Kampus wrzał od pierwszego dnia semestru. Dla jednych było to ekscytujące. Dla innych był to po prostu jeden z tych dni, które trzeba jakoś przetrwać.
Han Seo-hyun wyszedł z budynku szkoły od razu po skończeniu ostatnich zajęć. Ścisnął swoją torbę na ramieniu i zaczął przepychać się przez tłumy ludzi na kampusie, próbując jak najszybciej dotrzeć do swojego akademika.
Przechodząc niedaleko muru oddzielającego budynki poczuł zapach papierosów. Zmarszczył brwi. Zwolnił i zaczął się rozglądać, bo palenie na terenie kampusu dla uczniów było zabronione.
Wtedy dostrzegł chłopaka opierającego się o mur z papierosem między palcami. Był to wysoki brunet o jasnej karnacji i niebieskich oczach. Ubrany cały na czarno, za to w uchu mieniły mu się srebrne kolczyki. Poczuł na sobie czyiś wzrok, więc zwrócił się w stronę Seo-hyuna.
- Kurde, przyłapał mnie. - pomyślał Seo-hyun rumieniąc się, po czym szybko spojrzał w drugą stronę.
- Seo-hyun! - ktoś krzyknął.
Seo-hyun znów się odwrócił i zauważył swoją przyjaciółkę Na-ri.
- Ugh! Nie rób mi tak więcej! - powiedziała zdenerwowana Na-ri, próbując złapać oddech. - Gdzie ci się tak spieszy? - dodała po chwili.
- Sorki. - zaśmiał się Seo-hyun. - Chciałem po prostu szybko ominąć tłum, zanim zrobi się jeszcze większy.
- No okej, ale to nie znaczy, że możesz sobie mnie tak zostawiać w tyle! - Na-ri skrzyżowała ręce i zaczęła udawać obrażoną. Spojrzała pod mur. Zauważyła tego samego bruneta, którego wypatrzył Seo-hyun.
Ukradkiem wróciła wzrokiem do Seo-hyuna i zauważyła, że też spogląda na tego samego chłopaka co ona. Zmarszczyła brwi.
- Wiesz kto to? - zapytała.
- Nie. Nigdy wcześniej go nie widziałem. - podrapał się po głowie Seo-hyun. - Chyba odważny, skoro pali na kampusie! - parsknął.
- Nie śmiej się, to Yoo Si-heon. - szepnęła mu na ucho Na-ri. - Podobno znów wdał się w jakąś bójkę z innym drugoroczniakiem.
- Co ty gadasz! Serio? - Seo-hyun nie dowierzał. - Wyleci z uczelni?
- Możliwe. - odpowiedziała Na-ri. - Chodźmy już. - dodała po chwili i ruszyła przed siebie.
Seo-hyun przytaknął, po czym ostatni raz spojrzał na Si-heona. Wymienili się spojrzeniami i szybko uciekł w stronę Na-ri.
Następnego dnia po zajęciach Seo-hyun poszedł do biblioteki, by trochę odpocząć od innych. Była pusta. Usiadł przy małym stoliku pod ścianą i zaczął sobie coś szkicować w zeszycie. Po chwili zasnął.
Przebudził się, jak usłyszał otwierające się drzwi. Zignorował to, bo wiedział, że to pewnie ktoś obcy przyszedł wypożyczyć książkę lub się pouczyć.
Poczuł po swojej prawej stronie czyjąś obecność. Otworzył jedno oko. Ktoś kładł mu przy notesie jego własny długopis. Szybko otworzył oboje oczu i spojrzał w górę. Nie był to nikt inny, jak sam Yoo Si-heon.
- Upadł ci długopis. - powiedział bez żadnych emocji. - Podniosłem, żebyś nie zgubił.
- Oh, dzięki. - odpowiedział mu Seo-hyun.
Si-heon spojrzał na szkicownik Seo-hyuna i rozszerzył oczy ze zdziwienia. Seo-hyun też spojrzał, bo nie wiedział o co chodzi. Wtedy zobaczył mini portret Si-heona, który narysował od razu przed zaśnięciem.
- To nie tak! Ja tylko... - krzyknął, rumieniąc się, po czym szybko zakrył rysunek dłońmi.
Si-heon odsunął jego ręce jednym ruchem i wziął szkicownik do rąk. Raz patrzał na rysunek, a raz na Seo-hyuna.
- Ładnie rysujesz. - powiedział z powagą i oddał mu szkicownik.
Seo-hyun chwilę patrzał na niego z niedowierzaniem.
Si-heon odszedł od stołu i zaczął kierować się w stronę drzwi.
- Yoo Si-heon? - powiedział Seo-hyun, patrząc w stronę drzwi.
Si-heon wzdrygnął się i zatrzymał.
- Hm? - odwrócił głowę w stronę Seo-hyuna.
- Dlaczego mi pomogłeś?
- Bo ja sam nienawidzę gubić moich ulubionych długopisów. - mówiąc to, wyciągnął z kieszeni srebrny długopis. Po chwili wyszedł z biblioteki bez żadnych słów pożegnania.
YOU ARE READING
You keep appearing
RomanceYoo Si-heon jest dokładnie takim człowiekiem, od którego Han Seo-hyun powinien trzymać się z daleka. Chłodny, zamknięty w sobie i owiany złą reputacją, wydaje się kompletnie niezainteresowany innymi ludźmi. Problem w tym, że zaczyna pojawiać się wsz...
