Godzina 23:44
Uwielbiam tą piosenkę. Podłączam słuchawki do smartfona i kładę głowę na skórzanym oparciu mojego fotela. Włączam ją na powtórzeniu, bo wiem, że na jednym odtworzeniu się nie skończy. Wreszcie zamykam oczy i daję się pochłonąć melodii.
Wibrujący początek przenosi mnie do twojego mieszkania. Siedzisz okrakiem na moich kolanach i jęczysz mi do ucha, gdy ja całuję i pieszczę językiem twoją szyję. Prawą ręką sięgam do twoich skąpych majtek, by bezczelnie wcisnąć pod materiał dłoń w lateksowej rękawiczce — bo to one odgrywają główną rolę w zabawach ze mną.
Czuję twój szybki oddech na policzku. Bardzo mnie to satysfakcjonuje, jednak chcę więcej. Lewą ręką obejmuję cię w talii, mocno przyciągam do siebie, po czym łapię za twój nagi pośladek i soczyście ściskam. Krzyczysz z przyjemności, sapiąc niemal bez przerwy.
— Uwielbiam, gdy to robisz, skarbie — mówię zmysłowym półgłosem, masując skórę i tym razem atakując drugi pośladek.
Gdy ponownie twój krzyk niesie się po salonie, słyszę huk zamykanych drzwi z przedpokoju. Olewam to, gdy moja prawa dłoń obrysowuje twoje słodkie wargi. Co jakiś czas naciskam na łechtaczkę i pieszczę ją śliskim lateksem, a ty pięknie jęczysz i błagasz o choć jeden pocałunek.
— Musisz wytrzymać. Pamiętasz naszą umowę? — szepczę ci do ucha, dalej dotykając twojej mokrej kobiecości i prowokując gest wsunięcia palców.
Stękasz. Przybliżasz się do mnie. Ocierasz się swoimi nagimi piersiami o moją klatkę piersiową. Doskonale widzę sterczące z podniecenia sutki oraz pociemniałe oczy, gdy łączymy spojrzenia. Uśmiecham się chytrze, przymierzając się do wymierzenia ci kolejnego klapsa, gdy nagle dociera do nas męski, przeraźliwy krzyk.
— Co ty najlepszego robisz?!
Nie chcę przerywać, ale ty mnie stopujesz. Kładziesz mi palec wskazujący na ustach na gest mojego milczenia, po czym obracasz głowę w jego stronę.
— Bardziej to ja powinnam zapytać, co ty tu robisz?
— Wszedłem do naszego mieszkania. Co to? Zabraniasz mi?
Patrzysz na mnie, wywracając oczami. Schodzisz ze mnie i okrywasz się leżącym dalej satynowym szlafroczkiem, który cudownie odznacza twój tyłek. Dołączasz do niego, ale zamiast rozmawiać w salonie, ciągniesz go do kuchni za ścianą. Słyszę waszą dyskusję, a bardziej częściowo związkową kłótnię.
— Zerwaliśmy tydzień temu! Nie pamiętasz tego? Jak kłóciliśmy się cały wieczór o kolejną pierdołę, a ty obrażony pojechałeś na dłuższy weekend do mamusi? Zrobiła ci dobrze? Po tym zerwaniu? Było tak jak w domu?
— Przecież ja cię nadal kocham! To była zwykła sprzeczka, tak jak każda poprzednia! Zresztą nie powiedziałaś konkretnie, że to zerwanie!
— Nawet jeśli nie powiedziałam to po takiej ilości kłótni mógłbyś wiedzieć, że to koniec! A że dopiero po tygodniu postanowiłeś zorientować się, gdzie jestem i co robię to też sporo mówi o tobie. Chyba wcale nie obchodziłam cię w tym związku, co?
O mój Boże, to już się zaczyna robić nudne. To trzeba mieć tupet, by po kłótni jechać do swojej mamusi i poprosić, by ugotowała coś dobrego, bo znów się pokłócił z dziewczyną.
Wzdycham i lekko zsuwam się z kanapy. Poprawiam swoje rękawiczki oraz moje czarne włosy, aż wstaję z mebla i ruszam ku hałasowi.
— Nie jesteśmy już razem! Ile razy mam ci to powtarzać? Jestem wolną osobą i mogę się pieprzyć z kim tylko zapragnę i nic ci do tego!
