Zaktualizowaliśmy nasze Wytyczne Treści.
Zapoznaj się z najnowszymi wytycznymi, aby nadal bezpiecznie udostępniać historie.

Prolog

4.4K 89 46
                                        

---Historia to miasto czy, Miasto to historia... a może wystarczą ludzie? ---

...

Zadymione miasto, gruz porozsypywany, leżące połamane deski i gałęzie drzew - tu i tam.

Drewno z tarczy, porzucony miecz, las pokryty strzałami.

Zdzielone po walce rozkopane i łyse pola z czarnymi okręgami.

Plamy krwi złączone z poranną rosą.




...







Zmagania z Papieżem niosły ze sobą zniszczenie, zapach dymu i wypalone w trawie miejsca po ciskających z nieba gromach. Ale pozostawiły też zmiany w mieszkańcach, zdawało by się, że takie na dłużej.

To co miało miejsce nie opuści umysłu świadków, pozostanie jak wyryte rozgrzanym u kowala żelazem piętno. Będzie niosło za sobą niepokój długo zanim miasto dojdzie do poprzedniego ładu.
       Sam Król, żadziej ukazuje się mieszkańcom na oczy, próbując ustalić jak działać dalej... jak poprowadzić podwładnych.
Pozostawiło to pustke w mieście kiedyś przepełnionym radością, tańcami, współpracą podczas pracy i odpoczynkiem wspólnie po niej. Gromadnym wędkowaniem, polowaniem, podróżowaniem.
Ludzie utracili jeden Autorytet za którym podążali i mu się bez wahania kłaniali, i drugi który jak się okazało mydlił im oczy - zdrada papieża, w końcu wyszła na jaw.




Poróżnienie w Gildiach się wzmagało, rozładowując między sobą napięcie, które pozostawiły te wydarzenia. W mieście i Gildiach brakowało już tej pewności siebie. Zygał każdy do każdego. Członkowie niczym dzieciaki na siebie napadali po nocach,  grozili sobie nawzajem.

Przecież jeszcze nie dawno byli poukładani i wszystko grało świetnie. Król wszystkich miłował i wszyscy miłowali się nawzajem, ufając sobie i sobie pomagając. Gdy ład w mieście zaczął się chwiać - czujni rycerze potrafili się zjednoczyć, by temu zapobiec, wspólnie próbować rozjaśnić władcy umysł a także mieszkańcom.
Do momentu otwarcia portalu przez zdrajce, który do końca zdawał się wcale nim nie być....
Potrafili zjednoczyć się na tyle by stanąć po tej samej stronie przeciw wspólnemu wrogu!

Wraz z pokonaniem go i z jego zniknięciem, zatarły się więzi w mieście, Gildie ponownie zaczęły dostrzegać w sobie konkurentów, żadna nie była ustępliwa. Wszystko podsycał rzadszy wgląd Króla w miasto, to że podatniejszy, był na wpływy chodząc niemal w paranoji w obawie o losy Królestwa. Czemu?
Zbyt pochopnie zaufał zdrajcy i dał mu wgląd na swoje żądy. A - Miasto to zapamięta.






...






Czas mijał żmudnie, pierwsze postanowienia ciągle dotyczyły jakiś napraw czy odnowy. Miasto ciężko pracowało by zniszczenia odbudować a ruiny zastąpić nowymi budynkami. Wzbogacono go o mosty dla strzelców wokół otaczających miasto gór, a także inne, głównie kojarzące się z zapewnieniem bezpieczeństwa - miejsca. Tak więc i postępująca wiosna jak i wkład ludzi przyczynił się do całkowitego przejaśnienia się ponurych zamglonych i zadymionych zakątków miasta i przykrycia spalonej trawy, kiełkującymi kwiatami.
Sprzątnięto gruz i to co walka za sobą zostawiła, posadzono drzewa na ogołoconych polanach.
Te zmiany w mieście oddziaływały na ludzi, którzy zmuszeni do pracy odnawiali znajomości zmieniając pracę w przyjemność, przez co jej owoc dał dodatkowy efekt. Miasto stawało się na tyle.... na ponów zgrane, że pozwolili sobie na otwieranie wlasnych działalności, nie zawsze za pozwoleniem i jeszcze rzadziej - takich nielegalnych całkowicie.
Miasto zdawało się odżyć jeszcze zanim minęła pełna faza księżyca.






