Zapach kartonu i kurzu unosił się w powietrzu, mieszając się z ciepłym, wilgotnym powietrzem Florydy. Słońce wdzierało się przez żaluzje, rysując na ścianie złote paski światła. Sierra dopinała ostatni karton taśmą, po czym oparła się o biurko i westchnęła. Pokój, w którym dorastała, wyglądał teraz obco — jakby już nie należał do niej.
— Wszystko gotowe? — głos mamy zabrzmiał w drzwiach z tą samą miękkością, co zawsze, ale dziś Sierra słyszała w nim nutę niepewności.
Dziewczyna spojrzała na nią znad ramienia, z miną, w której mieszało się zmęczenie i irytacja.
— Jasne. Czuję się zajebiście, mamo. — Uniosła brew. — Kto by się nie cieszył, że wywożą go na drugi koniec świata do obcego faceta, którego ledwo znasz?
Evelyn westchnęła cicho, podchodząc bliżej.
— To nie tak, Sierra. Wiesz, że Gregorry to dobry człowiek. Chcę, żebyś miała nowe dobre życie.
Sierra prychnęła pod nosem i odwróciła wzrok, jakby ta rozmowa już dawno ją zmęczyła.
— Moje życie było tu. — Palcem wskazała na puste ściany, na których jeszcze wczoraj wisiały zdjęcia, bilety, wspomnienia. — Ale spoko. Nowe życie brzmi świetnie.
Na zewnątrz ktoś zatrąbił. Taksówka.
Evelyn uśmiechnęła się blado.
— Czas jechać.
Sierra wzięła głęboki oddech i chwyciła za walizkę. Nie obejrzała się za siebie, gdy zamykała drzwi.
~~~
Taksówka zatrzymała się z cichym szarpnięciem. Przed nimi rozciągała się długa, wysadzana cyprysami aleja prowadząca do willi, która wyglądała bardziej jak pałac niż dom. Kamienne mury lśniły w słońcu, a gdzieś w oddali słychać było cykady i szum wina przelewającego się w beczkach.
Sierra wysiadła pierwsza, otwierając bagażnik, zanim kierowca zdążył się ruszyć. Gorące powietrze uderzyło ją w twarz pachniało lawendą i winogronami.
— Więc to tutaj... — mruknęła, z nutą ironii. — Nowe, cudowne życie w toskańskim raju.
Evelyn uśmiechnęła się blado, próbując nie reagować na ton córki.
— Przynajmniej jest pięknie, prawda?
— Pewnie. Jak w folderze biura podróży — odpowiedziała Sierra, zamykając bagażnik.
Z ogromnych drzwi willi wybiegła kobieta w eleganckim fartuchu, prawdopodobnie gospodyni. Miała serdeczny uśmiech i gestem zaprosiła je do środka.
— Signora Maravella? Pan Gregorry czeka w mieście, ale kazał przygotować dla panien pokój.
Sierra spojrzała na mamę.
— Czyli nawet nie raczył tu być, kiedy przylatujemy. Super początek.
Evelyn wzięła ją za rękę, lekko ściskając.
— Daj mu szansę, dobrze? To dla nas obie coś nowego. Ma dużo na głowie związanego z naszym przyjazdem.
Sierra nie odpowiedziała.
Podniosła wzrok na monumentalne drzwi, które właśnie się przed nimi otwierały. Za nimi krył się świat, do którego wcale nie chciała należeć.
Wzięła głęboki oddech, zmusiła usta do sztucznego uśmiechu i zrobiła pierwszy krok w stronę willi, która miała stać się jej nowym domem.
https://pin.it/5xk7ZwSmz
(Link do postaci poglądowych)
YOU ARE READING
Get to know me
RomanceSierra Maravella od zawsze przyciągała spojrzenia, choć nigdy o to nie zabiegała. Jej jasne włosy lśniły niczym srebro w świetle księżyca, a zielone oczy kryły w sobie tajemnice, które tylko nieliczni mogli dostrzec. Z pozoru opanowana i zimna, w rz...
