Rozdział 1

9 1 1
                                        

Deszcz w Londynie miał tę specyficzną właściwość, że nie tyle padał, ile wisiał w powietrzu w postaci gęstej, chłodnej zawiesiny. Emma stała przy panoramicznym oknie na trzydziestym piętrze biurowca w Canary Wharf, zaciskając dłonie wokół ceramicznego kubka z kawą. Nie była typem osoby, która lubi pić przelew z rana, ale kolejka do ekspresu ciśnieniowego była na tyle długa, że zdecydowanie wybrała opcję awaryjną w postaci niezbyt dobrej i mocnej czarnej kawy.

W odbiciu szyby widziała swoją sylwetkę – idealnie skrojona, ciemnogranatowa marynarka, spięte wysoko włosy i ta charakterystyczna, pionowa zmarszczka między brwiami, która pojawiała się zawsze, gdy goniły ją terminy. Ostatnio miała bardzo intensywny czas i marzyła już o chwili wytchnienia i może jakimś dłuższym urlopie w ciepłym kraju. Na pewno, gdzieś gdzie nie pada praktycznie każdego dnia.

Upiła łyk kawy i krzywiąc się lekko zaczęła kierować się do sali konferencyjnej zlokalizowanej na trzydziestym siódmym piętrze siedziby Arcadia Interactive – jednej z największych firm produkujących gry na konsole.

Jako główna menedżerka ds. dewelopmentu, rozwoju i promocji Emma odpowiadała za to, by wizje programistów stawały się rzeczywistością, na którą gracze z całego świata wydadzą ostatnie oszczędności. Jej codzienność to nie była zabawa. To były arkusze Excela, budżety liczone w milionach, analizy mikrotransakcji i nieustanne użeranie się z designerami, którzy potrafili przez trzy tygodnie kłócić się o odcień trawy w nowej grze.

– Emma? Zarząd już czeka. Wszyscy już są – z windy dobiegł głos Kate.

Kate była jej prawą ręką w dziale promocji i jedyną osobą w tej korporacyjnej machinie, którą Emma mogła bez wahania nazwać przyjaciółką. Obie zaczynały tu jako stażystki, ale to Emma, dzięki swojej bezwzględnej pracowitości wspięła się na sam szczyt menedżerskiej drabiny. Pewnie musiała przy okazji zrezygnować w większości z jakiegokolwiek życia prywatnego, ale wracanie do pustego mieszkania nie był zbyt kuszącą perspektywą.

– Idę – westchnęła Emma. – Przeżyliśmy premierę tamtej strzelanki z bugami, przeżyjemy i to.

Sala konferencyjna „Skyline" wyglądała dokładnie tak, jak można się było spodziewać po firmie produkującej gry na konsole najnowszej generacji. Minimalistyczne meble, gigantyczne ekrany OLED na ścianach i długa rzesza dyrektorów w garniturach, którzy rzadko sami trzymali w rękach pad, ale doskonale wiedzieli, jak monetyzować ludzkie pasje.

Na ogromnym ekranie wyświetlał się wykres sprzedaży ostatnich tytułów.

- Przeanalizowaliśmy raporty kwartalne. Rynek gier akcji jest przesycony. Gracze szukają czegoś nowego, a my potrzebujemy nowej, potężnej franczyzy sportowej - odezwał się Artur, jeden z dyrektorów. - Pamiętacie, co stało się kilkanaście lat temu, gdy świat oszalał na punkcie FIFA? Ludzie zostawiali w tej grze całe swoje pensje.

Emma skinęła głową, natychmiast przełączając się w tryb analityczny.

- Ale piłka nożna to praktycznie religia. Trudno o drugi taki sport - odezwała się jedna z dyrektorek, której imienia Emma nawet nie pamiętała. Miała wrażenie że wszyscy ważniacy u góry wyglądają praktycznie tak samo.

- I tu się mylisz – Arthur uśmiechnął się, a na ekranie za nim pojawiły się wykresy, statystyki oglądalności oraz logotypy platform streamingowych.

- Spójrz na dane z ostatnich dwóch lat. Tenis ziemny przeżywa gigantyczny renesans. Oglądalność turniejów rośnie. Media społecznościowe oszalały na punkcie tenisa. Nowe pokolenie zawodników przyciąga miliony widzów. Roland Garros, Wimbledon, Australian Open, US Open... zainteresowanie jest najwyższe od lat. Ludzie na nowo pokochali rywalizację jeden na jeden.

Punkt przełamania (Seria: Wielki Szlem) Stories to obsess over. Discover now