...







W tym czasie wznosiły się coraz to potężniejsze miasta gildyjne. Pokazywały swoją potęgę. Sami rycerze doskonalili się zbrojnie i przemierzali świat za portalem - Nether, dając raporty Królowi z jego zakresu i bezpieczeństwa w nim, a także każdych jego mieszkańców. Kowal codzień pracował do późna i od wczesnych pór porannych, tworząc na zamówienie ostrza i groty strzał. Talent do tego miał wrodzony, ręką dodawał gildyjne detale z niesamowitą precyzją. Tworzył nowe rozwiązania i dodatki do zbroji, wykorzystując nowe surowce.

Stuk, stuk, stuk

Słuchać było idąc przez miasto i każdy wiedział co jest tworzone.

W mieście słychać było podszeptywania, kierowane przez niepewność i brak zrozumienia po co? Dlaczego kowal wykówał to na taką potęgę? Ciągle i ciągle.
Graf praktycznie nie pojawiał się w karczmie - gdzie wcześniej lubił wieczorami przesiadywać, nie przechadzał się po mieście tak poprostu, lecz tylko w tedy gdy dostarczał zamówione przedmioty. Ludzie nie byli głupi. Mieli świadomość jak wcześniej prosto wpadli w tak poważny problem. Teraz Król doszkalając rycerzy i ulepszając miasto chce być zawsze gotowy.
Beztroskie tak spokojne życie jak kiedyś nie powróci.

Lecz nie tylko takie szepty można było usłyszeć gdy ciągną się po skalnych uliczkach gdzie lubili zbierać się spiskowcy. Dotyczyły też przekonań, że coś jeszce się może szykować.






...






Król ocknął się. Wyszedł w końcu do miasta do ludzi. Trzymał go przed tym na pewno lęk, ale w tedy gdy już znalazł się wśród nich widać było jak bardzo go to cieszyło. W królestwie też wszystko w stosunku do chłopstwa się ułożyło.
Ale nie w stosunku do Gildii. Król dążył do jak najlepszego ich wyszkolenia. Chciał ustalić hierarchię Gildyjną na podstawie zasług. Rycerze mieli być na jego zawołanie. Ale na jego wdzięczność trzeba było zasłużyć, a to władcy nie interesowało już jak. Powstały 3 całkowite odgrodzone imperia walczące o tak znane każdemu względy. Być może głupie? Ale czy tak właśnie często to nie wygląda...Tutaj względy obejmują wiele odnóży, w sercach rycerzy od małego wtukiwane były ich wartości. Tu chodziło o reprezentację, majątek a także o życie.

Walka o swoje jest w ludzkim ciele przecież zapisana. Zapisana w materiale genetycznym.

Postęp zmniejsza postęp mówią.

A Gildia Huncwotów, została wybita niemal do cna. Do czego przyczyniła się Gildia mająca wiele opinii i ogrom respektu. Gildia wykazująca się, pracowitością jak wśród mieszkańców, precyzją niczym w rękach kowala. Zaciętością, bezlitością i rządzą jak u papieża, z odwagą jaką pokazała Gildia Huncwotów mimo świadomości losu.

Jej członkowie byli zorganizowani i mobilizowani przez stojącego na ich czele Lorda. No właśnie Lorda, bardziej przebiegłego, skrupulatnego, konsekwentnego, że porównanie go do samego Króla było  niewystarczające według pojawiająch się opinii. Pasował do swej roli i nikt nie odważyłby się próbować jej  przejąć.

Ewron, wojownik, pan, Lord.





...
*
*
*

 ***

Ups! Ten obraz nie jest zgodny z naszymi wytycznymi. Aby kontynuować, spróbuj go usunąć lub użyć innego.

*
*
*
...

 NE - Jego oczy (YFL SMP 2, Newron) Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz