Papierek zaskwierczał cicho, gdy zaciągała się dymem. Szary obłoczek wydostał się z jej ust chwilę później. Rozpływał się powoli w chłodnej sali przesłuchań. Przyglądała się papierosowi w rozchwianej dłoni. Przełożyła go do drugiej ręki, a popiół rozsypał się po metalowym blacie stołu. Magnetyczne opaski mocno zaciśnięte wokół nadgarstków ściągały ją z powrotem do rzeczywistości.
Wzdrygnęła się, gdy drzwi się otworzyły. Oficer zajął miejsce naprzeciwko niej. Nancy otarła kciukiem poparzone policzki z łez i trzęsącą się dłonią wetknęła papierosa w usta. Dopaliła i zgasiła w popielniczce, czując, że nie wystarczył, by stłumić ciężar emocji.
Oparła się. Skrzyżowała na piersiach ręce, powleczone połyskującymi rękawiczkami. Maść na poparzenia, którą były nasączone drażniła ją. Zawarte w niej jednak środki przeciwbólowe skutecznie odsuwały myśl o wyrzuceniu rękawiczek prosto w kosz.
- Veronica Smith przedstawiła nam już wystarczająco klarownie sytuację. Możesz przestać udawać.
- Całe szczęście - mruknęła pod nosem. - Oszczędzimy sobie czasu. Domyślam się, że jest tu z nami?
Wzrokiem wskazała lustro weneckie po swojej lewej stronie. Oficer nie zamierzał jej odpowiedzieć na to pytanie.
- Przygotowaliśmy ugodę, pani Williams.
Uniosła delikatnie pozbawione włosków brwi.
- Ugodę?
- Doktor Smith zasugerowała, że możesz nam się przydać.
- Brzask nie uczy się na błędach? - Przechyliła delikatnie głowę do ramienia, nie kryjąc rozbawienia. - Naiwne, że uznaliście zdrajcę za przydatny zasób.
- Ludzie uczą się na błędach, pani Williams. Myślę, że pani doskonale widzi swoje własne... - Przejechał dłonią przy krawędzi blatu, wybudzając holograficzną projekcję. Wybrał jeden z plików i dłonią wyciągnął cyfrowy dokument. Obrócił go w jej stronę. Z kieszonki munduru wyciągnął rysik i podał go Nancy. - Liczymy, że wyciągnęła z nich pani życiową lekcję.
Nancy nieufnie sięgnęła po rysik. Odłożyła go jednak na blat. Przejrzała dwustronicowy dokument. Z każdą linijką robiło się jej coraz bardziej słabo. Rola załamanej i straumatyzowanej wdowy nie podobała jej się - nie potrafiła wyobrazić sobie sytuacji, w której publicznie i przed kamerami miałaby płakać. Oczywiście w dalszej części ugody z Brzaskiem znalazło się zerwanie jakichkolwiek stosunków z Avengardą. Zatrzymała wzrok na znajomym numerze. Oczekiwali od niej wydania obiektu 7858. Żadne obietnice wylistowane niżej nie miały znaczenia.
- Jak wam ma to niby pomóc?
- Da nam czas.
- Na co? Nie wybijecie wszystkich obiektów na wolności.
- Oni sami do nas przyjdą - uśmiechnął się połowicznie oficer i wyjął paczkę papierosów z kieszeni. Wysunął jednego i poczęstował nim Nancy.
Wzięła go, wiedząc że nie był to dobry pomysł. Musiała jednak zachować zimną krew. Zrozumiała co miał na myśli. Eksperymentalne modyfikacje obiektów zaczną nowotworzyć, degradować. Każdy z nich w końcu będzie musiał poszukać pomocy lekarskiej.
- Przeczytała pani cały tekst ugody? - Zapytał oficer, nachylając się z zapalniczką w jej stronę. Płomień zażarzył końcówkę.
- Owszem - wypuściła dym z ust. Momentalnie zrobiło jej się niedobrze. - Po co wam jest Alexander? Potrzebujecie kolejnego nadajnika?
Gęsta ślina wezbrała w jej ustach. Odsunęła rękę od twarzy, uznając że to nadmiar nikotyny wzmagał mdłości.
- Więcej dowie się pani po podpisaniu ugody. Doskonale zdaje sobie pani sprawę, że Brzask zawsze miał, ma i będzie mieć dużo do zaoferowania lojalnym jednostkom.
CZYTASZ
Triquetra
Science FictionWraz z upadkiem charkijskiego oddziału Brzask w Reven ma miejsce seria niewyjaśnionych morderstw na pracownikach Agencji. Kolejne ciała zaginionych znajdowane są zwisające z wiaduktów, złożone na ołtarzach zamkniętych kościołów, głowy o wyłupanych o...
