⊂⊃ GREENLIGHT/GREENWISP : platonic, żadnych shipów. ◞
⌢⌢⌢⌢⌢⌢⌢⌢
Lloyd przeżywa najgorszą chwilę w życiu, nie potrafiąc walczyć z własnym strachem, a Jay przychodzi w najlepszej chwili aby mu pomóc.
Jay potem zapomina każdej swojej rady i największej...
¡Ay! Esta imagen no sigue nuestras pautas de contenido. Para continuar la publicación, intente quitarla o subir otra.
﹏ ➜ Lloyd zawsze bał się duchów. Były przerażające i wzbudzały w nim dyskomfort i strach. Sam nie wiedział skąd zrodziła się taka paranoja, ale po wydarzeniach z Morro definitywnie już to rozumiał, rozmyślając o tym cały czas. Uczucie opętania było straszne. Wiedział, że coś w nim jest. Coś go obserwowało, a on tego nie kontrolował, trzęsąc się za każdym razem kiedy słyszał jego śmiech, oraz desperackie krzyki. Prowadził z nim walkę, udając silnego, ale za każdym razem uginał się widząc jego przerażającą twarz która śniła mu się do teraz. Lloyd miał wrażenie, że wspomina to codziennie. To uczucie kiedy pierwszy raz poczuł, że coś go opętuje, a potem jego zmarnowane ciało które nie było w stanie funkcjonować bez czegoś, co było jak zaraza. Jego ciało było potem od tego zależne, a on pamiętał wszystko, nawet jeśli wtedy patrzył z ciemnej gabloty, ciągle tylko próbując przezwyciężyć to co było w środku.
Nawet teraz, nie potrafił normalnie funkcjonować. Kiedy zobazył Morro podczas dnia umarłych, czuł strach i agonię, a jego ręce trzęsły się jakby złe wspomnienia wróciły. Dalej bał się duchów tak samo jak wcześniej, nie potrafiąc nawet normalnie do tego podejść, kiedy na każdy szelest skulał się w łóżku, zaczynając szlochać. Powinien być silnym ninja, ale po tej sytuacji definitywnie miał słabości, jakimi była na przykład jego dusza, która nienawidziła być pod czyjąś kontrolą, albo najgorsze uczucie, to kiedy by jej nie było. Czy nie byłoby wtedy jego samego, a może to wyglądało jakoś inaczej? Nie wiedział czemu, ale Lloyd na tą myśli praktycznie od razu usiadł do pionu, czując jak przez to ciągłe myślenie jego ciało samo się zgina i domaga snu. Wszyscy ninja już dawno spali, w zupełnej ciemności która go dobijała. Pamiętał jak sam w niej był, trzęsąc się i ciągle jedynie powtarzając słowa Kai'a o tym, że go ochroni, a to było jedyne co dawało mu nadzieję na lepszy początek. Za każdym razem kiedy spoglądał na mistrza ognia, miał wrażenie, że to jego starszy brat który właśnie próbuje go chronić. Czuł się w jego towarzystwie bezpiecznie, ale miał wrażenie, że nawet on nie był w stanie go ochronić przed jakimkolwiek innym duchem.
W ciemności, wstał rozglądjąc się. Użył swojej mocy aby rozświetlić wszystko wokoło, a po chwili mógł ujrzeć wiele kartonów z niewypakowanymi rzeczami, które leżały tutaj, czekając na poranek. Była noc, noc której zawsze się obawiał. Nie potrafił zasypiać bez minimalnego światła i towarzystwa, zawsze znajdując pretekst by spać wcześnie, za nim słońce w ogóle zdąży zajść. Teraz trafiła mu się jednak niefortunna chwila, kiedy trząsł się z strachu z myślą o uczuciu opętania, oraz przerażającej twarzy Morro który patrzył się na niego z tym samym uśmiechem. Miał nawet wrażenie, że widzi go w jednym z obiektów, ale były to tylko jego złudzenia, których się coraz bardziej bał, mając wrażenie, że są prawdziwe.
- Chcę Ciebie -
Przebiło mu się przez głowę na tyle głośno, że nie był w stanie już dłużej żyć w tym strachu, biegnąc do łazienki przez ciemne korytarze, zaświecając światło by poczuć się chwilę bezpieczniej. Oparł się o drzwi, czując jak drży, a jego ciało miało wrażenie, że nie ma nic wokoło. Bał się, że za chwilę zobaczy ducha który wejdzie w niego, a on znowu zostanie sam. Będzie siedzieć poza ciałem, patrząc jak jego przyjaciele cierpią walcząc o niego. Czuł jak łzy spływają mu z oczu, kiedy nie był w stanie tego wytrzymać, wydając z siebie jeden, a potem drugi oddech, z każdą chwilą coraz bardziej niestabilny, prowadząc go do uduszenia się, jeszcze w taki małym pomieszczeniu.