Pierwszy dzień normalności

1 3 1
                                        

Poranne promienie słońca powoli wpadały do mieszkania, rozświetlając salon i kuchnię. W domu panowała jeszcze spokojna cisza. Większość domowników dopiero zaczynała się budzić, ale Wojtek już siedział przy laptopie.

Na ekranie odtwarzał się surowy materiał z poprzedniej nocy. Wojtek został wtedy sam w kuchni. Nie było kamer skierowanych na niego przez ekipę, nie było fanów ani żadnego planu nagraniowego. Po prostu postanowił przygotować rogale i przy okazji włączyć kamerę.

Teraz oglądał nagranie.

Na ekranie pojawiały się kolejne ujęcia: blat kuchenny, mąka rozsypana obok miski, ciasto drożdżowe i jego dłonie cierpliwie formujące kolejne rogale. Wojtek zatrzymał nagranie. Przez chwilę patrzył na własne odbicie w czarnym fragmencie ekranu.

— W sumie... całkiem dobrze wyszło.

Powiedział cicho.

Nie zamierzał robić z tego wielkiego materiału. To miało być po prostu nagranie dla niego.

Pamiątka zwyczajnego wieczoru. Po wszystkich wydarzeniach, które przeżyli, takie spokojne chwile były dla niego czymś naprawdę cennym.

Włączył film ponownie. Na nagraniu było słychać jego własny głos.

— Czasami człowiek całe życie uczy się walczyć o innych, a potem odkrywa, że najtrudniejsze jest nauczyć się z powrotem żyć szczęściem...

Wojtek uśmiechnął się lekko.

— Nadal brzmi trochę filozoficznie.

Nagle z korytarza dobiegły pierwsze odgłosy. Wojtek szybko zamknął laptopa.

Po chwili do kuchni weszła Ruby.

— Dzień dobry. 

Powiedziała jeszcze zaspanym głosem.

— Dzień dobry.

Ruby podeszła do niego i pocałowała go w policzek.

— Wstałeś wcześniej?

— Nie mogłem spać.

— Znowu?

— Tym razem z dobrego powodu. Robiłem rogale.

Ruby spojrzała na talerz.

— I nic mi nie powiedziałeś?

— Chciałem zrobić niespodziankę.

Ruby uśmiechnęła się szeroko.

— W takim razie wybaczam.

Niedługo później w kuchni pojawił się Aqua.

— Co tak pachnie?

— Rogale. 

Odpowiedział Wojtek. Po czym Aqua spojrzał na talerz.

— W nocy je robiłeś?

— Tak.

— Ty naprawdę nie potrafisz po prostu iść spać.

— Nie.

Ruby zaśmiała się. Chwilę później drzwi otworzyły się ponownie.

— Dzień dobry! 

Zawołała Kana. A za nią weszła Mem-cho.

— Mam nadzieję, że zostało coś do jedzenia.

— Zostało.

Odpowiedział Wojtek.

— Kocham ten dom.

Stwierdziła Kana. Gdy wszyscy zasiedli przy stole.

oshi no ko tom 5Stories to obsess over. Discover now