Krzysztof nie spodziewał się tego, że będzie zmuszony do wzięcia udziału w czymś tak żenującym. Na co dzień był poważnym pracownikiem banku, czytającym jedynie literaturę specjalistyczną, a w wolnych chwilach słuchającym podcastów kryminalnych.
Gdyby jego kuzyn nie zaproponował mu roli drużby na weselu, prawdopodobnie uniknąłby wielu irytujących rzeczy.
Na przykład uniknąłby uspokajania ciotki Marii, która nie rozumiała tego, że na „katolickim" weselu nie lecą jedynie przeboje Zenka Martyniuka i Maryli Rodowicz, ale zdarzają się też piosenki zawierające przekleństwa i niewybredne opisy kobiecych części ciała. Albo dyskutowanie z narzeczoną kuzyna o tym, czy tort ślubny powinien być bezglutenowy. A jeśli tak, to co z tymi gośćmi, którzy gluten jedzą? I czy piwo bezalkoholowe ma sens?
Krzysztof był z reguły cierpliwym, miłym człowiekiem. Rzadko się denerwował, chodził na jogę i uprawiał medytację przez dwadzieścia minut dziennie. Nie pił ani nie palił. Jednak po godzinie tych ciekawych dyskusji uznał, że czas najwyższy to zmienić.
Zaczął od najprostszej używki, czyli stojącej na stole wódki. Czterdzieści procent czystej było dla niego nowym doświadczeniem, ale za radą wuja Kazika wziął sobie jeszcze jakąś zagrychę. Obsługa „Malowniczego Dworku", położonego na obrzeżach Katowic domu weselnego, bardzo dbała o dobre samopoczucie gości. Dlatego po pierwszej butelce wódki szybko znalazła się następna, a ogórki i grzybki w occie systematycznie były donoszone przez zarumienionego kelnera. Całkiem ładnego kelnera, jak z zaskoczeniem zauważył Krzysztof.
Wszystko zaczynało mu się rozmywać, ale czuł się z tym wyjątkowo dobrze.
Na dodatek didżej puszczał coraz lepsze piosenki – i to głównie po angielsku, aby ciotka Maria nie straciła do końca wiary w ludzkość. Po chwili wujek Kazik wstał z sapnięciem od stołu,
a jego zarumieniona żona pociągnęła go do tańca.
– Idziemy też potańczyć?
Krzysztof dopiero po chwili zauważył siedzącą dwa krzesła dalej dziewczynę, która zadała mu pytanie. Jak jej było... Alina? Anita? Coś w ten deseń. Nie było to w zasadzie ważne, bo mężczyzna z zaskoczeniem stwierdził, że nie jest nią wcale zainteresowany.
– Eeee... No ten...
Od pytającego spojrzenia kobiety na szczęście uwolnił go pan młody, który zaproponował mu wyjście na papierosa. Tak oto Krzysztof doświadczył kolejnego nałogu.
– Lalala prefetito, aaaaa Ibiza, kasaaaa prritttta, nanana, soj Italodisko!
Podpici weselnicy radośnie kaleczyli włoski hit, a pan młody odpalał drugiego papierosa. Krzysztof uniósł głowę, stojąc na patio przed lokalem. Wydmuchnął ustami dym,
a później zaniósł się głośnym kaszlem. Cóż, picie na pewno lepiej mu wychodziło.
– I jak ci się podoba moje wesele, Krzychu? – Podpici weselnicy radośnie kaleczyli włoski hit, a pan młody stojąc na patio przed lokalem odpalał drugiego papierosa i gapił się w gwiazdy, których pod koniec sierpnia zawsze było mnóstwo. Parne powietrze mieszało się z chłodnymi podmuchami wiatru, które zapowiadały nadejście jesieni. Przez wszystko to przebijał smród palonej gumy, zapewniony przez bliskość autostrady.
– Jest naprawdę zajebiście, stary – mruknął Krzysiek, depcząc z obrzydzeniem papierosa. Dobra, mógł zostać alkoholikiem, ale niekoniecznie palaczem. – A właśnie... Masz może numer do kelnera? Tego uroczego blondyna?
Krzysztof nie zauważył niczego dziwnego w swoich słowach, za to pan młody uniósł brew z niedowierzaniem. I poczuł, że jego żona bardzo się ucieszy z tej informacji.
Helenka uwielbiała swatać ludzi.
YOU ARE READING
Malownicza Miłość
RomanceSztywny pracownik banku i kelner, który żyje z dnia na dzień. Spotykają się przypadkiem, ale nie potrafią o sobie zapomnieć. Tylko czy introwertyk i ekstrawertyk będą w stanie się jakoś dogadać?
