prolog

26 3 1
                                        


- Carla, wysiadaj z tego samochodu! Dalej!
Ktoś krzyknął mi tuż nad uchem.
Podniosłam głowę. Przy otwartych drzwiach stał Jude Blaze - jeden z najlepszych kierowców, jakich znałam.
- Wysiadaj. Nie mamy tyle czasu, żebyś siedziała i patrzyła przed siebie. Dawaj kluczyki i wypierdalaj stąd.
Nie ruszyłam się.
Wręcz przeciwnie. Mocniej zacisnęłam dłonie na kierownicy, patrząc, jak niebiesko-czerwone światła zbliżają się coraz bardziej.
Policja.
Byli coraz bliżej.
Serce waliło mi tak mocno, że ledwo słyszałam własne myśli.
- Będę miała to w papierach - powiedziałam spanikowana. - Nigdy nie będę mogła iść na prawo.
Jude spojrzał w stronę nadjeżdżających radiowozów, a potem znowu na mnie.
- Posłuchaj mnie, maluchu.
Złapał mnie i praktycznie wyciągnął z samochodu.
- Jude, co ty robisz?!
- Ja wezmę to na siebie.
Zamarłam.
- Co?
- Kiedyś oddasz mi tę przysługę. - Wyciągnął mi kluczyki z dłoni. - Jak już zostaniesz najlepszym prawnikiem na tym pieprzonym świecie.
- Nie ma szans, Blaze. - Złapałam go za rękę. - Nie wpakujesz się przeze mnie w kłopoty.
Spojrzał na mnie, jakbym właśnie powiedziała coś wyjątkowo głupiego.
- Jakie kłopoty? Stary to załatwi.
- Jude...
- A ty z czasem mi się odwdzięczysz, maluchu.
Światła były już niebezpiecznie blisko.
Jude otworzył drzwi od strony kierowcy.
- Uciekaj.
- Ale...
- Carla, kurwa, idź!
Tym razem go posłuchałam.
Odwróciłam się i odeszłam, chociaż wszystko we mnie krzyczało, żebym wróciła.
Jeszcze wtedy nie wiedziałam, że Jude naprawdę kiedyś upomni się o tamtą przysługę.
Nie wiedziałam też, czego będzie ode mnie chciał.
Ani jak ogromne konsekwencje będzie miało jedno krótkie:
„Jestem ci coś winna."

Poza UmowąStories to obsess over. Discover now