Han szukał po omacku niedawno zakupionego e-papierosa.
W jego mieszkaniu było ciemno, ponieważ dochodziła dwudziesta pierwsza a na dworze szalała zima. Chłopak wyjątkowo oszczędzał na prądzie, więc próbował znaleźć przedmiot bez udziału światła jak zt resztą zwykle to robił.
- Cholera - poddał się brunet i z klikiem pstryczka rozbłysła lampa.
Han nawet teraz nie był w stanie odnaleźć papierosa, którego prawdopodobnie zgubił gdzieś w mieście.
Mimo późnej godziny postanowił wyjść z domu i iść do najbliższej żabki.
Ulica była cicha.
Bardzo.
Niektóre latarnie błyskały nierówno.
Mieszkał w małej dzielnicy na obrzeżach miasta, bo tylko tu było stać go na wynajem.
Jego twarz owiał wiatr, Han pomyślał sobie, że to nawet miłe.
Nic bardziej mylnego.
Chłopak był w krótkich spodenkach a gdy podmuch przybrał na sile musiał iść szybciej.
W końcu dotarł do celu i wszedł do małego sklepu. Lada znajdowała się praktycznie przed wejściem, a przejście było wąskie. Żabka posiadała mało asortymentu, ale jemu to nie przeszkadzało.
W jego oczy rzucił się energetyk na bocznym regale. Chwycił go przy okazji i skierował się do kasy.
Długo czekał aż ktoś podejdzie. Przez głowę przeszła mu nawet myśl czy nie ukraść energetyka i e-papierosa.
Wreszcie z zaplecza wyszedł młody chłopak. Około dwudziestki piątki w fartuchu firmowym, w kolczykach i z niebieskimi oczami.
Oczami, w których Han niemal się topił.
Jego policzki zarumieniły się od samego spojrzenia.
Przez chwilę Han zapomniał po co przyszedł.
- Co podać - do rzeczywistości przywiódł go męski głos, w którym mógłby przysiąc, że słyszał nutę flirtu. - proszę pana? - te słowa sprawiły, że policzki Hana były zupełnie czerwone.
po chwili chłopak otrząsnął się jednak i wrócił do swojego sarkastycznego i nonszalanckiego stylu bycia.
Brunet, który właściwie miał na imię Minho spojrzał na niego jeszcze raz. Miał wrażenie, że niemal rozbiera go wzrokiem.
- oxve jabłkową. - odpowiedział pewnie dumny z siebie, że nie dał kolejny raz zbić się z tropu chłopakowi.
Dłonie ze smukłumi palcami Minho ściągały papieros z półki i skanowały monstera wybranego przez Hana.
- za wszytsko wychodzi dziewięćdziedsiąt trzy dziewięćdziesiąt dziewięć - orzekł kasjer.
Damn - pomyślał Han. Nie miał przy sobie tyle pieniędzy.
Minho z jednej strony wyglądał jakby czekał na zapłate a z drugiej nie chciał wypuścić bruneta ze sklepu.
- Przepraszam - zebrał się na odwagę Han mimo płonących policzków - nie stać mnie. Przyjdę jutro.
Niezadowoleniw kasjera szybko przerodziło się w złowieszczy uśmiech. Na jego twarzy zawitała uwodzicielska mina.
- Mam pewien pomysł - szepnął Minho, któtego twarz nagle znalazła się przy uchu Jisunga.
- Sprzedam ci to wszytsko za pół ceny - szeptał dalej chłopak. - ale liczę na małą zapłatę w inny sposób...
Han spojrzał na kasjera
Minho spojrzał na klienta
Brunet powoli zbliżył się do drugiego.
Położył jedną dłoń na jego ramieniu a z drugą nie zdążył nic zrobić ponieważ chłopak naprzeciwko przyciągnął go do siebie i objął w talii.
Byli bardzo blisko
Ich usta również były blisko
Oparli o siebie swoje czoła praktycznie w tym samym momencie.
Nosy również były coraz bliżej
Usta również.
Han postanowił poprowadzić i delikatnie pocałował Minho. Drugi szybko odwzajemnił pocałunek i zaczął wpychać język w gardło Jisunga.
Brunetowi spodobało się to a więc przyciągnął do siebie chłopaka co poskutkowało tym, że miał on kolano na ladzie.
Ich dłonie zaciskały się na ich barkach i taliach.
Wtedy drzwi sklepu uchyliły się a w nich stał drobny blondyn.
Chłopacy natychmiast odsunęli się od siebie.
Byli cali czerwoni.
- Zaraz zamykamy, proszę wyjść - rzekł zirytowany Minho.
- A-ale do zamknięcia jeszcze godzina... - odpowiedział blondyn
Minho tylko zmierzył go piorunującym wzrokiem a chłopak w drzwiach od razu zamknął je i tyle go widzieli.
Nasza kochana dwójka spokojnie zbliżyła się do siebie kolejny raz i ich języki znowu rozpoczęły walkę.
Pocałunek był długi i przyjemny. Minho praktycznie leżał na ladzie.
Po chwili kasjer wsunął rękę pod koszulkę bruneta. Wyczuł pod palcami jego mięśnie.
Próbował ściągnąć z Jisunga ubranie ale ten odsunął się powoli.
- Hej, nikt nas nie przyłapie. Zmaknę drzwi. - automatycznie powiedział Kasjer
- Innych razem skarbie - rzucił tylko Han i zgarnął zrzucone podczas pieszczot na ziemię jego zakupy.
- Mam nadzieję, że jutro cię zastanę! - prawie krzyknął brunet odchodząc bez płacenia i zostawaiając drugiego chłopaka bez niczego.
Aczkolwiek jutro miało wydarzyć się coś więcej.
---
680 słów, novtaki krótki rozdział
---
idk nie robie opisu jutra raczej bo mimo że czytałam jakies one shoty 18+ (masz sie czym kurde chwalic shyemi ) to troche to by bylo dziwne idk zalezy jak bedziecie chcieli <33
ahhh co ja robie w tym internecie
XDDD
