I.

32 3 4
                                        

Han szukał po omacku niedawno zakupionego e-papierosa.

W jego mieszkaniu było ciemno, ponieważ dochodziła dwudziesta pierwsza a na dworze szalała zima. Chłopak wyjątkowo oszczędzał na prądzie, więc próbował znaleźć przedmiot bez udziału światła jak zt resztą zwykle to robił.

- Cholera - poddał się brunet i z klikiem pstryczka rozbłysła lampa.

Han nawet teraz nie był w stanie odnaleźć papierosa, którego prawdopodobnie zgubił gdzieś w mieście.

Mimo późnej godziny postanowił wyjść z domu i iść do najbliższej żabki.

Ulica była cicha.

Bardzo.

Niektóre latarnie błyskały nierówno.

Mieszkał w małej dzielnicy na obrzeżach miasta, bo tylko tu było stać go na wynajem.

Jego twarz owiał wiatr, Han pomyślał sobie, że to nawet miłe.

Nic bardziej mylnego.

Chłopak był w krótkich spodenkach a gdy podmuch przybrał na sile musiał iść szybciej.

W końcu dotarł do celu i wszedł do małego sklepu. Lada znajdowała się praktycznie przed wejściem, a przejście było wąskie. Żabka posiadała mało asortymentu, ale jemu to nie przeszkadzało.

W jego oczy rzucił się energetyk na bocznym regale. Chwycił go przy okazji i skierował się do kasy.

Długo czekał aż ktoś podejdzie. Przez głowę przeszła mu nawet myśl czy nie ukraść energetyka i e-papierosa.

Wreszcie z zaplecza wyszedł młody chłopak. Około dwudziestki piątki w fartuchu firmowym, w kolczykach i z niebieskimi oczami.

Oczami, w których Han niemal się topił.

Jego policzki zarumieniły się od samego spojrzenia.

Przez chwilę Han zapomniał po co przyszedł.

- Co podać - do rzeczywistości przywiódł go męski głos, w którym mógłby przysiąc, że słyszał nutę flirtu. - proszę pana? - te słowa sprawiły, że policzki Hana były zupełnie czerwone.

po chwili chłopak otrząsnął się jednak i wrócił do swojego sarkastycznego i nonszalanckiego stylu bycia.

Brunet, który właściwie miał na imię Minho spojrzał na niego jeszcze raz. Miał wrażenie, że niemal rozbiera go wzrokiem.

- oxve jabłkową. - odpowiedział pewnie dumny z siebie, że nie dał kolejny raz zbić się z tropu chłopakowi.

Dłonie ze smukłumi palcami Minho ściągały papieros z półki i skanowały monstera wybranego przez Hana.

- za wszytsko wychodzi dziewięćdziedsiąt trzy dziewięćdziesiąt dziewięć - orzekł kasjer.

Damn - pomyślał Han. Nie miał przy sobie tyle pieniędzy.

Minho z jednej strony wyglądał jakby czekał na zapłate a z drugiej nie chciał wypuścić bruneta ze sklepu.

- Przepraszam - zebrał się na odwagę Han mimo płonących policzków - nie stać mnie. Przyjdę jutro.

Niezadowoleniw kasjera szybko przerodziło się w złowieszczy uśmiech. Na jego twarzy zawitała uwodzicielska mina.

- Mam pewien pomysł - szepnął Minho, któtego twarz nagle znalazła się przy uchu Jisunga.

- Sprzedam ci to wszytsko za pół ceny - szeptał dalej chłopak. - ale liczę na małą zapłatę w inny sposób...

Han spojrzał na kasjera

Minho spojrzał na klienta

Brunet powoli zbliżył się do drugiego.

Położył jedną dłoń na jego ramieniu a z drugą nie zdążył nic zrobić ponieważ chłopak naprzeciwko przyciągnął go do siebie i objął w talii.

Byli bardzo blisko

Ich usta również były blisko

Oparli o siebie swoje czoła praktycznie w tym samym momencie.

Nosy również były coraz bliżej

Usta również.

Han postanowił poprowadzić i delikatnie pocałował Minho. Drugi szybko odwzajemnił pocałunek i zaczął wpychać język w gardło Jisunga.

Brunetowi spodobało się to a więc przyciągnął do siebie chłopaka co poskutkowało tym, że miał on kolano na ladzie.

Ich dłonie zaciskały się na ich barkach i taliach.

Wtedy drzwi sklepu uchyliły się a w nich stał drobny blondyn.

Chłopacy natychmiast odsunęli się od siebie.

Byli cali czerwoni.

- Zaraz zamykamy, proszę wyjść - rzekł zirytowany Minho.

- A-ale do zamknięcia jeszcze godzina... - odpowiedział blondyn

Minho tylko zmierzył go piorunującym wzrokiem a chłopak w drzwiach od razu zamknął je i tyle go widzieli.

Nasza kochana dwójka spokojnie zbliżyła się do siebie kolejny raz i ich języki znowu rozpoczęły walkę.

Pocałunek był długi i przyjemny. Minho praktycznie leżał na ladzie.

Po chwili kasjer wsunął rękę pod koszulkę bruneta. Wyczuł pod palcami jego mięśnie.

Próbował ściągnąć z Jisunga ubranie ale ten odsunął się powoli.

- Hej, nikt nas nie przyłapie. Zmaknę drzwi. - automatycznie powiedział Kasjer

- Innych razem skarbie - rzucił tylko Han i zgarnął zrzucone podczas pieszczot na ziemię jego zakupy.

- Mam nadzieję, że jutro cię zastanę! - prawie krzyknął brunet odchodząc bez płacenia i zostawaiając drugiego chłopaka bez niczego.

Aczkolwiek jutro miało wydarzyć się coś więcej.

---

680 słów, novtaki krótki rozdział

---

idk nie robie opisu jutra raczej bo mimo że czytałam jakies one shoty 18+ (masz sie czym kurde chwalic shyemi ) to troche to by bylo dziwne idk zalezy jak bedziecie chcieli <33

ahhh co ja robie w tym internecie

XDDD

Has llegado al final de las partes publicadas.

⏰ Última actualización: Jul 17 ⏰

¡Añade esta historia a tu biblioteca para recibir notificaciones sobre nuevas partes!

minsung one shots // take me to your houseHistorias para obsesionarse. Descúbrelo ahora