23

67 7 3
                                        

-Ona tam z nim była. - szlocham w ramię Beau.

-Z kim? Lea powiesz mi w końcu? - dopytuje, a ja w dalszym ciągu nie umiem odpowiedzieć. Jego imię nie chce mi przejść przez gardło. Za każdym razem, gdy tylko próbuję, słowa zamieniają się w wielką zbitke i zatrzymują się w połowie drogi.

-Jestem pewna, że go wykorzystała. On na pewno by jej nie uległ. Nie mógłby mi tego zrobić. Przecież jeszcze jestem jego żoną.

-Co?

-No nie mamy jeszcze oficjalnego rozwodu. Sądziłam, że wszystko mi się powiedzie i będziemy razem, a tymczasem co?! - wrzeszczę, jak opętana. - wracam do domu i widzę go bzykającego moją matkę! Beau, ja rozumiem, że on może nie pamiętać, to jestem w stanie jeszcze wybaczyć, ale jak ona mogła?!  Wiedziała! Ona wiedziała ile dla mnie znaczy.

-Nie mogę w to uwierzyć. - szepnął.

-Myślisz, że mi jest łatwo? Ale widziałam,  widziałam wszytko na własne oczy.

-Co teraz zamierzasz?

-Sama nie wiem. Nie chcę tam wracać. Wtedy będę myśleć tylko o tym. Myślałam, że może mogłabym...

-Się u mnie zatrzymać? - kończy za mnie. - oczywiście, że możesz.

Nie wiem co mną kieruje, ale wpijam się w jego usta. Szybko oddaje pocałunek, który chwilę później przeradza się w coraz głębszy.

One & Only ✔Where stories live. Discover now