Jeden

7.3K 336 112
                                        

Wbiłem się mocno w tyłek Luka, moja dłoń spoczywała na jego biodrze, ściskając je mocno. Przesunąłem ją na jego pośladki i rozsunąłem je delikatnie patrząc jak mój kutas poruszał się w pupie bladego chłopaka.

- Ash - Luke, zajęczał sprawiając, że ruchy moich bioder zwolniły, aż w końcu je zatrzymałem.

- Chłopczyku, nie powiedziałeś mojego imienia - powiedziałem, a mój kutas wszedł całkowicie w Luka.

- Przepraszam, proszę tatusiu - Luke jęknął sprawiając, że powstrzymałem uśmieszek, zagryzając wargę i znów zacząłem się w nim boleśnie poruszać.

Zacząłem uderzać stale w prostatę Luka i po chwili szczytował na moje łóżko. Od razu po tym wyszedłem z niego, a chłopak obrócił się i klęknął przede mną.

Ściągnął prezerwatywę i wziął mojego kutasa w usta. Luke zaczął go brutalnie ssać, a gdy doszedłem, połknął każdą kroplę.

- Dobry chłopczyk - zagruchałem, głaszcząc go po policzku i nagradzając pocałunkiem w usta.

~*~

- Więc jak sądzę, widzimy się w piątek? - zapytał, kiedy otworzyłem drzwi frontowe, aby mógł wyjść. Zatrzymał się patrząc na mnie z nadzieją.

- Jak zawsze - pokiwałem głową.

- Czy-czy mogę Cię pocałować? - zapytał nerwowo.

Nie chciałem robić mu złudnej nadziei, ale wyglądał tak smutno i nerwowo. Wiedziałem, że mnie kocha, ponieważ powiedział mi to, kiedy pieprzyliśmy się w zeszłym tygodniu. Pokiwałem głową, a Luke ochoczo podskoczył i przycisnął usta do moich. Odepchnąłem go delikatnie za ramiona, kiedy uznałem, że już wystarczy. Zasmucił się ale szybko zamienił to na uśmiech i opuścił mój apartament idąc ulicą Nowego Jorku.

Poszedłem do kuchni, aby zrobić sobie herbaty, ale jęknąłem, słysząc dźwięk dzwonka. Wróciłem do drzwi, otworzyłem je i ujrzałem stojącego za nimi Luka.

- Co tym razem, Luke? - fuknąłem, zmęczony dniem.

- Ja, uhm, zapomniałem telefonu - pokiwałem głową, zanim wpuściłem go do środka. Wbiegł na górę po schodach, a ja usiadłem na nich czekając aż wyjdzie. Nagle usłyszałem walenie do drzwi.

Przewróciłem oczami zanim ponownie je otworzyłem. W progu stała dwójka moich frajerskich przyjaciół.

- Dlaczego tu jesteście? - zapytałem nerwowo, ponieważ Luke wciąż tutaj, kurwa, był.

- To wspaniały sposób na witanie przyjaciół - Calum zadrwił, sprawiając, że znów przewróciłem oczami. Pozwoliłem im wejść do środka, po czym kazałem pójść do kuchni i zamknąć za sobą drzwi.

Pobiegłem na górę do mojej sypialni i ujrzałem Lukea siedzącego na moim łóżku.

- Znalazłeś telefon? - zapytałem niecierpliwie.

Luke pokiwał głową.

- Więc dlaczego wciąż tutaj jesteś? - zapytałem, siadając na łóżku obok niego.

- Ashton, kim my jesteśmy? - Luke zapytał cicho, nie odrywając wzroku od swoich kolan - Ponieważ jestem zdezorientowany.

- Luke, jesteśmy tylko przyjaciółmi z korzyściami, nie będziemy niczym więcej - przypomniałem mu sprawiając, że wreszcie na mnie spojrzał. Mogłem ujrzeć w jego oczach łzy.

- Dlaczego? - wykrzyknął, wstając - Tyle dla Ciebie zrobiłem. Powiedziałem Ci, że Cię kocham! Oddałbym życie, za to byś ze mną był! - Luke wrzasnął, ale kiedy usłyszałem, że na dole otwierają się drzwi, podskoczyłem i popchnąłem Luka na łóżko, przyciskając dłoń do jego buzi.

- Ash, wszystko tam w porządku? - wrzasnął Michael.

- Wszystko w porządku! - odkrzyknąłem, patrząc na Luka, łzy spływały po jego policzku.

Usłyszałem, że drzwi zamknęły się ponownie, więc zabrałem dłoń z jego buzi.

- Nienawidzę Cię, Ash... ale nie mogę przestać Cię pragnąć. - Luke odepchnął mnie od siebie i zbiegł na dół, westchnąłem słysząc trzaśnięcie drzwi.

Podbiegłem do okna i zobaczyłem jak blondyn idzie w dół ruchliwej ulicy z telefonem przy uchu.

________________________________________________________________



Cześć kochani!

Witamy w naszym pierwszym tłumaczeniu! Mamy nadzieję, że znajdzie się chociaż garstka osób chętnych do czytania go. Na początku rozdziały będą pojawiały się dwa razy w tygodniu (jeśli tylko wyrazicie chęć na czytanie ich).

Enjoy! xx

Daddy [lashton pl]Histórias para pegar e não largar. Descubra agora