Chiara's pov:
Siedziałam w wielkim salonie na cudownie chłodnej skórzanej kanapie leniwie odpisując Margo i kilku innym osobom. W tle dochodziły do mnie odgłosy strzelaniny z nowej gry wideo, którą bardzo polubili moi dwunastoletni bracia bliźniacy. Federico i Olaf byli niemalże nie do odróżnienia na pierwszy rzut oka. Ciemne kasztanowe loczki, piwne oczy i uśmiech łobuza to ich stałe znaki rozpoznawcze. Byli tez tak samo obrzydliwie rozpuszczeni.
Mój telefon zabrzęczał, a na ekranie pojawiła się wiadomość od Margo.
Mar 👯: OMG Chi! Bayron powiedział Lukowi że ten wie od Johna, ze Lydia kręci z Zaynem 😭 Co ja mam teraz zrobić?!
Straszne naprawdę. Mar to typowa plotkara z amerykańskiego filmu. Wie wszystko o wszystkich. Dosłownie. A ponieważ jest moja najlepsza przyjaciółką odkąd skończyłyśmy siedem lat, ja tez wiem wszystko. Kocham ją jak siostrę, ale jej problemy czasami wydają się być takie dziwne.
Odkąd ją poznałam powtarzam jej że powinna zastać dziennikarką. Naprawdę sprawdziłaby się w jakimś stalkującym gwiazdy brukowcu.
Chi 💃: Przestań! Lydia ma płaski tyłek i czoło na pół metra. Nie ma z tobą szans.
-Ej ziom tak nie można!- krzyknął naburmuszony Olaf i rzucił pad na kanapę.
-A właśnie że można! Wygrałem- Federico wystawił mu język.
Mój telefon znów zawibrował. Tym razem mamita przysłała mi SMSa. Jakie to typowe. Jest tak zajęta, ze nie ma jej całymi dniami w domu, a jak już jest to zamyka się w biurze i kontaktuje przez smsy.
Mamita 👠: Powiedz ojcu ze ma do mnie zadzwonić bo mam już dość rozmawiania z nim przez sekretarkę.
Chi💃: K
Jak na zawołanie w drzwiach salonu pojawił się papa. Zdziwiłam się bo zamiast codziennej eleganckiej koszuli i spodni wyprasowanych w kancik miał na sobie koszulkę z hawajskim motywem i spodenki khaki do kolan. Rozmawiał przez telefon zamaszyście gestykulując ręką.
-Jestem najlepszym agentem w Hollywood, a ty mnie właśnie wkurzałaś!- darł się do słuchawki.- Ciekawe jak zaczniemy rozmawiać jesli cofnę ci kontrakt z Deppem! (...) no. Nareszcie zaczynasz mowić z sensem. Dziękuje! Miłego czwartego lipca.
Ewidentne poirytowany odłożył telefon na szklany stolik do kawy i opadł na kanapę obok mnie.
-Buongiorna Bella- szturchnął mnie w ramię sprzedając jeden z tych zmęczonych uśmiechów.
-Buongiorno papa. Czy ty nigdy nie nauczysz się wymawiać tego poprawnie?- zaśmiałam się odrywając od telefonu, który znów zawibrował.- Mamita prosi żebyś do niej zadzwonił bo inaczej utnie ci nocciolo*
-Gdybym jeszcze wiedział co to znaczy to może i bym zaczął się chować- parsknął.- jak cos ode mnie chce to niech ruszy swoje szpilki na dół.
Brrr. Telefon znów zawibrował. Brrr. Brrr...
Podniosłam go i zobaczyłam kilka nieodebranych wiadomości. Dwie od Margo, jedna od mamity i nie wierzę! Kayle.
O mój Boże. Kayle Ranajowski, gość za którym szaleję od kiedy pamietam cos do mnie napisał. Drżącymi palcami nacisnęłam odczytaj.
Kayle: Jakieś plany na sobotę?
Pyta czy chcę z nim gdzieś iść. Ja. W sobotę. Z nim. Aaaaaaaa....
(Do Margo) Chi 💃: Nie uwierzysz!
Mar 👯: Kayle cię zaprosił na sobotnią imprezę
Chi 💃: skąd...?
Mar 👯: skąd wiem? Kochana wiedziałam o tym wczoraj
YOU ARE READING
Grown Ups
Teen Fiction- Ubierz sie- fuknęłam. - Oh, proszę cię. Wiem, że ci się podobam- mrugnął zadziornie, ale posłusznie założył spodnie. - Cieszę sie, ze nakarmiłam twoje wielkie ego, ale nie po to tu przyszłam. - Wiesz, nie tylko ego mam wielkie. - Fakt język tez...
