz i jezior, widziany z przytulnej stacji badawczej, krążącej po orbicie, mógłby dorównać temu uwięzionemu w oczach najlepszego przyjaciela.
- Dean. - Odezwał się cichy głos boskiego wysłannika, wyrywając go zamyślenia.
Łowca oderwał wzrok od leżącej przed nim książki, w której powinien szukać potrzebnych informacji na temat potwora, który ostatnio zakłócił ich kruchy spokój. Przeczesał włosy, podnosząc wzrok na siedzącego po drugiej stronie mężczyznę. Musiał przestać. Jego wycofywanie się w głąb własnego umysłu zwiększało tylko ból, kiedy po powrocie do rzeczywistości zdawał sobie sprawę ze swojego położenia. Bo tak samo jak intensywnie i bezapelacyjnie Dean Winchester kochał Castiela, tak główny zainteresowany nic o tym nie wiedział.
- Cas? - Wypowiedziane na głos imię, brzmiało bardziej jak pytanie, niż cokolwiek innego.
Nigdy nie było wiadomo, jaka myśl pojawiła się w umyśle niebieskookiego. Równie dobrze mogło zaraz paść pytanie odnośnie prowadzonej sprawy, przepisu na naleśniki lub składników potrzebnych do zrobienia bomby. Nie żeby miał jakiekolwiek pojęcie na temat ostatniego zagadnienia, ale po tylu latach powstrzymywania Apokalipsy i radzenia sobie z pierzastymi przyjaciółmi, nie zawsze z dobrym skutkiem, nauczył się jednego: niezgłębione są tajniki boskich umysłów.
Popatrzył pytająco na anioła, który poza uważnym studiowaniem rysów twarzy bruneta, nie robił nic innego.
- Wykrztuś to Cas. Cokolwiek to jest, poradzimy sobie. - Odezwał się zachęcająco po kilku minutach ciszy.
Błękitne oczy wpatrywały się w niego, jakby sięgając w głąb duszy, co wcale nie byłoby dziwne. Kto tak naprawdę wiedział, jakie umiejętności skrywały anioły?
Zdenerwowany trzydziestolatek przełknął nagromadzoną ze stresu ślinę.
Zabicie demona? Łatwizna, na co jeszcze czekamy? Próba rozmowy z zaniepokojonym czymś Castielem, który najwyraźniej przyjął śluby milczenia? Zastrzelcie mnie!
- Zabiłeś kogoś? Potrzebujesz pomocy z pozbyciem się ciała? - Zapytał, chcąc rozładować panującą w pomieszczeniu napiętą atmosferę.
- Oczywiście, że nie - odparł w końcu anioł.
Dean popatrzył się na niego nie dowierzając. Lepsze to niż nic, pomyślał zgryźliwie.
- To już coś. - Zauważył. - Popsułeś telewizor?
- Wyciągnąłem cię z piekła. Jestem pewien, że poradziłbym sobie ze zbuntowanym urządzeniem elektrycznym! - Zauważył sucho.
Winchester nie miał serca pozbawiać go nieszkodliwej iluzji. Przygryzł wargę, powstrzymując się od komentarza, przypominając sobie zmieszanie, a następnie zafascynowanie przyjaciela, niekiedy durnymi programami telewizyjnym.
VOUS LISEZ
(Nie)prawdziwe uczucie (Destiel)
FanfictionCiasto Sammy Demony Duchy Opętania Magiczne stwory Potwory rodem z legend Cięty język Impala Ratowanie świata Nieustanna walka Powstrzymanie Apokalipsy Użeranie się z denerwującymi aniołami i demonami Kojarzy się zielonookim łowcą, Deanem Winchester...
