Never click suspicious links
Reminder: Wattpad will never ask for passwords, payment information, or other sensitive account security details.

Nie jestem ciemnością.

874 20 1
                                        

Drogi pamiętniczku.
Jest noc. Już dawno po północy, ale nie patrzę na zegarek, bo nie ma to znaczenia. Wszyscy śpią. Dom wydaje te swoje nocne dźwięki, których nie słychać w dzień. Coś trzasnęło w kaloryferze, gdzieś skrzypnęła podłoga. Lubię to. Dzięki temu wiem, że nie jestem sama, nawet jeśli w pokoju jestem tylko ja i zeszyt.

Siedzę na łóżku w tej samej pozycji od dobrych kilkunastu minut. Lampka świeci słabo, ale wystarczy, żebym widziała litery. Lubię takie światło. Za jasne mnie męczy. W półmroku wszystko wygląda prawdziwiej, mniej wyostrzone, bardziej miękkie. Jakby świat dawał trochę przestrzeni na myślenie.

Pisanie zawsze przychodzi mi łatwiej nocą. W dzień mam wrażenie, że muszę reagować na wszystko naraz. Ludzie, dźwięki, rozmowy, spojrzenia. Lubię to, ale to męczy. Nocą mogę to wszystko poukładać. Przypomnieć sobie, co było moje, a co tylko przeleciało obok.

Lubię ludzi. To coś, czego raczej nikt by się po mnie nie spodziewał. W szkole pewnie myślą, że jestem zdystansowana albo że nie obchodzi mnie nikt poza mną samą. A to nieprawda. Po prostu nie lubię powierzchowności. Nie lubię gadania tylko po to, żeby zapełnić ciszę. Ale jeśli rozmowa jest prawdziwa, nawet jeśli dotyczy kompletnych bzdur, potrafię słuchać godzinami.

Lubię obserwować ludzi, kiedy jeszcze nie wiedzą, że są obserwowani. Jak zmienia im się twarz, kiedy ktoś ich rozbawi. Jak spuszczają wzrok, kiedy coś ich dotknie. Jak próbują być tacy, jacy według nich powinni być. W tych momentach widać najwięcej. I to mnie zawsze ciekawiło.

Szkoła jest pełna takich chwil. Korytarze są głośne, zatłoczone, wszyscy się gdzieś spieszą, a jednocześnie nigdzie konkretnie. Idę przez to wszystko spokojnie. Nie muszę się przepychać. Nie muszę podnosić głosu. Mam swoje tempo i nikt mi go nie zabiera. Nikt się mnie nie czepia. To nie jest kwestia strachu, raczej wyczucia. Ludzie czują, kiedy ktoś nie jest dobrym celem.

Wiem, że dobrze wyglądam. To nie jest coś, o czym myślę codziennie, ale to fakt, który istnieje. Widzę to w spojrzeniach, w tym, że ludzie zapamiętują mnie szybciej niż innych. Ciemne włosy, mocniejszy makijaż, ubrania, które wybieram pod siebie, a nie pod to, co aktualnie jest modne. Lubię wyglądać tak, jak się czuję. A czuję się najlepiej w klimacie lat dwutysięcznych.

Lata 2000 to dla mnie coś więcej niż muzyka czy styl. To stan. Muzyka z tamtych lat ma w sobie emocje, których dziś często mi brakuje. Jest trochę brudna, trochę przesadzona, ale szczera. Słucham jej głośno, czasem za głośno, ale właśnie wtedy czuję, że naprawdę żyję. Płyty CD, które czasem przeskakują, słuchawki, które plączą się w kieszeni, te wszystkie drobiazgi sprawiają, że świat wydaje się mniej wygładzony.

Lubię mrok, ale nie dlatego, że odrzucam świat. Wręcz przeciwnie. Lubię mrok, bo pozwala zobaczyć więcej. W mroku nie trzeba udawać, że wszystko jest w porządku. Można być zmęczonym, cichym, intensywnym. Lubię nocne rozmowy, przygaszone światło, długie spojrzenia, które mówią więcej niż słowa. Lubię to napięcie, które czasem noszę w sobie. Ono mnie nie niszczy. Ono mnie napędza.

Isabelle jest w tym wszystkim jak coś zupełnie innego, ale idealnie pasującego.

Jest delikatna. Jasne blond włosy, które zawsze wyglądają miękko, nawet kiedy ma gorszy dzień. Porusza się spokojnie, mówi łagodnie, często się uśmiecha. Ludzie ją lubią niemal od razu. Przy niej wszystko wydaje się prostsze, lżejsze. Jest moim całkowitym przeciwieństwem, a jednak nie potrafię sobie wyobrazić szkoły bez niej.

Siedzimy razem na przerwach. Czasem gadamy bez przerwy, czasem milczymy. Isabelle nie boi się ciszy. Nie próbuje jej wypełniać na siłę. Czasem dzielimy się słuchawkami. Ona słucha mojej muzyki i kręci głową, że jest za ciężka, a ja słucham jej opowieści i łapię się na tym, że naprawdę mnie obchodzą. Przy niej nie muszę być twarda cały czas. Mogę być po prostu sobą.

Mój brat tego nie rozumie. On widzi tylko mrok i zagrożenie. Mówi, że za bardzo się w to wkręcam, że świat jest inny, niż mi się wydaje. Wchodzi do mojego pokoju bez pukania, komentuje, próbuje mnie ustawić. Czasem czuję, że chce mnie ochronić, ale robi to w sposób, który tylko bardziej mnie dusi. Kontrola zamiast rozmowy. Ocena zamiast zrozumienia.

Nie chcę być kontrolowana. Chcę decydować sama, nawet jeśli czasem się pomylę.

Wiem, że jestem trochę szurnięta. Ale wiem też, że potrafię kochać ludzi, śmiać się z nimi, słuchać ich problemów i być obok, kiedy tego potrzebują. Mrok nie odcina mnie od świata. On sprawia, że czuję go mocniej.

Ten pamiętnik to jedyne miejsce, gdzie nie muszę niczego filtrować. Piszę wszystko tak, jak przychodzi. Bo czuję, że to dopiero początek. Coś się zbiera. Coś się powoli przesuwa. Jeszcze nie wiem, dokąd to prowadzi, ale wiem, że nie chcę się cofać.

Mam Isabelle.
Mam ludzi wokół.
Mam swoje lata 2000 i swój mrok.

I na razie to wystarczy.
Musi.

Into the devil's handsStories to obsess over. Discover now