ROZDZIAŁ 1. Zgliszcza

4 0 0
                                        

Pov Tord:

Leżałem tak pod gruzami mojego robota... Moja ręka była cała we krwi, a połowa twarzy okropnie piekła... Ale... Miałem to gdzieś... Wolałem tam zdechnąć... Nagle poczułem jak ktoś odsuwa zgliszcza robota... To chyba Paul i Patryck... Nie obchodziło mnie to... Ale w tedy zobaczyłem znajomą twarz... Nie tych dwóch idiotów... To była [T/I]... Myślałem, że poszła z chłopakami... Dlaczego wróciła?

-Tord! O mój Boże... Twoja twarz...
Wykrzyczała [K/W] włosa... Próbowała mnie podnieść, jakoś wyciągnąć spod tych zgliszczy...

-Zostaw mnie...
Wypowiedziałem w apatii, ale [T/I] się nie poddała... Wyciągnęła mnie i położyła na trawie obok pozostałości robota. Później nadjechał czerwony samochód, wysiedli z niego Paul i Patryck... [T/I] szybko kazała im mi pomóc. Po chwili miałem zabandażowaną rękę i to pół twarzy.

Ale nie wszedłem do samochodu od razu... Usiadłem na trawie i patrzyłem jak tamci trzej się oddalają... Kątem oka zauważyłem, jak Patryck bierze czerwoną rękę z robota... Ja swoją nie mogłem nawet ruszyć...

-Tord?
Odezwała się [T/I]... Nawet na nią nie spojrzałem... Moja twarz i tak była szpetna...

-Czego?
Warknąłem na nią...

-Bo my... Chyba powinniśmy już iść...
[T/I] brzmiała jakby się bała... Chyba nie potrzebnie na nią warknąłem... Ale w tamtej chwili w moim sercu była tylko złość! Kiedy podbiję świat, każdy człowiek będzie mnie szanował... A zwłaszcza Tom!

-NO TO NA CO CZEKACIE? ZOSTAWCIE MNIE I ODJEDŹCIE!

-Tord... Ja cię nie...

-ZOSTAWISZ? NIKT CI NIE KAŻE!

-Tord, proszę... Chodź do samochodu...

-Nie... Daj mi jeszcze chwilę...

Pov [T/I]:

Widziałam jak Tord się zachowuje... Chciałam, żeby ze mną poszedł, ale problem w tym, że on tego nie chciał... Stałam przy samochodzie z Paul'em i Patryck'iem bardzo długo... Aż w końcu Tord wstał i przyszedł w naszą stronę... Nic nie mówił... Pomogliśmy mu wejść do samochodu i odjechaliśmy... Tord patrzył przez okno... Chciałam zagadać, ale to chyba nie był dobry pomysł... Po dłuższej drodze dojechaliśmy do wielkiego budynku. To baza Czerwonej Armii, Paul i Patryck zaparkowali i pomogli Tord'owi wysiąść. Weszliśmy z nim do windy, a po chwili dojechaliśmy windą do skrzydła szpitalnego. Lekarze Armii zajęli się Tord'em... A ja zostałam z Paulem i Patryck'iem. Chodziłam w kółko po korytarzu, aż Patryck poprosił, żebym za nim poszła.

Szliśmy szpitalnym korytarzem, a potem jechaliśmy windą piętro niżej. Znów długi korytarz... Nagle Patryck zatrzymał się przed drzwiami... Były metalowe, na kod...

-Kod trzeba wpisać tylko od zewnątrz! Jeśli jesteś w środku, wystarczy nacisnąć klamkę i drzwi się otwierają! Więc możesz wychodzić kiedy zechcesz!

Powiedział Patryck... Otworzył drzwi i gestem dłoni kazał mi wejść... Wtedy to zobaczyłam... Pokój był pomalowany na biało, na wprost było ogromne okno, z którego było widać całe miasto... Okno zdobiły złote zasłony. Po lewej stronie pokoju było wielkie łóżko, z wieloma poduszkami. Był też stolik nocny z lampką, wielki telewizor... No i szafa... Patryck do niej podszedł i ją otworzył, zobaczyłam tam pełno ubrań i butów... Czy ja śnię?

-Kiedy twój dom... Twój i chłopaków... Wybuchł, straciłaś wszystkie swoje rzeczy... Więc w ramach rekompensaty, Armia ma dla ciebie wygodne, damskie ubrania i obuwie.

Ja... Nie wiedziałam co powiedzieć... Miałam tutaj własny pokój chroniony kodem...

-Patryck... Ja... Dziękuję...

Wykrztusiłam... Pat tylko się zaśmiał i podszedł do drzwi, które mieściły się na przeciwko łóżka. Otworzył je, a tam była łazienka. Kafelki na ścianie były czarno-szare a te na podłodze były białe... Miałam tam prysznic, wannę narożną, duże lustro i wiszącą umywalkę, ozdobioną cegiełkami... Na półkach był zestaw ręczników, a w szafkach miałam kosmetyki.

Patryck pokazał mi też telefon wiszący na ścianie... Obok na tabliczce były wypisane numery... Do kuchni (gdybym była głodna), do pralni (gdybym musiała coś wyprać), i do Patryck'a... Powiedział, że mam dzwonić do niego, gdybym potrzebowała czegoś ze sklepu... Np. Rzeczy osobistych. Obiecał, że się tym zajmie... Oczywiście dyskretnie. Kiedy już wszystko mi pokazał, udał się w stronę drzwi wejściowych.

-AHA! Pamiętaj! Kod to: 22564

Powiedział Patryck.

-Pat?

Zaczęłam...

-O co chodzi [T/I]?

-Jeśli będzie wiadomo co z Tord'em, powiesz mi?

-Kiedy będziemy coś wiedzieć, dowiesz się pierwsza!

-Trochę... Boję się armii...

-Spokojnie! Zostali uświadomieni, że jeśli cię skrzywdzą, to Czerwony Lider poderżnie im gardła!

-Czy... Każdy gość dostaje pokój?

-Nie każdy!

Odpowiedział Patryck z uśmiechem, po czym zostawił mnie samą w pokoju...

_______________________________________


MORDKI! To moja pierwsza książka tego typu... Pisałam ten rozdział trzy dni... Doceńcie to... Proszę 🥺

No i nie wiem kiedy pojawi się następny rozdział... Napiszę to będzie!

Miłego dnia/wieczoru/nocy 💜

You've reached the end of published parts.

⏰ Last updated: Sep 14 ⏰

Add this story to your Library to get notified about new parts!

Mój Lider Tord x Reader Stories to obsess over. Discover now