1

1 0 0
                                        

-Cholera. Znowu zaspałam do pracy.-

Nazywasz się Y/N. Pracujesz w kawiarni, do której właśnie biegniesz. Masz XX lata. Tak oto się zaczyna twoja historia.

-Kurwa.-

Mruknęłaś pod nosem dobiegając do miejsca swojej pracy. Weszłaś tylnym wejściem i tylko pomachałaś zdyszana swojemu współpracownikowi.

-Spóźniona, huh?-

-Stul pysk James-

Warknęłaś. Oto James. Twój największy wróg i najlepszy przyjaciel.

-Pfft! Ledwo zdążyłaś!-

Zaśmiał się. Ty tylko poszłaś się przebrać bez komentarza.

Zaczełaś kolejny dzień swojej nudnej pracy.

Przyjmowałaś zamówienia.

Właściwie nic ciekawego się dzisiaj nie działo.

No może poza tym że wylałaś na siebie wrzącą kawę. To bolało. Bardzo. Ale to normalka w tej branży.

Było popołudnie.

Twój przyjaciel podszedł do ciebie i zaczął mówić głupoty. Potem nagle się zapytał:

-Hej Y/N, co sądzisz o tym całym... no wiesz. Zamieszaniu z...-

Tu James ściszył głos

-...Potworami?-

Spojrzałaś się na niego.

-No co, wyszli z podziemia i tyle.-

Potwory z podziemia wyszły już dwa miesiące temu. Ale ciebie już nic nie zdziwi w swoim życiu (bynajmniej tak ci się wydaje). Przywykłaś do zmian. Mamy przecież regularnych potworzych klientów! Idiota, pomyślałaś.

-swoją drogą, dużo osób mnie nazwało wiele razy potworem, przecież wiesz-

Powiedziałeś i się zaśmiałaś. Do kawiarni wszedł właśnie on. Na początku myślałeś, że to zwykły łysy, a to był pierdolony... Szkielet. Był niski i nosił niebieską bluzę. Twój chomik w kołowrotku w głowie zaczął biegać. Ledwo zarejestrowałaś co się dzieje, a szkielet był już przy ladzie.

-Uhh... Dzień dobry, jaka kawa jest... Dobra?-

Jego niski głos cię zaskoczył.

-Cóż, osobiście polecam latte z karmelem-

Odpowiedziałaś dosyć profesjonalnie jak na kogoś, kto się rumienił. Szkielet poprosił właśnie o to, co mu poleciłaś razy dwa na wynos i zapłacił.

-A wiesz na co gra szkielet w kościele?-
-Na czym?-
-Na organach.

O jezu, czy on właśnie opowiedział żart? To było okropne, lecz mimo tego się zaśmiałaś. Po chwili jego kawa była gotowa, dałaś mu je, za co on podziękował. Twoja ręka otarła się o jego kościste palce. Było to dziwne uczucie. Szkielet też to poczuł, lecz tylko lekko zarumienił się... Na niebiesko?

- Trzymaj się, na razie!-

Wyszedł w pośpiechu. Co za gość.

~~~~~~~~~~

Po skończonej pracy udałaś się do swojego mieszkania. Zauważyłaś na klatce schodowej kilka kartonów oraz obraz na którym widniała... Kość? Weszłaś do mieszkania, zdjęłaś buty i położyłaś się na kanapie. Zamknęłaś oczy i zaczęłaś myśleć o tym szkielecie. Coś w nim było takiego... Ciekawego.

Has llegado al final de las partes publicadas.

⏰ Última actualización: Aug 26, 2025 ⏰

¡Añade esta historia a tu Biblioteca para recibir notificaciones sobre nuevas partes!

Kolejny dzień, kolejna noc - Sans x ReaderHistorias para obsesionarse. Descúbrelo ahora