Wyznanie?

16 4 1
                                        

​- Wyznasz mu dzisiaj uczucia?

Westchnęłam do telefonu.

- Nie wiem, czy dam radę. Nie zniosę tego, jeśli dostanę kosza.

Przez chwilę zapanowała cisza. Sprawdziłam, czy nic nie przerwało połączenia, ale wtedy usłyszałam głos przyjaciółki:

- Nie masz na wszystko wpływu. Nie wiem, jaka będzie jego reakcja, ale wiem, że jesteś odważna i poradzisz sobie ze wszystkim.

Wzruszyłam się na te słowa i poczułam, jak wraca mi odwaga.

- Dziękuję ci. Wejdę jeszcze do łazienki, zanim przyjdzie. Zadzwonię po wszystkim i opowiem ci, jak było.

- Trzymam kciuki!

​Wstałam od stolika i ruszyłam do łazienki, żeby się odświeżyć. Kiedy stanęłam przed lustrem, spojrzałam na swoje odbicie i wzięłam głęboki wdech. W mojej głowie pojawiło się co najmniej czterysta pięćdziesiąt sześć scenariuszy, w których coś poszło nie tak. Kelnerka wyleje na mnie kawę. On nie przyjdzie. Albo banda dzieciaków wjedzie do kawiarni na hulajnogach elektrycznych... Co prawda to trzecie było mało prawdopodobne, jednak życie lubiło mnie zaskakiwać. Pomalowałam usta błyszczykiem, po czym wróciłam na miejsce.

​Usiadłam przy stoliku i spojrzałam na telefon, czy moja randka coś napisała. Będę za dziesięć minut. Serce zaczęło mi bić mocniej.

​- A Pani jeszcze tutaj?! - kelnerka zaczęła na mnie krzyczeć.

- Przepraszam? Nie do końca rozumiem...

- Zaraz nagrywamy! Miałaś zająć się muzyką!

​Rozejrzałam się po kawiarni, jednak w tym momencie znajdowałam się w ogromnym studiu nagraniowym.

Co u licha?

​- Szybko, szybko, zaraz zaczynamy! - Kelnerka zaczęła mnie ciągnąć do biurka z komputerami i urządzeniami, o których nie miałam pojęcia.

​Kiedy usiadłam, z głośników zaczął lecieć komunikat:

„Niedługo wybije godzina burzy. Proszę nie panikować, zamknąć okna i drzwi, założyć gogle do pływania i - co najważniejsze - pod żadnym pozorem nie otwierać nikomu drzwi. Powtarzam: nikomu. Miłej pracy."

​Na biurku dostrzegłam gogle. Nerwowo przełknęłam ślinę. Co tu się działo?

​- Przepraszam za spóźnienie, ale miałem problem z dojazdem.

​Przede mną stał chłopak, któremu chciałam wyznać uczucia. Problem w tym, że nie pamiętałam jego imienia.

​- Cześć, nie przejmuj się, siadaj - wskazałam krzesło obok.

- Widziałaś gdzieś moje gogle? - zapytał.

- Nie... Co tutaj się dzieje? - odburknęłam bezradnie.

Spojrzał na mnie podejrzliwie.

- To znaczy?

- Jak masz na imię? - zapytałam.

Chłopak się zaśmiał.

- Imię? Teraz to poleciałaś! Przecież jesteśmy pracownikami, pamiętasz? Ja jestem Numerem Jeden, a ty... - Zawahał się. - No właśnie, nie mam pojęcia, jakim ty jesteś numerem.

- Nie jestem numerem! I ja tu nie pracuję! - zaczęłam panikować.

​Chłopak zasłonił mi usta dłonią.

- Oszalałaś?! Co, jak ktoś cię usłyszy? Chcesz imię? Okej, zaraz ci jakieś wymyślę.

Jeden wyciągnął z szuflady starą książkę.

Fabryka kwiatówStories to obsess over. Discover now