— Tak wyjecie, że aż uszy bolą — wtrącam się bezpardonowo, obejmując cię w talii i przyciągając do mojego prawego boku.
— A ty to kto? — pyta chłopak, lustrując wzrokiem moje rękawiczki i piersi.
— To moja... — zaczęłaś niepewnie, ale postanawiam ułatwić ci to podchwytliwe zadanie.
— Nowa i najseksowniejsza partnerka jaką tylko miałaś w życiu — obdarzam go chłodnym spojrzeniem, by spokorniał.
— Aaa... — przesuwa wzrok na moje lateksowe spodnie i wysokie obcasy, końcowo przełykając ślinę. — Masz bardzo... Wyjątkowy gust...
— Mam — uśmiechnęłaś się chytrze. — I nie bądź o nią zazdrosny, chociaż wiem, że ci się podoba.
— Mhmm... — wzdycha, znów spoglądając na mnie. Gdy zorientował się, że się na niego patrzę, przeniósł uwagę na ciebie.
— Dobra! Pora kończyć to spotkanie, bo głodna jestem — mówię na głos, po czym szeptem zwracam się do ciebie. — Szczególnie ciebie, maleńka.
Chichoczesz słodko, a ja nie mogę się powstrzymać, by nie pocałować twoich różowych ust na widoku tego dupka, stojącego jak słup soli przed nami. Lewą ręką mocno chwytam za twoją brodę, przyciągając cię bliżej. Najpierw nasze wargi muskają się delikatnie, po czym mój język niemal je miażdży, robiąc sobie dostęp do twojego wnętrza. Wciągasz gwałtownie powietrze, oddając mi się we władanie. Całuję cię namiętnie, głęboko i cholernie zachłannie, by temu draniowi stanął penis w spodniach na widok tak seksownej sytuacji. Prawą ręką przyciągam cię przodem do siebie, łapiąc i ściskając cię za pośladek.
— Zrozumiałem! Stop! Jakie to obrzydliwe...! Kurwa! — krzyczy chłopak, odwracając się w stronę drzwi.
Natychmiastowo przerywam pieszczotę, patrząc na jego skudłacone włosy.
— Stań przodem, gdy do ciebie mówię.
Rozkazałam mu, a on w odruchu, spełnił polecenie.
— Ta dziewczyna nie jest już twoja. Zapamiętaj sobie ten moment jako definitywny koniec waszego związku — patrzę mu prosto w oczy, dostrzegając w nich nutkę lęku.
Chłopak kiwa głową, odrzuca klucze na komodę przy drzwiach, aż wreszcie wychodzi i trzaska drzwiami. Widzę, że chcesz coś powiedzieć, ale zatykam ci usta dłonią.
— Nie jesteś już jego dziewczyną, bo jesteś tylko moją małą dziewczynką — szepczę tuż przy twoim uchu, muskając zębami jego płatek.
Mruczysz z rozkoszy, a mój język odnajduje wrażliwe miejsce za twoim uchem. Liżę je, a ty dostarczasz mi masy cudownych jęków. Po paru chwilach nie wytrzymuję: chwytam cię pod udami, podnoszę i sadzam na pustym blacie. Za tobą zaczyna się okno, więc sąsiedzi z innych bloków o podobnej wysokości będą mieli niezłe widoki.
— Może spieprzył nam moment na kanapie, ale za to ja mam ochotę pieprzyć cię na tym blacie w kuchni, maleńka — szepczę przy twoich ustach.
Potem całuję cię tak samo jak wcześniej i kończę to, co zaczęłyśmy przed wtargnięciem twojego byłego do mieszkania.
Uśmiecham się, otwierając oczy i słysząc ostatnie dźwięki już trzeci raz płynącej piosenki. Wiem, że gdyby wydarzyła się taka sytuacja, nie obyłoby się bez tej melodii w tle.
KAMU SEDANG MEMBACA
In Dreams I'm The One Who Dominates
Fiksi UmumTa książka jest specjalnie dla Was, moje drogie. Od Madame Thorne dla Was i o Was, niegrzeczne dziewczynki. Wiadomo od dawna, że muzyka pobudza przeróżne emocje: od spokoju i relaksu, po pozytywną energię, kończąc na złości i niekiedy panice. Cóż...
