Wstęp

24 2 3
                                        

Nadszedł ten dzień...ten dzień,który miał być najszczęśliwszym dniem życia pani King. Czekała z niecierpliwością na ukochaną Molly King. Czekała 9 miesięcy wraz z mężem. Godziny bólu nadeszły już dawno.
-Co się dzieje? - pyta wykończona pani King.
Lekarze spoglądali z niepewnością na siebie. Pani King niecierpliwie krzyczała.
-Co się dzieje z Molly? Dlaczego nie daje znaku życia?! - nie zauważyła nawet,że od jakiegoś czasu łzy ciekną jej po policzkach.
-Pani King... Przykro nam. - Już nie mieli nic więcej do powiedzenia.
Zabrali dziecko ze sobą. Nie zdążyła zobaczyć malutkiej Molly. Biedną Molly. Uczucie,jakie tkwiło w duszy pani King, było nie do opisania. Jej życie straciło sens. Chciała być z córką. Nie.. Chciała mieć rodzinę. Chciała być z Molly i panem King. Pani King doznała szoku,ale coś ją jednak obudziło.
- Dr Scott ,szybko! -zawołała jedna z lekarzy.
Czy jest szansa? Czy Bóg dał szansę państwu King? Czy Molly King żyje?

***

Minęło 5 minut. Doktor Scott wrócił do pani King... trzymający na rękach dziecko. Dziecko.. dziecko żyje.Naprawdę żyje. Doktor Scott zwraca się do pani King :
-Malutka miała szczęście. Tak właśnie myśleliśmy. Pępowina zawiązała się wokół szyi małej. Na szczęście udało ją się uratować. Najgorsze za nami. - mówi oddając pociechę pani King.
Nie mogła w to uwierzyć. Bóg dał szansę Molly. Ten dzień.. 28.09.1990 ,stał się jednak szczęśliwy. Dziękowała Bogu za to. Modliła się. Była naprawdę szczęśliwa. Wszystkie złe uczucia odeszły w spokoju. Do sali wchodzi pan King. Wciąż był przerażony na wcześniejszą wiadomość, lecz czuł się wreszcie ojcem. Poczuł to w głębi serca. Dotknął malutką i przeciągnął dłonią po maleńkiej główce i pocałował żonę w czoło.
Od teraz mają dziecko. W końcu mają dziecko. W końcu... czwartego dziecka nie mogła już tak szybko stracić. O nie.

***

Minęły 3 tygodnie. Molly King była szczęściem dla pana i pani King. Nie mogli się nią napatrzyć. Kochali ją jak najważniejszy i najpiękniejszy skarb na Ziemi, a ona właśnie nim była.
Państwo King (właściwie pani Judith i pan Marcus) mieszkali w wielkim mieście, a mianowicie w Nowym Jorku. Mieszkanie wynajęli 4 lata temu. Mieli wtedy po 25 lat. 7 lat temu pobrali się , pracowali , ale brakowało im czegoś. Pragnęły z całego serca mieć dziecko.To się właśnie wtedy zaczęło. Pierwsza ciąża - poronienie w 2 miesiącu . Potem druga ,trzecia... i czwarta. Wtedy to się stało. Judith zaszła w ciążę. Marcus dbał o nią (można było tak powiedzieć) ,ale za to ciężko pracował. Kiedy minęło 9 miesięcy, Judy poszła do szpitala. Lekarze wtedy zaczęli mówić o komplikacjach ,jakie mogły nastąpić podczas porodu.
Mijały dni,później tydzień i nadszedł drugi tydzień. Judy odeszły wody po 4 rano. Było 2 tygodnie po terminie,zamierzała być silna i dać życie małej istotce. 3 godziny męczarni,ale dała radę. Po przyjściu dziecka na świat wszystko przewróciło jej się do góry nogami,gdy nieuspokojona i zniecierpliwiona krzyczała do lekarzy... Pomińmy to. Znamy zakończenie. Będzie dobrze...

***

Molly rosła i rosła. To już 6 lat. 28 września skończyła swoje 6 latek. 2 dni po tym rodzice mieli nowinę. Otóż... następna ciąża. Molly była szczęśliwa, skakała z radości myśląc o rodzeństwie. Tak bardzo pragnęła mieć siostrzyczkę lub braciszka. Była wniebowzięta.

***

1 lipca 1997 roku o godzinie 12:32 na świat przyszedł mały Chris. Rodzice byli zachwyceni , jak i Molly. Dziewczynka głaskała go delikatnie i próbowała przytulić. Była nim zauroczona. Bardzo chciała się już pochwalić swoim koleżankom ze szkoły swoim małym Christopherem.
- Nie mogę się doczekać ,aż będziesz taki duży jak ja. Kocham cię ,braciszku. -szepnęła do chłopca.

***

Minęło kilka lat od wielu wydarzeń. Tajemnice, nałogi, niewierności i nienawiści. Od kiedy Chris skończył 5 lat , a Molly 12 lat, zaczęli doświadczać okropnych sytuacji. Bicie matki, alkohol dookoła, rozbite butelki. Dzieci też zaczęły bić bite. Nieważne czym,byle by dostały. To był dla nich horror. Codziennie słyszeli w salonie pijanego ojca wrzeszczącego na matkę.
-Ty zdradziecko szmato... Jak mogłaś po tylu latach... Christopher, no nie mogę. Może chcesz jeszcze powiedzieć ,że ta blondie to też obce?! - wtedy wymierzał jej plaskacza w pysk.
Picie,bicie,picie,bicie. I tak w kółko, dzień w dzień. Co się stało z ich ojcem? A właściwie...czyim dokładnie ojcem. Czy popadł w alkoholizm tylko dlatego ,że jedno z nich może nie być jego dzieckiem? Czy dlatego ,że był oszukiwany przez tyle lat i mieszkał ze swoją zdradą?

Know the LifeWhere stories live. Discover now