- Naprawdę nie ma możliwości zmiany pokoju? - zapytałem po raz trzeci, opierając dłonie o blat recepcji.
Kobieta siedząca po drugiej stronie biurka posłała mi wyćwiczony, uprzejmy uśmiech.
- Przykro mi, ale nie. Wszystkie miejsca w akademikach są już zajęte - Zacisnąłem szczękę.
- Musi istnieć jakieś rozwiązanie.
- Nawet gdyby zwolnił się jakiś pokój, moglibyśmy zaoferować panu wyłącznie standardowy akademik. Straciłby pan miejsce w apartamencie o podwyższonym standardzie.
Świetnie. Naprawdę świetnie. Spośród tysięcy studentów na kampusie musiałem trafić akurat na nią.
Ciara Donovan.
Siostra chłopaka, którego kiedyś nazywałem bratem, mimo, że nigdy nie łączyła nas krew.
Zirytowany odszedłem i skierowałem się do mojego apartamentu. Po otwarciu drzwi, rzuciłem się z rezygnacją na kanapę, która już niedługo miała przestać być tylko moja.
Resztę wieczoru dręczyła mnie niezliczona ilość pytań dotycząca dziewczyny. W końcu nie widziałem jej ponad dwa lata. Wiele mogło się zmienić. By uwolnić się od myśli o mojej przyszłej współlokatorce postanowiłem obejrzeć mecz hokeja. Jest to jedyny sposób, by się zrelaksować. Jeszcze bardziej ucieszyłem się, gdy zobaczyłem, że gra dzisiaj moja ulubiona drużyna - Toronto Maple Leafs. To ona obudziła we mnie miłość do tego sportu. Od momentu, gdy skończyłem sześć lat, nic nie liczyło się dla mnie bardziej niż lód, kij i krążek. Akurat zdążyłem na drugą tercję. Toronto prowadziło jedną bramką, a ja po raz pierwszy od wyjścia z recepcji poczułem, jak napięcie powoli opuszcza moje ciało. Hokej miał na mnie taki wpływ. Nieważne, jak bardzo byłem wkurzony, wystarczyło kilka minut meczu, żebym zapomniał o wszystkim dookoła. Przynajmniej zazwyczaj. Tym razem było inaczej. Moje myśli co chwilę wracały do jednego nazwiska.
Donovan.
Nie pamiętałem już, kiedy ostatni raz widziałem Ciarę. Pewnie podczas jednego z meczów jej brata. Była wtedy jeszcze nastolatką, która ciągle kręciła się gdzieś w pobliżu lodowiska. Pamiętałem za to jej spojrzenie. Pełne podziwu, gdy obserwowała starszego brata. I pełne nieufności, kiedy patrzyła na mnie. Nawet wtedy za mną nie przepadała. Cichy dźwięk powiadomienia wyrwał mnie z zamyślenia. Sięgnąłem po telefon leżący na stoliku. Jedna nowa wiadomość. Od Masona.
Mason: Powiedz mi, że to jakiś żart.
Zmarszczyłem brwi.
Ja: O czym ty pierdolisz?
Odpowiedź pojawiła się niemal natychmiast.
Mason: Nowa współlokatorka. Siostra Donovana.
Przekląłem pod nosem. Najwyraźniej wieści rozchodziły się po kampusie szybciej niż plotki w szatni.
Ja: No co z nią?
Mason: Nic
Ja: To po co piszesz?
Mason: Żebyś trzymał kutasa w spodniach.
Parsknąłem śmiechem.
Ja: Serio?
Mason: Śmiertelnie poważnie.
Ja: Nie jest w moim typie.
Mason: Tak, kurwa. A ja to Myszka Minnie.
Zanurkowałem wzrokiem w ekran, ale zanim zdążyłem odpisać mu coś złośliwego. Zablokowałem telefon. W tym samym momencie w zamku wejściowym przekręcił się klucz. Moje ciało momentalnie spięło się w czujnym odruchu. Ciężkie, dębowe drzwi apartamentu uchyliły się z głośnym skrzypnięciem. Najpierw do środka wjechała wielka, różowa walizka, a zaraz za nią weszła ona. Była piekielnie atrakcyjna. Długie, jasno brązowe włosy sięgały jej do pasa. O wiele bardziej, niż miałem zamiar kiedykolwiek przyznać przed Masonem. Krótki top podkreślał jej wąską talię i wysportowaną sylwetkę. Jako sportowiec od razu zauważyłem, że musiała spędzać na treningach długie godziny, choć nie miałem pojęcia, co właściwie ćwiczy. Każdy jej ruch miał w sobie jakąś dziwną, magnetyczną grację. Miała gładką cerę, pełne wargi i te bystre, zielone, hipnotyzujące oczy. Rzadko kiedy jakaś dziewczyna robiła na mnie wrażenie w ułamku sekundy, ale z nią poszło ekspresowo. I to mnie momentalnie zirytowało. Podniosła wzrok i napotkała moje spojrzenie. Jej duże oczy zwęziły się w ułamku sekundy. Słodycz wyparowała, ustępując miejsca czystej wściekłości.
YOU ARE READING
Między lodem a rytmem
RomanceNiektóre historie miłosne zaczynają się od pierwszego spojrzenia. Ich zaczęła się od wzajemnej niechęci. Ciara Donovan nie ufa Hunterowi Hayesowi. Nigdy nie ufała. Przez lata słyszała tylko jedną wersję historii - tę, w której to on zniszczył przyja...
